Szanowni Państwo,
W tej kampanii doszło do sytuacji, o której jako kandydatka, ale przede wszystkim jako matka, nie mogę milczeć. Granica między politycznym sporem a prywatnością mojej rodziny została przekroczona.
Nieznane osoby pojawiły się dziś pod miejscem zamieszkania mojego syna, obserwowały i usiłowały zrobić mu zdjęcia.
Moje dziecko nie jest osobą publiczną. Nie kandyduje w tych wyborach. Nie jest częścią tej kampanii. Mnie jako matkę ta sytuacja dotyka szczególnie. Kampania wyborcza nie daje nikomu prawa do śledzenia mojego dziecka ani ingerowania w jego prywatność.
Dlatego chcę publicznie oświadczyć, że każde takie zdarzenie będzie miało konsekwencje prawne. Nie zamierzam pozostać bierna ani udawać, że nic się nie stało w imię „spokoju kampanii". Będę dochodzić ochrony prawnej w pełnym zakresie Dotyczy to zarówno bezpośrednich sprawców, jak i tych, którzy takie działania inspirują, finansują lub koordynują zza kulis.
Nie dam się zastraszyć i nie odstawię nogi.