Kraj, który przez dekady egzekwował politykę jednego dziecka – posuwając się nawet do wymuszonych aborcji w dziewiątym miesiącu ciąży – błaga dziś swoich obywateli, by decydowali się na potomstwo, lecz ci pozostają głusi na te apele.
W ciągu zaledwie jednego roku liczba urodzeń w Chinach spadła o 17%. Rząd kraju wystosował właśnie postulat stworzenia „społeczeństwa przyjaznego dzietności”.
23 października Rada Państwa wezwała do zwiększenia wsparcia na rzecz stabilizacji liczby urodzeń. Wskazano na konieczność udoskonalenia polityki w obszarach zawierania małżeństw, rodzenia i wychowywania dzieci oraz edukacji, a także wprowadzenia zmian w systemach podatkowym, zabezpieczenia społecznego i mieszkalnictwie. Uzasadniono to stwierdzeniem: „Populacja stanowi fundamentalny warunek rozwoju gospodarczego i społecznego”.
Dane liczbowe wyjaśniają, z czego wynika ta pilna potrzeba. W 2025 roku w Chinach odnotowano 7,92 miliona urodzeń – dla porównania, rok wcześniej było ich 9,54 miliona. Współczynnik urodzeń spadł do rekordowo niskiego poziomu 5,63 na 1000 mieszkańców. Liczba zgonów wyniosła 11,31 miliona, co oznacza, że populacja kraju skurczyła się czwarty rok z rzędu – tym razem o 3,39 miliona osób. Jeden z demografów zauważył, że liczba urodzeń w 2025 roku odpowiada poziomowi z 1738 roku, kiedy to Chiny liczyły mniej więcej 150 milionów mieszkańców.