KRÓTKA LEKCJA HISTORII:
07.10.1944 r. - do wsi Dobromirka pow. Zborów, przybyła banda z Wołynia.
Na jej czele stał bandyta o pseudonimie „Mecz”.
Poza bandą „Mecza”, w tym samym czasie przebywała we wsi banda „Askolda”.
Rozkaz do mordowania Polaków wydał członek OUN Bic Iwan.
Mordował m. in. Bohdan Piczuha, który po wojnie złożył obszerne zeznania:
"Oddali do mojej dyspozycji 4 ludzi z bandy „Mecza” i poszedłem z nimi po rodziny Polaków, które przyprowadziłem na rozstrzelanie.
Przyprowadziłem Krawczuka Dymitra, jego żonę Krawczuk Sabinę, córkę Stefanię, syna Włodzimierza i jeszcze jedną dziewczynę z Lisieczyniec, która u nich nocowała, jej imienia i nazwiska nie znam, Rudziela Adama, Rudziel Annę, Rudziel Helę, Dzinowskiego Adama i Dzinowską Praskowię.
W sumie przyprowadziłem 10 osób, to znaczy całe 3 rodziny.
Zaprowadziłem ich do stodoły Drobnickiego.
Potem ze stodoły zagnano ich do jakiejś piwnicy i wszystkich rozstrzelano z karabinu maszynowego.
Następnie rzucono na nich granat.
Pozostałe 17 osób przyprowadzili Moroz Myrosław i Zajac Myrosław.
Udział w rozstrzeliwaniu brali następujący ludzie z naszej wsi - Kocewał Stepan, Hłowan Roman, Ołejnyk Wołodymyr, Wojzitśkyj Pawło, Zajac Myrosław i Moroz Myrosław.
Pozostałych nie znam, bo byli z obcej bandy.
Gdy wszystkie 27 osób zapędzono do piwnicy, to od razu tam wszystkich rozstrzelano z karabinu maszynowego.”
Niech się teraz ktoś odważy krzyknąć - "Slava Ukrainie, Herojam slava, Smert' Lacham!"?
No, właśnie...