IMIGRACYJNA PUŁAPKA
Według danych eksperymentalnych GUS, na terytorium RP przebywa ok. 2.3 mln obcokrajowców. Według
@FundacjaWEI nawet ponad 3 mln. Jeżeli weźmiemy nawet ten niższy szacunek, to daje nam to ok. 6% mieszkańców Polski. We Wrocławiu już co piąty mieszkaniec nie jest Polakiem, w Warszawie udział imigrantów sięga 14.5%, a w Poznaniu przekracza 12%. Miasta są dosłownie zalane obcokrajowcami. W takich warunkach nie ma mowy o jakiejkolwiek integracji. Narasta tylko niechęć i napięcie, rosnące wykładniczo wraz z kolejnymi przestępstwami popełnianymi przez przyjezdnych.
Czas pożegnać się z mitem, że imigranci z czasem się spolonizują, a ich dzieci będą Polakami o x pochodzeniu. Pół Europy Zachodniej tak myślało i się przeliczyło stosując różne modele integracji. Tutaj ktoś pomyśli, że przecież np. Francja naciągała odmiennych kulturowo Arabów i stąd ma problemy. To uproszczenie. Francja przede wszystkim wzięła najpierw lojalistów. Marokańczyków i Algierczyków, którym nie przeszkadzała francuska władza. Znali język i wyjechali tam, często uciekając przed zemstą miejscowych, za to że wysługiwali się kolonistom. Ich wnuki? Nienawidzą Francji. Szwecja postawiła na model głębokiej integracji i wymieszała Szwedów z imigrantami, tak żeby zapobiec powstawaniu gett. Finalnie mamy strefy no-go, strzelaniny, wojny gangów i patologiczną nienawiść do szwedzkiego państwa.
W Polsce ma być inaczej, bo Ukraińcy są biali, są chrześcijanami i dzielimy wspólną kulturę. Ukraina jest krajem, który swoją tożsamość i odrębność zbudował na byciu antypolskim i antyrosyjskim. Kraje, które nie mają długiej historii państwowości zawsze powstają w kontrze do tego, który na danym terenie rządził. Ukraina nie istniała samodzielnie, zatem jej aspiracja do utworzenia niezależnego bytu państwowego automatycznie oznaczała konflikt z Polakami i Rosjanami. Najtragiczniejszą kartą tej logiki było oczywiście ludobójstwo wołyńskie, kiedy sąsiedzi zaczęli mordować sąsiadów za pomocą narzędzi rolniczych w najbardziej zwyrodniały sposób. Ocaleni z Rzezi opowiadają, że przed wojną nie było przeważnie większych konfliktów i ludzie żyli w zgodzie. To błąd. Ukraińskie umysły od dawna były przesiąknięte nienawiścią do Polski i Polaków, czekali tylko na odpowiedni moment. Kiedy nadszedł, chwycili za siekiery. Sprawcy ludobójstwa na Polakach są dzisiaj wynoszeni na pomniki i czczeni na poziomie państwowym. Czytanki dla dzieci przedstawiają Polaków jako ciemiężycieli, gdzie jako ciemiężyciela traktuje się polskiego chłopa, który mieszkał na Wołyniu 500 lat. Mimo 80 lat od tamtych wydarzeń nie możemy udawać, że w Ukraińcach nie istnieje antypolski resentyment. Ostatnie miesiące pokazują wręcz dziki wybuch nienawiści wobec Polaków. Myślenie, że zwarcie zamieszkująca największe metropolie, ponad 1.5 milionowa społeczność tak po prostu się spolonizuje jest całkowitym oderwaniem od rzeczywistości. Ukraińcy już tworzą w Polsce zręby państwa równoległego, a niektórzy dalej cieszą się z "pokrewnej" kultury. Pobudka!
Odrębny akapit należy się wydawanym w chorym tempie wizom dla całego, szeroko pojętego trzeciego świata. Naprawdę potrzebujemy Hindusów, Nepalczyków, Banglijczyķów czy Indonezyjczyków do wożenia jedzenia na rowerach? Poważnie? Co Ci ludzie tutaj będą dalej robili? Za 20 czy 30 lat to będą starsi ludzie bez żadnych sensownych składek emerytalnych, których trzeba będzie utrzymywać! Dołożą też swoją obecność w systemie ochrony zdrowia, mimo że będą do niego minimalnie dokładać. A ich dzieci? Będą Polakami? Nie. Będą żyć w swoich zamkniętych społecznościach i nigdy nie będą kochać Polski. Nigdy też niczego wartościowego nie wniosą.
Sprowadźmy naszych ludzi ze świata. Polonia w Brazylii czeka.
@pisorgpl @MorawieckiM @AnnaZalewskaMEP @HreniakPawel @ADyplomata @MeklerRafal @krzysztofbosak @RobertWinnicki @KONFEDERACJA_
@CDzwoni @CzarnekP @WojciechGnat @delestoile @DariuszMatecki @lkwarzecha
@janmolski @cezarykrysztopa
@petenucci