W mojej ocenie młodzi ludzie nie czują się odpowiednio reprezentowani i czują, że reszta społeczeństwa będzie stawiać na szali właśnie ich życie 🤔
Młodzi czują, że państwo może im jedynie zaoferować kredyt na całe życie, słabą służbę zdrowia i fatalne elity 🫣
Opinie? 🤔🤔
W debacie o przywróceniu obowiązkowej służby wojskowej u progu dorosłości pojawia się argument, że powinni o niej decydować wyłącznie ci obywatele, których miałaby dotyczyć.
Ciekawa logika. Być może właśnie odkrywamy nowy model umowy społecznej?
Rozciągnijmy więc tę zasadę: za szkoły i uniwersytety niech płacą tylko ci, którzy z nich korzystają. Za leczenie - oczywiście tylko chorzy. O skali podatkowej niech decydują ci, którzy płacą najwyższe podatki. A o opodatkowaniu mieszkań kupowanych jako lokata kapitału - wyłącznie właściciele co najmniej pięciu apartamentów. Inaczej przecież wyzysk i niewolnictwo.
Wspólnota polityczna polega jednak także na obowiązkach wobec innych. Finansujemy szkoły, choć już do nich nie chodzimy. Leczenie, choć jesteśmy zdrowi. A bezpieczeństwo wszystkich wymaga również wysiłku tych, którzy wchodzą w dorosłość, akurat w sytuacji gdy pogorszyła się międzynarodowa koniunktura i świat stał się bardziej dla nas niebezpieczny. Mają pełne prawo współdecydować o zasadach służby. Nie mają wyłącznego prawa rozstrzygać o bezpieczeństwie całego społeczeństwa.
Walkę z analfabetyzmem udało się wygrać. Niestety, analfabetyzm obywatelski ma się znakomicie - tyle że potrafi już pisać i publikować swoje „przemyślenia” w socialach. W sumie to pożyteczne, pozwala dostrzec realne, a nie wydumane, problemy.
Zbilansowana dieta jest ważna. Ale od MEN oczekiwałbym przed wszystkim troski o to, czy absolwent szkoły rozumie, skąd biorą się jego prawa, kto ponosi koszty ich ochrony i jakie obowiązki ma wobec współobywateli. Broni się całe państwo, to nie jest tylko sprawa dla MON, a już na pewno nie dla Sił Zbrojnych, które będą walczyć tym, co jest dostępne.
Braki w edukacji obywatelskiej nie są winą młodzieży. Nie jest to też winą nauczycieli - od dekad słabo opłacanych. Są rachunkiem wystawionym kolejnym rządom i kolejnym ministrom, którzy zaniedbali przygotowanie obywateli do odpowiedzialności za wspólne państwo. Ani defilady, ani okazjonalne patriotyczne śpiewanki nie zastąpią przemyślanej i konsekwentnej edukacji obywatelskiej.