Polak zbudował w małym mieszkaniu własny latający pojazd. Dziś jego maszynę kupują w Kalifornii za 148 000 dolarów, a lista oczekujących jest zapełniona do 2028 roku.
Zanim jednak przyszedł światowy sukces, był moment, który w historii Tomasza Patana porusza najbardziej.
Przed pierwszym w życiu lotem siedział w kokpicie przez 5 minut. Musiał uspokoić emocje. Potem uruchomił silniki i uniósł się nad ziemię.
Na zaledwie 5 sekund. Ale na te pięć sekund pracował przez całe życie.
Od dziecka fascynowało go wszystko, co lata. Budował modele śmigłowców, później drony.
Z czasem zaczął się zastanawiać: skoro maszyna potrafi unieść ciężką kamerę, to czy nie mogłaby unieść również człowieka?
Nie miał za sobą wielkiego koncernu motoryzacyjnego ani miliardowego budżetu. Pierwszy prototyp powstawał w niewielkim mieszkaniu w Polsce.
W jednym z wywiadów przyznał, że szczególnie wiele zawdzięcza swojej dziewczynie Ani. To ona wierzyła w powodzenie projektu i pomagała mu przetrwać najtrudniejsze momenty.
Aż w końcu maszyna oderwała się od ziemi. Dziś nazywa się Jetson ONE:
• ma 8 silników elektrycznych,
• startuje pionowo i osiąga 102 km/h,
• lata przez około 20 minut.
W 2025 roku pierwszy egzemplarz trafił do klienta w Kalifornii.
Takie historie warto opowiadać o Polsce i Polakach jak najczęściej. Bo gdzieś w kolejnym małym mieszkaniu może właśnie powstaje następny wynalazek, który za kilka lat zobaczy cały świat.
Jakie inne polskie projekty zasługują dziś na taki rozgłos? 👇