Szanowny Panie Doktorze,
Fact-check, do którego się Pan odnosi, dotyczył wpisu, w którym nazwał Pan adiuwanty glinowe „toksycznymi”, a jako dowód zacytował Pan 17-letnie badanie, w którym uczestniczyło 25 osób z już rozpoznanym zapaleniem powięzi i mięśni (MMF). Sami autorzy cytowanej przez Pana pracy zaznaczyli, że mechanizmy patofizjologiczne leżące u podstaw obserwowanych zaburzeń pozostają nieustalone.
Przegląd BMJ został przytoczony w analizie, ponieważ stanowi systematyczną ocenę dostępnych danych, dając znacznie szerszy obraz niż przytoczona przez Pana praca na 25 wyselekcjonowanych pacjentach. Autorzy uznali badania dotyczące MMF za przeważnie małe i obciążone istotnymi ograniczeniami metodologicznymi.
Można dyskutować o jakości poszczególnych prac włączonych do tego przeglądu i wskazywać obszary, w których pozostaje niepewność. Nie wynika z tego jednak, że przegląd jest „z naukowego punktu widzenia niewiarygodny”. Jako naukowiec powinien Pan wiedzieć, że właśnie po to wykonuje się przeglądy systematyczne: aby nie opierać wniosków na jednej wybranej pracy, lecz aby zestawić dostępne dane.
Najmocniejszym kontrargumentem, który Pan przytacza, jest badanie Daleya dotyczące ryzyka astmy. To rzeczywiście duże badanie kohortowe, którego nie należy ignorować. Nie zostało ono jednak zignorowane przez autorów przeglądu BMJ — uwzględniono je i zestawiono z innymi badaniami,
m.in. z prawie czterokrotnie większą kohortą, w której wzrostu ryzyka astmy nie potwierdzono. Warto też wspomnieć o przytoczonej przez Pana metaanalizie Krauss et al. Autorzy stwierdzili większą częstość niepoważnych działań niepożądanych, ale w przypadku poważnych zdarzeń wyniki pozostawały niepewne.
Poza tymi publikacjami w swojej polemice cytuje Pan
m.in. badania in vitro, eksperymenty na zwierzętach i prace oparte na niewielkich grupach pacjentów. O ograniczeniach wnioskowania na podstawie prac tego rodzaju wielokrotnie pisaliśmy.
Istnienie pojedynczych sygnałów i obszarów niepewności nie jest dowodem na „toksyczność” adiuwantów glinowych.