Szpital w Krakowie. Kilkunastogodzinny noworodek wypada z wózka prosto na podłogę.
Co robi personel?
Wpisuje w dokumentację, że dziecko… „złapano w locie”, a rodzicom wmawia, że nic się nie stało.
Prawda wychodzi na jaw dopiero dzięki nagraniom z monitoringu:
🔹 Pracownica ciągnęła wózek tyłem, nawet nie patrząc na dziecko, i zahaczyła o przeszkodę.
🔹wpisano „złapała w locie”? Złamanie kości czaszki z przemieszczeniem i krwotok nadtwardówkowy u małej Milenki.
🔹 Co na to szpital Ujastek? Zrobił personelowi „szkolenie z obsługi wózka” i przypomniał zasady BHP.
Mija półtora roku od tej tragedii. I co? I nic. Prokuratura właśnie ZAWIESIŁA śledztwo, bo biegli przez kilkanaście miesięcy nie potrafili napisać opinii.
Dodajmy, że to ten sam szpital, który dostał ponad milion złotych kary za ukryte kamery na neonatologii.