Analizując ostatnie 4,5 roku ukraińskiej polityki zagranicznej wobec partnerów, trzeba podkreślić jedno. Siła ukraińskiej propagandy może być w przyszłości dużym problemem. Także dla Polski.
Wystarczy, by Zełeński napisał coś na social mediach/udzielił wywiadu, wydał rozkaz swoim ludziom o powielaniu przekazu, a natychmiast wszystkie zachodnie media i wielu komentatorów to podchwytują jako prawdę objawioną. Efekt jest taki, że np. w ostatnich dniach:
Prezydent, Sekretarz Stanu, Sekretarz Energii, Sekretarz Skarbu Stanów Zjednoczonych - oni wszyscy musieli się grubo tłumaczyć przed mediami w każdym wywiadzie.
Obiektywnie, to jest potężna siła Ukrainy. Można nawet zazdrościć choć trzeba pamiętać, że to wynika z sytuacji (wojny), której przecież byśmy u nas nie chcieli. Boli nas, gdy za granicą mówią "polskie obozy koncentracyjne", ale przynajmniej ludzie kojarzą Polskę (może czasem mając fałszywy obraz, ale jednak). Przed 2014 rokiem rozpoznawalność Ukrainy była żadna.
Dziś Ukraina stała się SUMIENIEM ZACHODU.
Cokolwiek powiedzą władze z Ukrainy, jest to natychmiast i masowo - w skali globalnej - legendowane przez media i wielu komentantorów.
Oczywiście sprawa np. starlinków i przekazywania informacji wywiadowczych jest wiarygodna. Amerykanie już raz tym grali, to jest w stylu administracji Trumpa i uważam, że na 100% teraz tym grają z Ukrainą, wywierając presję. Ukraińcy się bronią używając presji medialno-politycznej.ALE.
Należy pamiętać, że Zełeński, jego ekipa lub po prostu silniczki często celowo manipulują faktami. Jeśli są w stanie uderzyć decydentów z Waszyngtonu, to nacisk np. na Warszawę to pestka. I to zresztą obserwowaliśmy ZA KAŻDYM RAZEM gdy był spór na linii Polska-Ukraina.
1⃣ Gdy Polska zablokowała możliwość importu ukraińskiego zboża z Ukrainy, strona Ukraińska kłamała, że blokujemy jej możliwość transferu zboża do Gdańska i wysyłania na rynki trzecie. Zełeński porównał wówczas w rozmowach w Brukseli Polskę do Putina.
2⃣ Gdy prezydent Nawrocki - w reakcji na skandaliczną decyzję Zełeńskiego o nadaniu jednej z jednostek imienia bohaterów UPA - zawnioskował o odebranie Zełeńskiemu orderu, na prezydenta RP spadło ze strony ukraińskich silniczków wiadro pomyj, w tym oskarżenia o prorosyjskość etc.
Modus operandi się nie zmieni. Za każdym razem, gdy Warszawa zadziała nie po myśli Kijowa, nasi politycy - dokładnie tak samo jak amerykańscy - będą się musieli grubo tłumaczyć, że nie są rosyjskimi agentami. Zwłaszcza, że w wyniku wojny politycznej, sami siebie obrzucają takimi oskarżeniami, co wzmacnia tego rodzaju narrację np. Kijowa.
To jest dokładnie ten sam mechanizm co w przypadku holokaustu. Jeśli potępiasz działania Izraela wobec cywilów w Strefie Gazy - jesteś antysemitą, popierasz holokaust, a także zapewne Twój dziadek był naziską (nawet jak jesteś Polakiem - przodkiem niemieckich ofiar).
W przypadku Ukrainy występuje natomiast argument ad-putinium.
I u nas jest natychmiast, bezmyślnie, powielany przez wielu komentatorów i dziennikarzy. Fakty są nieistotne, liczy się narracja. I gdyby to była jeszcze polska narracja...
W naszym interesie jest na chłodno analizować fakty i działania. Wszystkie. A nie wpisy na social mediach.
Z drugiej strony mamy oczywiście propagandę rosyjską, z trzeciej chińską, z czwartej amerykańską, niemiecką i itd.
I choć Zełeński zrobił w ostatnich latach wiele, by polskie społeczeństwo wyleczyło się z braku sceptycyzmu w stosunku do ukraińskiej propagandy, to jednak uważam, że wciąż należy pamiętać, jak potężnym narzędziem Kijów dysponuje.
Na szczęście, gdy wojna się skończy, a Ukraina - miejmy nadzieję - przetrwa, to stanie się już tylko petentem wołającym o pieniądze. I jej siła przekazu - nawet w Europie - znacznie zmaleje. Choć nadal będą grali kartą ad-putinium za każdym razem, gdy ktoś odmówi im darowizny, wsparcia czy pomocy.
Natomiast trzeba mieć świadomość tego, że Ukraińcy wiedzą jakim narzędziem dysponują i je po prostu wykorzystują w swoim interesie. Przeciw każdemu, kto działa po ich myśli.
I by było jasne. Powyżej zwracam uwagę na mechanizmy. Nie oceniam. Myślę, że Polska - w sytuacji Ukrainy - powinna była robić dokładnie to samo. Co nie zmienia faktu, że na własnym miejscu - w którym się znajdujemy - powinniśmy mieć tego wszystkiego świadomość.