„Prawa logiki, równie jak prawo ciążenia, krępują człowieka”

Niech żyje Wolna, Niepodległa Polska 🇵🇱
1
2
49
11,206
Tomasz Listkiewicz retweeted
Pomóżmy Maksowi w powrocie do zdrowia ❤️. Ma 13 lat i jest graczem młodzieżowych drużyn @basket_zg . Niestety poczas wakacji przyszła diagnoza - dzisiaj Maks walczy z rakiem i gra swój najważniejszy mecz - walczy o życie i zdrowie. #plkpl #1LKosz @kkzastal @MGortat
29
34
6,292
Tomasz Listkiewicz retweeted
Smutna wiadomość. W wieku 98 lat zmarł Jerzy Czerski ps. "Szczupak", żołnierz Powstania Warszawskiego, ranny w walce. Spoczywaj w pokoju, Bohaterze! 🇵🇱
69
193
1,168
11,924
Tomasz Listkiewicz retweeted
1995 grudzień. Magazyn GOL
8
9
125
9,794
Tomasz Listkiewicz retweeted
Przesłuchałem wczoraj "From The Dark" i jestem pod ogromnym wrażeniem. Tony Iommi stworzył heavy metal prawie 60 lat temu. Rok temu zagrał po raz ostatni z Black Sabbath. A teraz wydaje płytę, którą spokojnie może ustawić obok swoich największych dokonań muzycznych.
TONY IOMMI On Still Making New Music At Age 78: 'I Enjoy Doing It, And It Keeps Me Going' blabbermouth.net/news/tony-i…
1
2
5
424
Tomasz Listkiewicz retweeted
W miniony piątek miała miejsce premiera nowego albumu grupy Illusion. Muszę przyznać, że dobrze usiadła mi ta płyta. Świetnie nagrana. Jest kilka naprawdę dobrych utworów. Pozytywne zaskoczenie po poprzednim krążku, do którego nie chce mi się wracać. Brawo chopy, dobra robota.
1
2
10
378
Tomasz Listkiewicz retweeted
Zagrać Jana Bo? Nelson Martusewicz i Mikołaj Bukrewicz z zespołu Karmider tłumaczą, jak do tego doszło. Mniej obcy do objrzenia na Neflixie. A cały wywiad na YT #mniejobcy #netflix #ladypank
2
6
808
Tomasz Listkiewicz retweeted
Nie wiem, jak zacząć ten post, bo trochę się boję, że nie dotrze do wielu osób. Ale jeśli Ci się wyświetlił, proszę, zostaw chociaż reakcję. Chodzi o 64 stare, niechciane, chore i niepełnosprawne psy, które naprawdę potrzebują naszej pomocy.🙏 Przed chwilą rozmawiałem przez telefon z panią Krystyną ze Staruszkowa. Wiecie, to jedno z tych miejsc, do których trafiają psy, którym często nikt nie chce już dać szansy. Takie, które zamiast miłości i ciepłego domu zaznały w życiu tylko wiele cierpienia. Psy porzucane czesto w lasach, przywiązywane do drzew, zostawiane przy drogach. Czasem bite, głodzone i krzywdzone przez ludzi, którym kiedyś ufały. A później, kiedy są już stare, chore i niepełnosprawne, prawie nikt nie chce ich przygarnąć. Najgorsze w tym wszystkim jest to, że te zwierzęta przecież niczemu nie zawiniły. One po prostu miały pecha trafić na niewłaściwego cZŁOowieka... Ale jest w naszym kraju taka jedna pani Krystyna. Ma już 71 lat, sama zmaga się z problemami zdrowotnymi, a mimo to każdego dnia opiekuje tak dużą gromadką psich staruszków. Powiem Wam, że ja naprawdę nie wiem, skąd ta kobieta bierze na to wszystko siłę. Przecież każdy z tych psów potrzebuje jedzenia, leczenia, sprzątania, a przede wszystkim uwagi i troski. I tak każdego dnia, bez przerwy. Dla wielu z nich Staruszkowo jest ostatnią szansą na to, żeby jeszcze poczuć, czym jest miłość, ciepło i dobroć człowieka. Pomyślcie, jakie to smutne, że niektóre z tych zwierząt musiały się zestarzeć, żeby w końcu ktoś pokazał im, że są ważne i zasługują na miłość. Teraz pani Krystyna potrzebuje naszej pomocy. Karma powoli się kończy, a zima coraz bliżej. Dlatego postanowiłem założyć zbiórkę, żebyśmy wspólnie mogli zapewnić tym psom jedzenie na najbliższe miesiące. Z całego serca proszę Was o pomoc. Wpłaćcie tyle, ile możecie. Naprawdę nie chodzi o wielkie kwoty. Nawet kilka złotych ma znaczenie, kiedy takich dobrych ludzi zbierze się więcej. Marzy mi się zapełnić magazyn Staruszkowa karmą, żeby pani Krystyna przez najbliższe miesiące mogła spać spokojnie, nie martwiąc się, czym nakarmi psy. Jeśli nie możecie wpłacić, proszę, podaj ten post dalej. Może dzięki Wam dotrze do kogoś, kto będzie mógł pomóc. Pomyślcie tylko. Jedna 71-letnia kobieta znalazła w swoim sercu miejsce dla 64 psów, których inni nie chcieli. Czy my, wszyscy razem, nie możemy zrobić dla nich chociaż tyle, żeby nigdy nie zabrakło im jedzenia? Te zwierzęta już wystarczająco dużo wycierpiały przez ludzi. Niech chociaż na starość przekonają się, że człowiek potrafi być dobry. ❤️ zrzutka.pl/aby2au
37
838
1,628
16,594
Tomasz Listkiewicz retweeted
Piękny obrazek autorstwa Kreskonauty 🙂
1
1
9
290
Tomasz Listkiewicz retweeted
Ależ to jest genialne! Ksiądz Tomasz Trzaska, suicydolog związany z @zwjr_pts prowadzi szkolenia z profilaktyki samobójstw. Dotąd organizował je dla duchownych, nauczycieli, dziennikarzy czy rodziców. Teraz proponuje szkolenie dla... barberów. Z jego FB: 💈W fotelu barberskim faceci mówią rzeczy, których nie powiedzieli nikomu innemu. O problemach, o pracy, o tym, że „jakoś to będzie”. 💈 W Polsce 13 osób dziennie odbiera sobie życie. 11 z nich to mężczyźni. Wielu nie miało się komu wygadać. 💈 Ogarniasz zarost? Zapytaj wprost. Na bezpłatnym szkoleniu pokażę Ci, jak zauważyć, że klient przechodzi kryzys, jak z nim pogadać i gdzie go pokierować. Bez psychologicznego żargonu, z gotowymi zdaniami do użycia przy fotelu. 3 listopada 2026 r., godz. 20:30, online. Udział bezpłatny, Zapisy: duchowni.pl/chairtalk
5
10
73
3,084
Tomasz Listkiewicz retweeted
🏀 Czym jest G League? Jak się tam gra? 🏀 Dlaczego Jeremy Sochan wybrał taką drogę? 🏀 Jakie są możliwości powrotu do NBA? 🏀 Szukając odpowiedzi na te pytania napisałem na PROBASKET dłuższy tekst. Zachęcam do przeczytania.
6
5
37
4,492
Tomasz Listkiewicz retweeted
Mocny przekaz od prezesa Brzoski… daje do myślenia… #przyszłość #przyNiedzieli
52
201
1,403
185,640
Tomasz Listkiewicz retweeted
"New Promise Land Incorporated" The Temperance Movement cieszy po latach kryzysu. To klasyczny blues-rock w duchu The Black Crowes i The Faces. Bez rewolucji i bez „wow” z debiutu, ale to wciąż solidny powrót. #rock @TTM_Tweets #music 🎶"Eat You Alive" youtu.be/Q9s1sGqG9Dk?si=Q_zP…
1
6
341
Tomasz Listkiewicz retweeted
Znakomite! Brawo @AldonaMarciniak 😃 Sergio Leone, by się nie powstydził😉👏
🤠🎬 𝐏𝐄𝐖𝐍𝐄𝐆𝐎 𝐑𝐀𝐙𝐔 𝐍𝐀 𝐃𝐙𝐈𝐊𝐈𝐌 𝐙𝐀𝐂𝐇𝐎𝐃𝐙𝐈𝐄 Aldona Marciniak i młody Clint Eastwood 😎🌵 #ElevenF1
2
2
51
7,652
Tomasz Listkiewicz retweeted
Isaiah Collier, znakomity saksofonista, zagrał genialnie w warszawskim klubie Jassmine w hołdzie Coltrane'owi. Zapytałem go jak to zrobił, że 24h wcześniej zdobył dla Utah Jazz 10 pkt. i 7 asyst przeciwko NOP? Odpowiedział: no wiesz... i się uśmiał.
1
5
81
2,355
Tomasz Listkiewicz retweeted
"Plaster, który doda ci skrzydeł!" – taki krzykliwy nagłówek ukazał się w kultowym "Bravo Sport". Obok Marcin Mięciel, napastnik Legii Warszawa, prezentował pasek przyklejony w poprzek nosa. Czytelnik dostawał taki sam jako dodatek do gazety. Redakcja przekonywała, że dzięki podobnemu wynalazkowi Robert Korzeniowski zdobył olimpijskie złoto, a plastikowe sprężynki wewnątrz plastra zapewniają lepszy dopływ powietrza. Wynalazek ten jawił się jak najszybszy i najskuteczniejszy sposób na poprawę swoich piłkarskich osiągnięć na podwórku. Za jedyne 1,30 zł. można było poczuć się jak profesjonalista. Numer ukazał się też pod koniec wakacji, więc w pierwszych dniach września na pierwszych wuefach pojawili się jegomoście z dodatkiem na nosie. Co ciekawe, Marcin Mięciel nie dostał za sesję ani złotówki. "Zaprosili mnie i Czarka Kucharskiego" - wspominał po latach. Obaj piłkarze słyszeli wcześniej o kolarzach korzystających z podobnych plastrów, a przez pewien czas sami wierzyli w ich działanie. Stosowali je regularnie. Co innego dzieciaki, które biegły do kiosku po gazetę z tym dodatkiem. Zazwyczaj zachowywały zakup na "ten najważniejszy mecz". W trakcie zwykłych gierek przyklejali na nos klasyczny, apteczny plaster opatrunkowy. Moda ta przywędrowała zza oceanu. W połowie lat dziewięćdziesiątych amerykańscy futboliści, wśród nich Jerry Rice, zaczęli pokazywać się z plastrami Breathe Right, które pierwotnie miały pomóc osobom chrapiącym w nocy. Kamery pokazywały je podczas meczów NFL. I właśnie stamtąd trafiły do innych dyscyplin. A potem do sportowców-amatorów. Na Euro 1996 nosił je Pierluigi Casiraghi, strzelec dwóch bramek dla Włoch w meczu z Rosją; widywano je również u zawodników Portugalii, Bułgarii i Turcji. W Liverpoolu Robbie Fowler zrobił z podobnego plastra swój znak rozpoznawczy! Przykleił go też w meczu przeciw Polsce w Warszawie we wrześniu 1999 roku. Cezary Kucharski w jednym z wywiadów przyznał telewizyjnemu reporterowi, że pomysł podpatrzył właśnie na mistrzostwach Europy. Nie wiedział jednak, czy inni noszą zwykłe plastry, czy może "specjalnie nasączone jakąś substancją". Klubowy lekarz Stanisław Machowski sugerował przed kamerą, że klejąca innowacja może mieć wpływ rozszerzanie oskrzeli i zwiększanie pojemności płuc. A prawda była taka, że… w pasku nie było żadnego tajemniczego preparatu, a jedynie dwie elastyczne listewki, które mechanicznie odciągały skrzydełka nosa. Nie oznacza to, że plastry były całkowicie nieużyteczne… Rozszerzenie zastawki nosowej może zmniejszyć opór przepływającego powietrza, pomagając osobom z zatkanym nosem, zapadającymi się skrzydełkami czy niekiedy skrzywioną przegrodą. Nie leczy jednak przyczyny niedrożności, nie rozszerza oskrzeli i nie powiększa płuc. Podczas intensywnego wysiłku, gdy piłkarz oddycha także ustami, łatwiejsze wciąganie powietrza przez nos nie musi od razu oznaczać większej wydolności. Trend był popularny nie tylko w Polsce czy USA. W 1997 roku brazylijska "Folha de S.Paulo" naliczyła ponad trzydziestu użytkowników plastrów w lidze stanowej São Paulo. Piłkarze podpatrzyli je u koszykarzy NBA. Ciekawie zachwyty zawodników skwitował lekarz Corinthians, Joaquim Grava, który poradził im, by… otworzyli usta. Inny lekarz, Wilfried Kindermann z Niemiec, przypominał w trakcie Euro 1996, że gole Casiraghiego nie stanowią dowodu skuteczności. Marcin Mięciel także zmienił zdanie, mimo że na początku uważał, że działa. Później mówił raczej o efekcie placebo. Nie zmienia to faktu, że w latach 90. plaster był ogromnym hitem. Nie wiem, czy ktoś posiada jeszcze tamten numer "Bravo Sport" z nieodpakowanym plastrem. Jeśli tak, to pewnie mógłby dziś nieźle zarobić. Albo może jeszcze czeka na ten "najważniejszy mecz".
1
4
508
Tomasz Listkiewicz retweeted
Znacie tę historię? Nie, to poczytajcie. Sporo się dowiedziałem...
#CzytelniaVIP sport.tvp.pl/96103884/dwoch-… Dwóch dżentelmenów, sześć piłek i… kłopot. Jak powstał najstarszy klub świata Przez pierwsze trzy lata istnienia Sheffield FC nie miało z kim rozgrywać meczów międzyklubowych. Dziś, 169 lat po założeniu, najstarszy istniejący klub piłkarski świata tuła się po niższych ligach. Ale pozostaje namacalnym dowodem początków futbolu. Tych bez wielkich pieniędzy, pojemnych stadionów a nawet… wspólnych zasad! 26 grudnia 1860 roku. Sheffield pokrywa warstwa śniegu. Zimowa aura może i utrudnia podróże, ale dla prawdziwego kibica nie stanowi wyzwania. Tłumy ciągną na boisko krykietowe w Sandygate. Mecz zapowiedziano na godzinę trzynastą. Wszystko starannie zaplanowano. Ot, choćby taki omnibus dla widzów ma ruszyć w południe spod Angel Hotel. Dziś podobne spotkania nazywamy derbami, ale wtedy nikt wiedział, że ogląda początek najstarszej klubowej rywalizacji w piłce nożnej… Sheffield FC występuje w szkarłacie i bieli. Hallam gra w błękicie. W prasowej zapowiedzi pisano o możliwej obecności szesnastu zawodników Sheffield FC i szesnastu z Hallam i Stumperlowe. Dwa dni później w "The Sheffield Daily Telegraph" reporter zda relację: "Z powodu trudnych warunków pogodowych w drużynach zabrakło kilku zawodników, jednak zaangażowanie obecnych sprawiło, że gra ani na chwilę nie straciła tempa ani atrakcyjności dla obserwatorów. Ci ostatni nie szczędzili słów uznania dla udanych szarż czy zręcznych uników, ale równiech ętnie - w swoim wiejskim, żartobliwym stylu - wyśmiewali pechowców, którym na śliskim podłożu przytrafiły się upadki lub nieudane próby popisania się "czystą" techniką". Sheffield FC wygrywa 2:0. Mecz ten na stałe zapisze się w historii sportu. Dlaczego jednak drużyna "Starożytnych" potrzebowała aż trzech lat, by znaleźć pierwszego przeciwnika? Zawiła to opowieść! I należy ją zacząć od dwóch młodych mężczyzn, którym po zakończeniu sezonu krykietowego… bardzo brakowało ruchu.
1
2
6
1,122
Tomasz Listkiewicz retweeted
Szanowny Marcinie @BorskiMarcin , naprawdę jest tyle spraw bieżących oraz systemowych, które można i należy krytykować (zapraszam do drugiej części mojego wpisu), że nie bardzo rozumiem, czemu, nie bacząc na fakty, wybrałeś na cel "ataku" akurat mój merytoryczny komentarz dotyczący "ręki podpierającej". Otóż rzecz ma się następująco: - to, co wyjaśniłem w swoim wpisie (załączam go ponownie) to nie są żadne, mityczne "ustalenia z Bełchatowa", tylko cytaty z Przepisów, wytycznych The IFAB oraz materiałów szkoleniowych FIFA. - kryteria oceny, czym jest ręka podpierająca i kiedy jest, a kiedy nie jest przewinieniem (a więc czy znajduje się pionowo pod ciałem oraz czy wynika z walki o piłkę czy interwencji blokującej dośrodkowanie lub strzał) były komunikowane, w ramach procesu licencyjnego, klubom Ekstraklasy oraz 1. Ligi co najmniej dwukrotnie w ostatnich sezonach. Nie jest zatem, w tej konkretnej sprawie, prawdziwy Twój zarzut, że nikt nic nie wiedział i wyjaśnień dokonano post factum. Ponieważ jednak "tylko prawda jest ciekawa" muszę też wrzucić kamyczek do swojego ogródka, robiąc to publicznie, bo tak rozumiem dyskusję o polskim sędziowaniu, w przeciwieństwie do osób, które anonimowo karmią dziennikarzy wyrwanymi z kontekstu, wygodnymi dla narracji wrzutkami. - Kamyczek pierwszy, najważniejszy: Pan @PertkiewiczW wystosował, swego czasu, po jakiejś ważnej decyzji sędziowskiej lapidarny, ale bardzo ważny, apel brzmiący "edukujcie nas" (cytując z pamięci). Ten apel ujęty był w kulturalny sposób (i pozostał zapewne bez odpowiedzi), ale przesłanie było jasne i oczywiste: środowisko piłkarskie oczekuje od sędziów przejrzystej, kompleksowej i zrozumiałej wiedzy dotyczącej naszej pracy: jakie są przepisy, kryteria oceny poszczególnych sytuacji, na jakiej podstawie oceniane są powtarzalne kategorie zdarzeń typu ręka, kontakt fizyczny, położenie rąk na plecach etc. Tego z naszej stony - moim zdaniem - brakuje; mimo pewnych postępów w tym zakresie nadal, jako środowisko, za mało komunikujemy się z tymi, dla których to wszystko się toczy, czyli z kibicami, piłkarzami, trenerami, klubami, mediami. Ja uważam nawet, że powinniśmy pójść krok dalej i część tych rozwiązań wypracować wspólnie z piłkarzami, trenerami etc. Istnieją oczywiście przepisy i wytyczne obowiązujące na całym świecie, ale jednocześnie każda liga ma swoją specyfikę i ocena zdarzeń interpretacyjnych musi być osadzona w lokalnym kontekście. Kryteria oceny takich sytuacji moglibyśmy ustalić wspólnie, tak aby ich stosowanie spotkało się z akceptacją, a nie drwinami z gatunku "nie grali nigdy w piłkę a znowu coś sobie wymyślili". Sędziowie nie mogą być jakąś wewnętrzną kastą arcykapłanów, wąskim kręgiem osób posiadających wiedzę tajemną. I dopiero w tym kontekście mogę zgodzić się z krytyką "ustaleń z Bełchatowa", one same w sobie są ważne i potrzebne, jednak powinny być: - wypracowane wspólnie ze środowiskiem - jasno zakomunikowane, spisane, ogłoszone całemu otoczeniu - dotyczyć tylko spraw nieuregulowanych wyżej, czyli przez Przepisy Gry, FIFA i The IFAB - Z powyższym wiąże się kamyczek drugi. Nasze kryteria oceny muszą być proste, możliwe do stosowania i wymierne. Nie powinniśmy stosować, ani na boisku ani w komunikacji zewnętrznej określeń typu "twarda, męska gra"; pod taki slogan każdy może sobie podłożyć dowolne oceny, dla każdego z nas ta "męska gra" może oznaczać co innego. To muszą być sterylne, techniczne podstawy do podjęcia decyzji. Biorąc za przykład sytuację z ostatniego meczu Cracovia - Legia: każdy kibic w Polsce powinien wiedzieć, jak sędziowie mają obowiązek oceniać takie sytuacje, czyli na czym polega nadepnięcie (siła skierowana w dół, na stopę rywala), na czym podstawienie nogi (ruch wykonany poprzecznie w stosunku do kierunku poruszania się nóg rywala) a na czym dozwolony kontakt stóp poruszających się zawodników. "Męska gra" nie ma tu nic do rzeczy i tylko miesza w głowie naszemu otoczeniu oraz daje pretekst do ataków, podejrzeń, a nawet insynuacji. [W ramach edycji posta uzupełnienie: nie podważam oficjalnej oceny Kolegium Sędziów, dla mnie ta sytuacja to też nie jest przewinienie, natomiast kluczowe jest, żeby kibice wiedzieli dlaczego, żeby "świat futbolu" mógł oceniać, czy te same kryteria są przykładane do tego typu sytuacji w kolejnych meczach] - Kamyczek trzeci. Ja jestem sędzią (asystentem, dopisek konieczny, aby ważniejsi ode mnie koledzy się nie obrazili) zawodowym, więc mnie to nie dotyczy, ale mamy czwartek i do południa większość sędzi oraz sędziów niezawodowych nie wiedziała, czy została obsadzona na któryś mecz rozgrywanego już we wtorek Pucharu Polski. To oznacza, że będą musieli wszystko organizować na ostatnią chwilę: urlop w pracy, opiekę nad dzieckiem czy inne sprawy rodzinne. A to wszystko w tygodniu poprzedzającym Święto Wszystkich Zmarłych, czyli wyjazdy w strony rodzinne (i kolejne mecze). To pewnie z perspektywy zewnętrznej drobna rzecz, ale wśród "sędziów amatorów" potęguje zmęczenie, zniechęcenie i przeszkadza w tym, aby wyjść później na boisko z czystą głową. Wpływa to też na niesnaski w środowisku, w tym na anonimowe skargi w mediach. Zamiast działać wspólnie i próbować wyjść z obecnej sytuacji każdy ciągnie wózek w swoją stronę. Tyle ode mnie, postrzelałem, jak mój ulubiony bohater "Blondie", w różne strony, teraz można strzelać we mnie, zapraszam serdecznie. x.com/TListkiewicz/status/21…

ALT Show Down Clint Eastwood GIF by Maudit

Replying to @Adrian67925528
Tak. Post factum.
8
7
45
5,684
Tomasz Listkiewicz retweeted
Historia jest tragiczna, a płyta The Olivia Tremor Control naprawdę nagrobna. W sumie, licząc razem z Nagrobkami, mamy nawet dwie. Ale efekty zdecydowanie warte uwagi i premierowy piąte dość obfity: blog.polityka.pl/polif.../20…
2
1
15
833
Szanowni Państwo, od tygodnia podejmuję starania w celu uzyskanie formalnego umocowania do koordynowania bieżącej opieki nad zwierzętami oraz organizacji pracy zespołu ZOO Łączna. Pomimo wcześniejszych zapewnień ze strony proszących mnie o pomoc organów i instytucji, do dziś nie udało się dopełnić niezbędnych formalności. Jest to kwestia kluczowa, ponieważ nie mogę przyjmować odpowiedzialności za obszary, w których nie mam jasno określonych kompetencji i formalnego umocowania do podejmowania decyzji. W związku z tym, do czasu uregulowania tej sytuacji, zmuszona jestem wycofać się z wcześniejszych deklaracji dotyczących dalszego koordynowania tych działań. Nie zmienia to mojego przekonania, że dobrostan zwierząt i bezpieczeństwo pracowników powinny pozostać priorytetem.
96
271
1,642
81,969