#JAGWPŁ Jagiellonia Białystok - Wisła Płock 1:0. Nareszcie!
Ależ to było Jagiellonii potrzebne! Po czterech porażkach ligowych z rzędu i bolesnej przegranej w czwartek z Anderlechtem Żółto-Czerwoni potrzebowali tych trzech punktów jak tlenu i je zdobyli. Choć uczciwie przyznać trzeba, że Adrian Siemieniec wybrał bardzo nietypowe środki, by uzyskać to przełamanie.
1. Niech żyją rotacje! Osiem zmian w podstawowym składzie względem meczu z Anderlechtem. Na taki ruch zdecydował się trener Siemieniec w niedzielne popołudnie. I tak jak nie wszystkie wybory personalne się wybroniły, tak cała drużyna zyskała nową energię, którą postanowiła zaprezentować od pierwszych sekund. Gola wówczas zdobyć się nie udało, ale ten mecz i tak wyglądał naprawdę nieźle.
"Meczu nie trzeba otwierać w 1. minucie, można w 60." - mówił Adrian Siemieniec na konferencji po spotkaniu z Belgami. I w sumie miało to w pewnym sensie zastosowanie w niedzielę. Bo podczas gdy pierwsza, zmieniona jedenastka toczyła z Nafciarzami wyrównany bój ze wskazaniem na Jagę, tak Siemieniec miał jeszcze asy w rękawie. Wymiana skrzydeł, wejście świeżych Sowa i Szmyta w 60. minucie dało tego dnia wygraną. Wówczas Jaga podkręciła jeszcze tempo, wobec czego Wisła miała duże problemy z wyjściem z własnej połowy.
Choć Płocczanie naprawdę nieźle bronili pola karnego (ewidentnie zostało im to jeszcze po kadencji Mariusza Misiury), tak Jaga była na tyle uparta i zawzięta, że mimo kłody rzuconej pod nogi przez sędziów i tak dopięła swego. Adrian Siemieniec z kolei dostał pozytywny feedback od swoich zmienników, może poza zagruzowanym wciąż Aleksem Cirkoviciem, co może byc bardzo istotne w kontekście końcówki rundy.
2. Przełamanie trzeba potwierdzić. Mecz z Wisłą Płock pokazał fajną energię, zaangażowanie oraz fakt, że Jagiellonia piłkarsko wcale nie jest w tak złej dyspozycji, jak mogłyby świadczyć o tym wyniki. Ale już wiosną przekonaliśmy się, że po pojedynczym meczu (jak np. po zwycięstwie z GKS Katowice) sytuacja potrafi zaskakująco łatwo wrócić do szarej rzeczywistości.
Dlatego, żeby faktycznie mówić, że kryzys jest za Jagiellonią, musi ona pójść za ciosem. Przede wszystkim w Gdańsku w Pucharze Polski, a potem potwierdzić lepszą dyspozycję w Krakowie, Sofii i u siebie z GKS Katowice. Ten terminarz sprzyja Żółto-Czerwonym, żeby poprawić sytuację we wszystkich rozgrywkach.
3. Dusan, nie Montoia. Gdy przed kontuzją Dusan Stojinović błyszczał swoją formą w żółto-czerwonych barwach, czynił to na pozycji półlewego stopera. W niedzielę przeciwko Wiślę potwierdził, że dobrze się czuje i prezentuje na tej pozycji. Wiem, wiem, lewa noga, ale jednak mam wrażenie, że nieprzypadkowo to właśnie z Dule Jaga wreszcie zachowała czyste konto. Jego pozytywna energia i zaangażowanie to jedno, ale też jest on stoperem, który przede wszystkim nieźle broni i czyści.
Jasne, to jeszcze nie może być jego optymalna forma, co też widać było, jak dwa razy został zakręcony przez rywali w polu karnym, ale kroczek po kroczku krystalizuje się nam pozytywna alternatywa dla Yukiego Kobayashiego.
4. Krętacze Szulca. Wystarczy. Po prostu wystarczy. To są jakieś żarty. W całej Ekstraklasie sędziowie pod przewodnictwem Marcina Szulca zaczęli sobie wybierać wyniki meczów. W wielu spotkaniach arbitrzy są zwyczajnie gówniani. Jedni nie umieją przyzwoicie poprowadzić meczów bez kilku pomocy ze strony VAR, u innych VAR dolewa oliwy do ognia, wybiórczo reagując na błędy głównych.
To jest oszustwo, złodziejstwo i nieudacznictwo, firmowane dodatkowo pierd**eniem farmazonów przez uwikłanego w personalne wojenki przewodniczącego Kolegium Sędziów. Jeden wielki palący się burdel. I wcale nie jest tak, że wszystkie drużyny cierpią po równo, bo nawet wyliczenia niektórych mediów pokazują, że są drużyny regularnie zyskujące na wyborach sędziów, a są też takie regularnie krzywdzone. Zaskakująco seryjnie.
Do tej drugiej grupy nie po raz pierwszy w ostatnich latach należy Jagiellonia. I kolejny raz w jej meczach, na jej niekorzyść, odchodzą te największe wałki. Od meczu z Legią Warszawa VAR reaguje tylko wtedy (i co gorsza - często nieprawidłowo), kiedy ma odwrócić decyzję przeciwko drużynie Adriana Siemieńca. Kara za aferę? Ale w sumie za co miałaby być karana przez samych sędziów Jagiellonia. Skoro to nie ona nagłośniła aferę, tylko PZPN i Kolegium Sędziów? A może takie są życzenia kogoś z góry i kolejni mierni, bierni, ale wierni (na czele z VARowcami takimi jak Malec, Frankowski czy Paszkiewicz) je wykonują? Trudno wierzyć w przypadek przy takiej serii.
5. Czy coś boli prezesa Kuleszę? Być może transparent, który pojawił się w niedzielne popołudnie na trybunach, skierowany przeciwko prezesowi PZPN Cezaremu Kuleszy, można jeszcze podpiąć pod poprzedni punkt podsumowania. Ale to tło jest zdecydowanie szersze, a jako że wielu kibicom może to być zaskoczenie, warto je przybliżyć.
Od momentu rozpoczęcia pierwszej kadencji w roli prezesa PZPN, Cezary Kulesza momentami maniakalnie nie chciał być łączony ze swoją jagiellońską przeszłością. Choć udziałów w klubie pozbył się tak, że zostały one w rodzinie i pewnie zostaną "odkupione" przy pierwszej okazji, to jednak prezes nie chciał, żeby jakakolwiek jego decyzja była choćby w najmniejszym stopniu połączona z działaniem na korzyść Jagiellonii. Choć w swoim czasie zakulisowo potrafił podrzucić Wojciechowi Strzałkowskiemu duet Wojciech Pertkiewicz - Piotr Nowak, do czego ambiwalentne uczucia kibiców są jak najbardziej naturalnym.
Ale oficjalnie, z takim nastawieniem oczywistym jest, że takie nienaturalne zapobieganie", by nie zadziałać nawet przypadkiem na czyjąś korzyść, kończy się działaniem na niekorzysć. Przy okazji Superpucharu Polski Jagiellonia była pierwszym klubem, któremu PZPN Kuleszy groził olbrzymimi sankcjami za kibiców Wisły Kraków, by ostatecznie wymusić przeniesienie meczu na Stadion Narodowy.
Do tego Jagiellonia w ostatnich latach jest regularnie krzywdzona przez sędziów, którymi zarządza PZPN. I w sumie logicznie łączy się to z obawą, żeby nikt przypadkiem nie pomyślał, że poprzez osobę Kuleszy Jaga byłaby przez arbitrów faworyzowana.
Tak jak nie bez powodu wspomniałem o udziałach, w kuluarach mówi się o chęci powrotu obecnego prezesa PZPN po zakończeniu jego "misji" w piłkarskiej centrali. Miałoby się to wiązać z tym, że niespecjalnie mu na rękę jest to, że Jaga odnosi bez niego największe sukcesy w historii klubu. Ba, są osoby, które sugerują obecność w internecie kont celowo w tym celu szkalujących ostatnie dokonania klubu, aczkolwiek do tego rodzaju doniesień, póki nie ma dowodów, należy podchodzić z dystansem.
Sprawa Adriana Siemieńca musiała przelać u kibiców czarę goryczy. Bo przecież nawet w oficjalnych zeznaniach to prezes Kulesza wyciąga tę sprawę, by uderzyć w szykującego się do zgłoszenia sprawy mobbingu do prokuratury Arkadiusza Kamila Wójcika. Za dużo tego wszystkiego, to i kibicom się ulało.
Oceny (skala 1-10, wyjściowa 5):
Perchel 7 - Conceicao 7, Konstantopoulos 6, Stojinović 6, Montoia 6 - Imaz 6 (Klynge 6), Romanczuk 8, Lozano 7 (Kozłowski b/o) - Agbonifo 6 (Sow 7), Prelec 6 (Rallis b/o), Cirković 4 (Szmyt 8).
Jagiellońskie liczby:
- Ousmane Sow - 4. gol w sezonie (3. w Ekstraklasie);
- Kajetan Szmyt - 2. asysta w sezonie (2. w Ekstraklasie);
- Michał Perchel - debiut w Jagiellonii i 1. czyste konto w sezonie;
Jagiellońskie G+A:
- Jesus Imaz - 7 (5+2)
- Nik Prelec - 7 (4+3)
- Kajetan Szmyt - 6 (4+2)
- Ousmane Sow - 4 (4+0)
- Sergio Lozano - 4 (2+2)
- Anders Klynge - 3 (1+2)
- Rodrigo Conceicao - 2 (1+1)
- Taras Romanczuk - 2 (0+2)
- Yuki Kobayashi - 1 (1+0)
- Jeremy Agbonifo - 1 (1+0)
- Youssuf Sylla - 1 (1+0)
- Guilherme Montoia - 1 (1+0)
- Kamil Jóźwiak - 1 (1+0)
- Norbert Wojtuszek - 1 (0+1)
- Bernardo Vital - 1 (0+1)
Jagiellońskie G+A+W:
- Jesus Imaz - 9 (5+2+2)
- Nik Prelec - 8 (4+3+1)
- Kajetan Szmyt - 7 (4+2+1)
- Ousmane Sow - 4 (4+0+0)
- Sergio Lozano - 4 (2+2+0)
- Anders Klynge - 3 (1+2+0)
- Rodrigo Conceicao - 3 (1+1+1)
- Jeremy Agbonifo - 2 (1+0+1)
- Guilherme Montoia - 2 (1+0+1)
- Taras Romanczuk - 2 (0+2+0)
- Kamil Jóźwiak - 1 (1+0+0)
- Yuki Kobayashi - 1 (1+0+0)
- Youssuf Sylla - 1 (1+0+0)
- Norbert Wojtuszek - 1 (0+1+0)
- Bernardo Vital - 1 (0+1+0)
- Eryk Kozłowski - 1 (0+0+1)