Jak autorzy tekstów, analiz i książek uciekną przed coraz lepszymi LLM-ami, czyli wielkimi modelami językowymi? 🤔
Stworzyłem sobie listę pięciu cech, które moim zdaniem dziś wyróżniają elitę pisania i pozwalaja jej trzymać technologię na dystans (lub nawet ją wykorzystać).
Lista powstała w ramach refleksji nad tym, czym jest dziś dobry test, towarzyszącej pracy nad konkursem na Biznesową Książkę Roku.
Zapraszam do dyskusji oczywiście.
1. Oparcie na prawdziwych bohaterach i ludzkich historiach
Żaden model językowy nie dotrze do ludzi sam, nie przeprowadzi z nimi rozmowy, nie opisze wyjątkowości nowych sytuacji wyłaniających się w małych i szerokich kontekstach społecznych. To wzmacnia znaczenie reportaży, kosztem książek publicystycznych i popularnonaukowych. Jeszcze 10 lat temu powszechnie mówiono, że informacje są współcześnie za darmo, a prawdziwą wartością jest synteza. Okazuje się jednak, że prawdziwych, a tym bardziej interesujących informacji mamy w powodzi atencyjnych tekstów mało, a z kolei syntez i analiz za dużo.
2. Aktywizm, czyli parcie do zmiany
LLMy zawsze wygładzają ludzkie doświadczenie, uśredniają opinie i promują to, co jest głównym nurtem myślenia. Tymczasem zmiana bierze się z buntu wobec głównego nurtu, z odrzucenia tego co uśrednione, kwestionowania autorytetów. Takie książki jak „Bóg techy” Sylwii Czybkowskiej (laureatki naszej nagrody) czy „Gównowacenie” Cory Doctorowa nie przeszłyby pozytywnej rewizji w modelu językowym, bo za dużo w nich kontrowersji, jazdy po bandzie, mocnych tez. Tyle że zmiana nigdy nie bierze się ze zbierania jednoznacznych dowodów.
3. Trzecia cecha elitarnych książek jest banalna, ale wciąż nieosiągalna dla modeli językowych. To wciągająca narracja. Dobra książka nie jest po prostu o czymś lub o kimś. Dobra książka musi być jak ruchomy piasek – jak wejdziesz, to już nie wychodzisz. Po 10 stronie chcesz przejść na 11, po 124 na 125 a po 327 na 328. Moje wrażenie z korzystania z nawet najnowszych LLM-ów jest takie, że mimo wszystkich swoich zalet mają wciąż sporo sztuczności.
4. Innowacyjność
Modele językowe z natury rzeczy mogą nam powiedzieć coś, co już wiemy. Są wielką kompilacją dostępnych tekstów, idei, danych. Ale nie są zdolne do innowacyjności, czyli powiedzenia czegoś, czego jeszcze nikt nie powiedział. Ja wiem, że w tej sprawie toczy się między znawcami zażarta dyskusja, na ile z LLM-ów można wyciągnąć autentycznie nowatorskiego myślenia. Ja jestem znacznie bliżej tego obozu, który uważa, że nie za wiele. Sądzę, że gdyby nakarmić najlepszy LLM wszystkimi tekstami kultury i nauki wydanymi tylko do 1600 roku, to uznałby, że Słońce krąży wokół Ziemi – bo kopernikański pogląd wtedy był jeszcze wciąż dość niszowy.
5. Efekt sieci
Nie jest to związane z samą twórczością, ale pozycją autorów. Ludzie chcą czytać to, co czytają inni. Jesteśmy istotami naśladującymi. Z tego powodu uwaga koncentruje się z natury rzeczy na elicie. Przewagę będą mieli zawsze autorzy już z jakiegoś powodu uznani, rozpoznawani i doceniani. Uznanie zyskuje się nie tylko wartością swojej pracy, ale też samym uznaniem. Dopóki LLM-y nie są liderami opinii, dopóty ich produkty i półprodukty nie będą liderami sprzedaży książek.
Ciekawe czy ta lista będzie w przyszłości wyglądała tak samo.