Drodzy rodacy,
Jak już wiecie, nasz premier ze swoją ekipą (w tym Kosiniak-Kamysz) zapewniają, że wszystko jest pod kontrolą. A tymczasem Litwa twardo mówi: dron (ukraiński FP-1, z ładunkiem) wleciał do ich przestrzeni powietrznej od strony Polski. Mają dane, radary ich wykryły obiekt jeszcze nad polskim terytorium, premier Sinkevičius powtarza, że nie ma wątpliwości.
Polskie MON odpowiada: „nasze systemy tego nie potwierdzają”. Ukraina przeprasza i mówi o rosyjskim zagłuszaniu przy ataku na okolice Petersburga. Spadł na północy Litwy, uszkodził auto, nikt nie ucierpiał, NATO poderwało myśliwce.Lrt
Gdyby ten sam dron spadł gdzieś nad Polską, zaraz mielibyśmy mapki, czerwone strzałki, „rosyjska prowokacja” i kolejne apele o jeszcze większe zaangażowanie. A tak – cisza, „nie potwierdzamy”, „Ukraina przeprosiła”.
Obserwując to, co się dzieje z komunikacją i polityką bezpieczeństwa, część ludzi naprawdę chce, żeby wojna się skończyła. Inni najwyraźniej wolą, żeby trwała jak najdłużej – bo wtedy łatwiej grać na strachu i unikać rozliczeń przed 2027.
Nie da się jednocześnie krzyczeć o zagrożeniu, a potem udawać, że nie widzisz, skąd faktycznie leci obiekt, który sąsiad jednoznacznie wskazuje.
Każdego dnia utwierdzają mnie w teorii spiskowej że 10.04.2010 to nie była Rosja...