Większość komentarzy pod tym postem to nie jest jebanie na rynek nieruchomości i zgadzanie się, że mamy chujową sytuację mieszkaniową w Polsce, TYLKO PISANIE, ŻE „JULKA TAK NAPRAWDĘ NIE CHCE DZIECI, bo gdyby chciała, to rodziłaby na 38 m2!”
Zawsze winna kobieta XD
1. Jest sobie Areczek i Julka, żyją sobie spokojnie i zarabiają standardowo
2. Kupują wymarzone 38 metrów od dewelopera. Zdążyli przed dopłatami do kredytów, wakajami, stopami 0% i całą demolką rynku. Za 400k.
3. Ceny mieszkań wywaliło. Areczek codziennie odświeża olx i cieszy się z tego "ile stoją". To oznacza, że jest zamożny.
4. Julka chce dzieci, ale na 38 metrach to no nie.
5. Areczek, że luz i kupią te 78 metrów, co pamięta, że było za 800k.
6. Co XD Już, 1,2 mln.
7. Szybka kalkulacja. Jak sprzedamy za 600k ("tyle stoją"), spłacimy 400k kredytu to już potrzebujemy tylko okrągłe 1 mln PLN.
8. "Ej, Julka, no mi wychodzi, że na razie to trzeba poczekać"
W ten sposób z grubsza Polska doszła do najniższej dzietoność w UE. Bo przypadkowo ma też najgroszą dostępność mieszkaniową.
No i rynek w końcu się skorekci, ale dzieci co się nie urodziły już się nie urodzą.
Za to za chwilkę jakiś rząd się zorientuje, że jak nie wpuścimy tych 2-3 mln imigrantów to cały system nam się rypnie. I będziemy mieli ten obiecany Paryż w Warszawie.