💡 KILKA SŁÓW O "WYGRYWANIU INDYWIDUALNOŚCIAMI" NIELSA FREDERIKSENA
W ostatnim czasie nagromadziło się tyle wątków wokół tej kwestii, że trzeba wszystko uporzadkować. Po pierwsze - dlaczego absurdalne jest traktowanie tego jako zarzut? Dla mnie jest wręcz przeciwnie, to duża zaleta. Głównym zadaniem trenera jest skonstruowanie drużyny w taki sposób, aby uwypuklić jej największe atuty. W przypadku Lecha są to jednostki wybitne w skali ligi. Wielką zasługą Frederiksena jest to, że potrafi tak wykorzystać jakość indywidualną swoich zawodników. Momentami do tego stopnia, że wygląda to tak, jakby sami wygrywali mecze. Im lepszych masz piłkarzy, bardziej kreatywnych, tym możesz dać im więcej swobody. Dla mnie to jest naturalne, że Marek Papszun, dysponując dużo bardziej ograniczonym materiałem ludzkim, musi nałożyć piłkarzom sztywniejsze ramy taktyczne, organizacji gry. I to nie jest tak, że u jednego mecze wygrywa drużyna, a u drugiego decydują pojedyncze jednostki. Po prostu wykorzystuje je inaczej bazując na ich umiejętnościach. Frederiksen stworzył system i drużynę, w której te indywidualności mogą błyszczeć. Pozwala im rozwinąć skrzydła, ale przecież to nie sama jakość zawodników decyduje o pewnych elementach gry - tj. wyjście spod pressingu, zakładanie go, reakcja po stracie, organizacja ataku etc. A Lech w każdej z tych faz zrobił w tym sezonie bardzo duży postęp, o czym świadczą dane.
Mam wrażenie, że jeśli już ktoś używa karty "indywidualności" jako zarzut do trenera, to jest niebezpiecznie blisko samograja. Jakie to głupie nie trzeba nikomu mówić. Chyba nikt nie powie, że Widzew ma tak słabych piłkarzy, lub Raków? Dlaczego oni nie potrafią wygrywać indywidualnościami? Chociaż od czasu do czasu?
Dlatego - po ostatnie - jeśli ktoś prowadzi taką narrację w celu deprecjonowania Frederiksena i takowy zarzut formuuje do trenera - dla mnie w domyśle: Lech wygrywa pomimo, a nie dzięki - to dla mnie w ogóle nie zna się na piłce. Przecież to też Frederiksen swoją pracą doprowadził ich do takiej formy. Rodrigueza wszyscy szybko skreślili, bo rok biegał bez mapy, Walemarka, a wcześniej Gholizadeha odbudował po kontuzji do życiowej formy. Sami, mimo trenera przypomnieli sobie jak grać?
Tak, Lech wygrywa, dlatego że ma lepszy piłkarzy, ale nie ma co się oburzać na taki skrót myślowy. Z tego samego powodu wygrywa Barcelona, Real, Bayern, Manchester City - wszyscy na świecie. Ale Lech zawsze na poziomie Ekstraklasy miał lepszych piłkarzy od reszty ligi. Pytanie, jak taką przewagę potrafisz wykorzystać. Nigdy nie potrafił robić tego lepiej.