Zapraszam wszystkich fanów Przezydenta 🇺🇸 Donalda Trumpa do przeczytania poniższego wpisu oraz pełne wiadomości link poniżej
Deficyt handlowy USA rośnie
Deficyt handlowy Stanów Zjednoczonych wzrósł w sierpniu do 105,6 mld dolarów z 92,8 mld w lipcu i był najwyższy od marca 2025 roku.
Import towarów i usług skoczył o 4,3 proc., do 420,8 mld dolarów.
Eksport urósł tylko o 1,4 proc., do 315,2 mld.
To wynik wprost sprzeczny z tym, co administracja Donalda Trumpa obiecywała przy nakładaniu ceł: że bariery zamkną lukę, ściągną produkcję do kraju i ukarzą partnerów, którzy „wykorzystują” Amerykę.
W sierpniu Stany Zjednoczone zwiększyły przede wszystkim zakupy surowców.
To dla tych co twierdzą że USA nie importuje ropy
Import ropy naftowej wzrósł o 28 proc., do 15,4 mld dolarów, najwyżej od maja 2024 roku.
Co ciekawe za około 30 proc. wzrostu dostaw fizycznych odpowiadał Kuwejt, który wznowił eksport.
Ropa nie jest towarem, który cła na chińskie fabryki magicznie zastąpią krajowym wydobyciem z miesiąca na miesiąc.
Pokazuje za to, że bilans handlowy USA nadal zależy od energii z zewnątrz, niezależnie od retoryki i kłamstw o suwerenności.
Import półprzewodników zwiększył się o 18 proc., do 15,4 mld dolarów, urządzeń przemysłowych o 17 proc., do 9,2 mld, a samolotów cywilnych niemal dwukrotnie, z 1,3 do 2,2 mld dolarów.
To nie jest obraz gospodarki, która „odcina się od świata”. To obraz gospodarki, która mimo ceł nadal sprowadza to, czego sama nie produkuje w wystarczającej ilości: układy, maszyny i sprzęt lotniczy.
Co gorsze eksport słabnie tam, gdzie cła miały pomóc
Dostawy sprzętu biznesowego, w tym telekomunikacyjnego i medycznego, wzrosły o 2 proc., do 69,5 mld. Reszta wygląda gorzej.
Dobra konsumpcyjne spadły o 9,4 proc., do 20,9 mld, w tym farmaceutyki o 23,2 proc., do 7,9 mld. Samochody i podzespoły zjechały o 6,8 proc., do 12,6 mld. Eksport żywności zmniejszył się o 5,6 proc., do 14,2 mld, a soi aż o 39 proc., do 1,3 mld dolarów.
Soja jest tu szczególnie niewygodna tematem wyborczym dla Białego Domu.
Chiny, jeden z największych importerów tej uprawy, ograniczyły bowiem zakupy w USA właśnie w reakcji na cła.
Polityka, która miała chronić amerykańskiego producenta, uderzyła w farmera: towar zostaje, a rynek zbytu się szybko kurczy.
To klasyczny koszt wojny handlowej, o którym administracja mówiła mniej chętnie niż o „ ciągłym wygrywaniu”.
Wbrew zapowiedziom deficyt z głównymi partnerami w sierpniu się pogłębił, a nie zmniejszył.
Z Unią Europejską urósł z 8,9 do 11 mld dolarów, najwyżej od grudnia 2025 roku.
Z Chinami z 15,2 do 16,4 mld, najwyżej od grudnia ubiegłego roku.
Z Kanadą ponad dwukrotnie, do 7,1 mld.
Deficyty z Meksykiem (27,7 mld) i Wietnamem (24 mld) ustanowiły nowe rekordy.
To ostatnie jest szczególnie wymowne. Cła na Chiny nie zlikwidowały zależności od azjatyckich łańcuchów dostaw.
Przesunęły część strumienia do Wietnamu i Meksyku, a luka w bilansie została.
Mwiliśmy o tym mechaniźmie rok temu ale Peter Navarro chyba o tym zapomniał albo sam nie wiem.
Partnerzy nie „ulegli”. Amerykański popyt na ropę, czipy i maszyny okazał się silniejszy od taryf.
co to się dzieje jest konkretnym zaprzeczeniem tezy, że samo podniesienie ceł wyrównuje handel.
Deficyt jest wyższy niż w lipcu, wyższy od prognoz i szerszy wobec UE, Chin, Kanady, Meksyku i Wietnamu. Obietnice Trumpa fajnie brzmiały w kampanii.
Zycie i liczbysą jednak prostsze.