Zdradzę Wam sekret...
Jak nawet awansujemy kiedyś do TOP10, albo TOP8, to i tak dalej będziemy regularnie przegrywać z zespołami z TOP5...
I nie wynika to z "błędów rankingu". Po prostu ligi TOP5 (a przede wszystkim TOP4, bo Francja tu trochę na przyczepkę jest) są zdecydowanie mocniejsze, od całej reszty. A Anglia to obecnie w ogóle dominator.
Macie zbiorczą tabelkę meczów z zespołami TOP5 w wykonaniu lig 6-14. Mecze, zwycięstwa, remisy, porażki, procent zwycięstw do liczby meczów i procent zwycięstw i remisów do wszystkich meczów.
Jak widać, nawet Portugalia wygrywa średnio jeden mecz na trzy, a nie przegrywa nieco ponad połowy spotkań.
Polska na tle tych lig niczym się nie wyróżnia. Choć uważni obserwatorzy na pewno zwrócą uwagę na małą liczbę spotkań. Wynika to oczywiście z braku gry w LM - bo to tam nabija się liczbę spotkań w TOP5...
Wierzę, że nadejdzie dzień, w którym opiniotwórczy opiniotwórcy w końcu przyjmą do wiadomości, że zrobiliśmy olbrzymi krok do przodu przez ostatnie pięć lat. Ale to dalej są lata świetlne za TOP5.
Co więcej, jesteśmy całkowicie nowym "ciałem" w TOP15. Jesteśmy w tym miejscu 3 sezon, z kolei ligi z którymi obecnie rywalizujemy są tu stałymi bywalcami od dekad. Przekłada się to na masę czynników - pieniądze, organizację, historię, renomę klubów i ligi, doświadczenie itd.
Dlatego powtórzę do znudzenia - jesteśmy ligą TOP12-15 w Europie - i super, bo nigdy tu nie byliśmy w XXI wieku. Ale to nie sprawia, że będziemy zjadać drużyny z TOP5 czy Olympiakosy na śniadanie.