Przez miesiące mapowaliśmy rosyjsko-białoruską operację wpływu wymierzoną w Polskę. To, co wyszło, nie jest „kilkoma trollami w komentarzach”. To infrastruktura: z serwerami, kanałami dystrybucji, państwowymi mediami i ludźmi, którzy przeszli od słów do czynów.
Skala: 13,5 mln wiadomości z 395 kanałów Telegram. 173 545 kont w sieci powiązań na VKontakte. Prawie 31 tys. kont w rejestrze i 5 841 domen internetowych.Serwery. 72 domeny, które rozprowadzają ten przekaz, stoją fizycznie na serwerach w Rosji i na Białorusi. Portal udający polskie medium polityczne ma serwer w Moskwie. Operatorzy ukrywają adresy i zmieniają nazwy po blokadach, ale zostawiają w kodzie te same identyfikatory analityczne. Po nich rozpoznaliśmy 53 grupy domen prowadzone przez tych samych operatorów.
Dystrybucja. Ta machina wisi na kilku kontach. Jedno konto odpowiada za 98% wszystkich linków do rosyjskiej sieci „Pravda” w polskim Telegramie. Dwa konta rozprowadzają 89% linków do wspomnianego „polskiego” portalu z moskiewskim serwerem. Dziesiątki innych tylko powtarzają.
Białoruś. Państwowe radio z Mińska nadaje po polsku jednocześnie na Telegramie, Facebooku, YouTube i TikToku, a jedną z twarzy programów jest sędzia, który uciekł na Białoruś. W jednej z audycji sowiecką napaść na Polskę 17 września 1939 r. nazwano „pierwszą bitwą z faszyzmem”. To nie jest przypadkowy głos, tylko element budowanej przez Kreml wspólnej przestrzeni informacyjnej Rosji i Białorusi.
Struktura. Na szczycie siedzą ludzie objęci sankcjami, którzy nie rozmawiają z polskimi wykonawcami bezpośrednio. Łączy ich z nimi warstwa pośredników: z Moskwy, z Kaliningradu, z okupowanych terenów Ukrainy, w tym z urzędnikiem władz okupacyjnych objętym sankcjami UE.
Czyny. 1–2 września jedno z kont rdzenia tej siatki wskazało z nazwy przejścia graniczne Dorohusk i Hrebenne jako „zagrożone”. W tym czasie Rosja atakowała jeszcze wyłącznie przejścia z Rumunią i Mołdawią. 13 września rosyjski dron uderzył w przejście Jahodyn–Dorohusk.
Wiele z tego, co wydaje się „oddolną opinią”, „zdrowym rozsądkiem” albo „prawdą, której media nie powiedzą”, przeszło przez serwery w Moskwie, przez białoruskie radio państwowe i przez kilka kont, które żyją z jego rozprowadzania. Tak wygląda rosyjska wojna informacyjna w Polsce w 2026 roku.
#polskieonuce #rosjajuztujest