Polityka historyczna to gra na tysiącu fortepianów. Dziś pokażę Wam jeden z takich fortepianów, wskazując, jak Polska artykułowała swoją narrację i interesy kilkadziesiąt lat temu, kiedy – wydawałoby się – nie miała do tego żadnych narzędzi. Robiła to zresztą bez wiedzy władz centralnych – jedynie decyzją samorządu, motywowanego przez aktywne i świadome jednostki.
W Poznaniu istnieje niewiarygodnie duża liczba nazw ulic, które zostały nadane na cześć:
- plemion Słowian Połabskich (Wielecka, Doleńska, Obodrzycka, Gołężycka, Wagrowska, Morzyczańska, Chyżańska, Milczańska, Rzeczańska, Redarowska, Byteńska, Lubuszańska, Smołdzinowska, Dalemińska, Serbska, Lutycka, Hawelańska, Niżańska),
- regionów Słowiańszyzny Połabskiej (Łużycka, Połabska, Rugijska),
- miejscowości położonych na terenie Słowiańszczyzny Połabskiej (Miśnieńska, Jaromińska, Arkońska, Starkowska, Grodnicka, Podbórska, Sośnicka, Strzelecka, Górska, Zieleńska, Dziewińska, Budziszyńska, Braniborska, Wyszomierska, Głowicka, Perłowska, Templińska, Pozdawnicka, Malechowska, Boczowska, Sadnicka, Roztocka, Odrzycka),
- bogów Słowiań Połabskich (Świętowidzka, Swarożyca, plac Światowida).
Nazwy te grupują się w kilku grupach w dzielnicach: Junikowo/Ławica, Naramowice/Winogrady, Rataje/Starołęka i Antoninek/Zieliniec. Zaczęły być nadawane w latach 30., ale większość z nich pochodzi z 1945 i 1946 r., kiedy to podejmowano działania w kierunku przyłączenia do Polski Łużyc, albo jakiegoś ich z nią związania.
Celem nadawania tych nazw było podkreślenie historycznych i etnicznych związków Polski z Połabiem, zasugerowanie lub delikatne poparcie polskich roszczeń do tych terenów oraz skontrowanie polityki Niemiec, które przez prawie cały XX wiek regularnie, na różna sposoby, podkreślały roszczenia, czego przykład w tłicie poniżej.
Jak widać, do efektywnej polityki historycznej potrzeba tylko woli i trochę fantazji.