0,06% profesjonalnych piłkarzy w Polsce zarabia średnio 60 tys. miesięcznie.
Jeśli lekarze chcą się porównywać do zarobków piłkarzy, to najlepsi z nich, czyli dokładnie 132 lekarzy powinno mieć średnie zarobki w okolicach 60 tys. Z tego wychodzi, że ok. 5 powinno zarabiać ok. 100 tys.
A reszta jak chce więcej - to za granicę.
W Polsce jest zarejestrowanych 420 tys. piłkarzy, 255 Polaków gra w
@_Ekstraklasa_ a więc 0,06%. Oczywiście duża część to amatotrzy ale na szczebel najwyższy dociera tylko 0,06%.
Jesteśmy w Polsce, więc porównujmy się do Polski.
W Ekstraklasie średnia zarobków to ok. 60 tys. brutto miesięcznie, mediana ok. 40 tys.
Milion rocznie w Polsce powinno zarabiać ok. 5 lekarzy. I to są bardzo duże pieniądze. I myślę, że nikt rozsądny nie miałby o to pretensji.
Cała dyskusja o tym, komu „wolno” ile zarabiać, jest pełna hipokryzji.
Piłkarz Premier League zarabia 200-300 tys. funtów tygodniowo, w lidze saudyjskiej jeszcze więcej. Za co? Za kopanie piłki. I nikt nie zabrania klubom tyle płacić, bo ktoś uznał, że jego praca jest tyle warta.
Ale gdy neurochirurg zarabia kilkaset tysięcy złotych miesięcznie, nagle zaczyna się narodowa debata o moralności.
O wynagrodzeniach powinny decydować kompetencje, popyt i konkurencja, a nie zawiść i zaglądanie innym do kieszeni.
I skończmy z argumentem, że „to środki publiczne”. NFZ kupuje świadczenia medyczne, a nie lekarzy na własność. Jeśli dyrektor szpitala uznaje, że warto zapłacić specjaliście kwotę X, to jest jego decyzja i odpowiedzialność ekonomiczna. Płatnik ma rozliczać wykonane świadczenia, a nie ustalać, ile lekarzowi „wolno” zarobić.
Wprowadźmy wreszcie rzeczywiste mechanizmy rynkowe i odpowiedzialność finansową szpitali.
Bo celem ochrony zdrowia jest leczenie pacjentów, a nie pilnowanie, żeby przypadkiem ktoś nie zarobił „za dużo”.