Interesująca koincydencja, że jak Prokuraturą kieruje taka ekipa jak dzisiaj lub jej podobna, to zawsze brakuje pieniędzy: a to na biegłych, a to na remonty, nawet na papier.
Teraz brakuje pieniędzy na normalne w każdym biurze oprogramowanie. I proszę nie wmawiać, że to oszczędność. Takie oszczędności w trakcie pracy na darmowym edytorze tekstu lub arkuszu kalkulacyjnym szybko wyjdą bokiem przy wielotomowych, poważnych sprawach (np. podatkowych, czy gospodarczych).
Może i dziś prokuratorzy nie mogą dostawać nagród za swoją pracę, ale za to według zamysłów projektodawców nowej ustawy o prokuraturze będą dojeżdżani ocenami czy ewaluacjami (jak zwał tak zwał).
Aha, no i jeszcze polikwiduje się kilkadziesiąt jednostek.
A może rzeczywiście komuś o to chodzi, żeby w Prokuraturze, w Policji, w służbach specjalnych było biednie?
To kolejny przejaw upadku prokuratury. Tak było za Seremeta. Miało być zawsze tanio. Oni mają wdrukowane, żeby ciąć koszty, żeby było beznadziejnie, żeby nie być dumnym z tej Służby.
Prokurator dla tej ekipy, to jakaś niepotrzebna instytucja.
Wystarczy konferencja prasowa i już leci ciąg technologiczny.
Za niedługo przywrócą maszyny do pisania, albo pisanie ręcznie przez kalkę.
A cwaniacy i oszuści będą kraść i mieć na adwokatów i utrzymywać ironiczne spojrzenia jak łaskawie przyjdą na wezwanie.
To musi się zmienić.