Wielu ludzi w piłce nożnej, oceniając wynik spotkania, zapomina, że futbol jest grą zależności przyczynowo-skutkowych. Nie działa to tak, że bierze się końcowy rezultat, odejmuje kontrowersyjne sytuacje i na tej podstawie wylicza alternatywny wynik. Niestety, w ten sposób analizują mecze nawet niektórzy trenerzy.
Wczoraj, do 24. minuty, czyli do niepodyktowanego rzutu karnego i fatalnych sześciu minut sędziowskiej kompromitacji, Wisła była drużyną co najmniej równorzędną wobec Legii, jeśli nie lepszą. Kreowała sytuacje, stopniowo przejmowała kontrolę nad spotkaniem, o czym mówił również trener Mariusz Jop.
Następnie sędzia uznał bramkę dla Legii, która nie powinna zostać zaliczona - dwa błędy w jednej sytuacji!!!, a chwilę później nie podyktował ewidentnego rzutu karnego dla Wisły.
Od tego momentu zmieniła się cała dynamika spotkania. Wisła przestała przypominać samą siebie, a Legia mogła cofnąć się, ograniczyć ryzyko i kontrolować przebieg meczu na warunkach zespołu, który niesłusznie objął prowadzenie.
I właśnie na tym polega niezrozumienie przyczynowości w futbolu. Decyzja sędziego nie wpływa wyłącznie na jedną akcję czy jedną bramkę. Zmienia strategię obu drużyn, ich zachowania, poziom ryzyka, przestrzenie na boisku, psychologię zawodników i wszystkie kolejne zdarzenia. Nie da się więc uczciwie analizować dalszego przebiegu meczu w oderwaniu od tego, co wydarzyło się wcześniej.
Statystyki przed 25. minutą (Legia – Wisła):
Strzały: 1:3
Strzały celne: 1:1
Posiadanie piłki: 45% – 55%
xG: 0,17 – 0,59
Do skandalu z decyzjami sędziowskimi, butelek rzucanych na boisko i odmowy przyjęcia naszych kibiców na stadion warto dodać kolejne elementy: zapraszanie przez stację telewizyjną redaktorów serwisów informacyjnych LW, pomijanie trudnych tematów na wizji, nieprawidłowy herb Wisły wyświetlany na telebimach czy przekręcanie (dostaliśmy mnóstwo wiadomości wczoraj na ten temat) przez spikera imion i nazwisk naszych zawodników (np. „Artur Rodado”), a nawet podawanie nazwisk w formie żeńskiej. Trudno oprzeć się wrażeniu, że przynajmniej część tych zachowań była celowa.
Sportowa rywalizacja powinna opierać się na szacunku, uczciwości i równych zasadach. Nawet pomiędzy największymi rywalami. Wczoraj zabrakło tego na wielu poziomach.
To nie jest spotkanie, które warto pamiętać. A już na pewno nie jako przykład tego, czym powinna być profesjonalna piłka nożna.
@Wislakrakowsa 🔵⚪️🔴