Od razu ten filmik mi się przypomniał.
Lata przed prezydenturą Wołodymyr Zełenski, komik przemawiający z Moskwy drwił z unijnych pieniędzy (po rosyjsku, czego dziś zakazał).
Powiedział, że żałuje, iż przegapił „bankiet” w Kijowie, gdzie te środki były dzielone, ponieważ utknął w Moskwie. Stwierdził, że taka pomoc karmi korupcję i mało daje Ukrainie...
Lata później, już jako prezydent Zełenski, zorientował się, że ta korupcja jest dla niego korzystna i pędem do niej przystąpił, czerpiąc pełnymi garściami...