To co oglądacie to ilustracja jak wygląda ostateczny koniec zaufania do państwa i systemu bankowego.
Paragwaj płonie.
Jeszcze w poniedziałek ueno bank był dumą paragwajskiej bankowości. Pierwszy cyfrowy bank w kraju, jeden z pięciu największych banków komercyjnych i oficjalny sponsor narodowego sportu. Przez jego konta przechodziły dwie na trzy płatności elektroniczne w kraju. Blisko 3 miliony klientów w państiwe które ma 7 mln obywateli.
We wtorek rano do ueno bank wkroczyli przedstawiciele banku centralnego. Powód: współczynnik wypłacalności spadł poniżej połowy wymaganego minimum. Konta zamrożono, usługi stanęły, przed oddziałami ustawiły się kolejki.
Typowy run na bank.
Wieczorem prezydent Santiago Peña skwitował sytuację jednym zdaniem: Ueno „już nie istnieje”.
Tak po prostu.
Ludzie nie mogą wypłacić pensji, emeryci nie mają dostępu do swoich świadczeń. Zamrożone są nawet składki IPS, czyli paragwajskiego ZUS-u. Handlowcy ostrzegają przed paraliżem rynku- sklepy nie mają jak przyjmować płatności. Swoje oszczędności w Ueno trzymała też duża część piłkarzy krajowej ligi.
Prezes banku centralnego podał się do dymisji, a prokuratura nakazała zatrzymanie zarządu banku. W Asunción doszło do starć z policją. Tłum żąda teraz impeachmentu samego prezydenta.
Dlaczego prezydenta, skoro upadł prywatny bank?
Bo to nie był zwykły prywatny bank.
Peña był udziałowcem holdingu Ueno jeszcze w 2025 roku. Odkąd objął urząd, do Ueno płynęła rzeka publicznych pieniędzy. Według Bloomberga było to ok. 870 mln dolarów, blisko 30% wszystkich depozytów banku. Do tego trzeba doliczyć jeszcze fundusze emerytalne IPS, ulokowane na lata.
A kto miał tym wszystkim nadzorować? Carlos Carvallo, prezes banku centralnego. Wcześniej… szef Ueno.
Lis pilnował kurnika. Dosłownie.
Sygnały ostrzegawcze słychać było od lat:
– w 2024 r. bank centralny Carvallo pozwolił Ueno rozłożyć na 20 lat ok. 300 milionów dolarów złych kredytów po przejętym Visión Banco, lokalna prasa pisała, że to "bez precedensu",
– szefowie IPS przyznawali publicznie, że nie mogą dać 100% gwarancji na pieniądze ulokowane przez emerytów w Ueno,
– Agencja Fitch ostrzegała że mają miejsce dziwne transakcje z podmiotami powiązanymi i wątpliwe praktyki księgowe.
Mimo to jeszcze w marcu lokalna agencja ratingowa powiązana z Fitchem trzymała Ueno na poziomie AA z adnotacją o „silnym trendzie”. Bank chwalił się też certyfikatem uczciwości otrzymanym od państwowego sekretariatu antykorupcyjnego.
Siedem miesięcy później banku nie ma.
Jak na ironię, ten sam bank centralny od lat ostrzegał obywateli przed bitcoinem. Jego koronny argument brzmiał następująco: kryptowaluty nie mają gwarancji ze strony państwa (Paragwaj to jedno z największych zagłębi wydobywania bitcoina na świecie)
No więc sprawdzamy ile te gwarancje były warte.
Fundusz gwarancyjny pokrywa ok. 228 mln guarani na osobę, czyli mniej więcej 40 tys. dolarów (w Polsce BFG gwarantuje depozyty do sumy 100 tys. euro). Ludzie stoją teraz pod bankiem z transparentami „Państwo musi zagwarantować 100% środków”. Los całej reszty oszczędności jest uzależniony od tego ile syndycy ocalą z masy upadłościowej.
Wniosek nasuwa się sam: pieniądze w banku nie są do końca Twoje. To obietnica, że ktoś Ci je odda, i działa to świetnie dopóki wszyscy w nią wierzą.
x.com/Red__Accion/status/211…