Były Szef BND miał od 2010 roku współpracować z oficerami DWÓCH obcych wywiadów. Według prokuratury stworzył wieloletni mechanizm wykradania niejawnych informacji ze służb specjalnych RFN i wykorzystywał je do własnej działalności zawodowej oraz przekazywał do obcych służb. Wraz ze swoim współpracownikiem wykradł ponad 2000 niejawnych dokumentów.
Ta sprawa to poważny cios nie tylko w niemieckie służby, ich wizerunek i państwo, ale w całą wspólnotę NATO. Należy ocenić, jakie szkody zostały poczynione i jakie zagrożenia są ich następstwem. Zatrzymanie miało miejsce dokładnie dzień po wystąpieniu obecnych szefów służb specjalnych i MON w Bundestagu, gdzie prezentowano oceny dotyczące skali zagrożeń ze strony Rosji i rosyjskiej wojny wywiadowczej. Zdrada Hanninga ma więc bardzo aktualny charakter i rzutuje nie tylko na Niemcy. Polska powinna zażądać szczegółowych informacji, o jakie dokumenty trafiły w ręce Hanninga i jakie są ryzyka związane z tym skandalem.
Przypomnę, że kilka dni temu niemieckie MON w raporcie dotyczącym działań Bundeswehry przyznało, że niemieccy żołnierze jeżdżą prywatnie do Rosji i na Białoruś, bo tam mają powiązania rodzinne! Teraz okazuje się, że były szef wywiadu sprzedawał tajne informacje obcym służbom. Sprawa Hanninga to kolejny skandal szpiegowski sięgający szczytów systemu bezpieczeństwa RFN. RFN zawsze był – i do dziś jest – żerowiskiem dla rosyjskich interesów i służb.
generalbundesanwalt.de/Share…