Pytacie dlaczego Nowa Lewica tak się odpaliła. Między innymi dlatego, że nie chcą rozmawiać o tym dlaczego przy rosnących kosztach życia - podwyżkach prądu, gazu, wody, czynszu - zgodzili się na to, by godzinowa płaca minimalna wzrosła o zaledwie 90 groszy. Płace w budżetówce pójdą zaś "do góry" o zaledwie 3 procent, co przy obecnej inflacji na poziomie 4 procent oznacza, że w przyszłym roku mogą realnie stracić.
Zaczepiają mnie wyborcy wszystkich partii z pytaniem dlaczego dostali drugą, trzecią czy czwartą podwyżką w tym roku. Rośną wszystkie opłaty, a pensje... o 90 zaledwie groszy!
Jak się ma działaczy poupychanych na stanowiskach publicznych za 10 tysięcy na rękę to nie jest to problem, że opłaty rosną, po prostu działacze mniej przebimbają. Ale co mają powiedzieć zwykli obywatele, który nie mają legitymacji partii koalicji rządzącej?
No właśnie. Nowa Lewica, Koalicja Obywatelska, PSL i PL2050 nie chcą, żeby na ten temat mówili.