Oto wpis Małgosi Biezonskiej, Polki z USA, na FB. Poruszający mocno.
__
Wam pozostawiam do skomentowania, jeśli w ogóle przebrniecie przez ten text. 😟 (dla mnie to tak w skrócie: NIELUDZKIE ☹️)
Departament Bezpieczeństwa Krajowego otrzymał właśnie zezwolenie na przetestowanie na południowej granicy (z Meksykiem ) broni energetycznej klasy wojskowej, znanej jako „promień ciepła” (ang. *heat ray*).
Jak podają „Scientific American” oraz CNN, system o nazwie Active Denial System emituje fale milimetrowe o częstotliwości 95 gigaherców z odległości nawet jednego kilometra. Fale te podgrzewają cząsteczki wody w ludzkich komórkach skóry, wywołując dotkliwe uczucie pieczenia, które ma zmusić osoby będące celem do ucieczki.
Technologia ta, opracowana przez wojsko na początku XXI wieku, została odrzucona do użytku krajowego i w dużej mierze wycofana z eksploatacji ze względu na poważne zagrożenia dla bezpieczeństwa, wysokie koszty oraz kontrowersyjny charakter polityczny i moralny.
Podczas wcześniejszych testów wojskowych niektórzy żołnierze doznali oparzeń drugiego stopnia. Z kolei eksperci ds. zdrowia z organizacji Physicians for Human Rights ostrzegali, że użycie niewidzialnych wiązek wywołujących ból może prowadzić do paniki i poważnych obrażeń u osób bezbronnych, które nie mają możliwości ucieczki.
Donald Trump już wcześniej – w 2018 roku wobec migrantów oraz w 2020 roku wobec uczestników protestów na rzecz sprawiedliwości rasowej w Waszyngtonie – rozważał użycie tej broni.
Obecnie Hegseth przekazał ten sprzęt funkcjonariuszom straży granicznej, ignorując ostrzeżenia ekspertów medycznych, według których względy etyczne uniemożliwiają przeprowadzenie rzetelnych testów bezpieczeństwa z udziałem ludzi.
Traktowanie zdesperowanych rodzin jak obiektów testowych dla broni rodem z science fiction to urzeczywistnienie korporacyjno-wojskowej dystopii na amerykańskiej ziemi.