...amateur photographer, the camera has been with me for over 30 years - and I still have a lot to learn...

Podkarpackie, Polska
Dawno nie robię zdjęć "z parteru". Zdrowie nie to. Ale zainspirowany przez @Magdale45152669 wybrałem się do parku. Było super. Mam apel do tych, którzy zwiedzają takie miejsca: nie niszczcie grzybów, które uznacie za "trujaki" - pomijając inne względy one są po prostu ładne.
1
18
921
wojtowiczfoto retweeted
Muszę to powiedzieć Mamy nieco wypaczony obraz wojny w Ukrainie. 1. Drony zmieniły pole walki Zdecydowanie tak, zmieniły. Niemniej jednak mają one swoje ograniczenia. Przede wszystkim głównie operują w dzień. Drony z kamerami termowizyjnymi są o wiele droższe, jest ich więc wyraźnie mniej (kilkakrotnie) i dlatego nocne ciemności sprzyjają pewnym ruchom wojsk i zmianie położenia, a także infiltracją. Drony boją się wilgoci. nie lubią deszczu, śniegu, a także mgły, kiedy niemal nic nie widzą. Ich zasięg wynikający po części z łączności, a po części z zapasu prądu w bateriach powoduje, że strefa śmierci to jakieś 3-5 km od przedniego skraju przeciwnika. Im dalej, tym prawdopodobieństwo trafienia przez dron stopniowo maleje, a 20 km za przednim skrajem wojsk wroga jest już dość niskie. Tu działają głównie większe, profesjonalne aparaty typu amunicja krążąca, jakich jest o wiele, wiele mniej. Bo kosztują. 2. Czołgi zostały wyeliminowane przez drony - to jeden z największych mitów. Obie strony nadal używają czołgów, choć w wojnie pozycyjnej na wyniszczenie są one po prostu mniej użyteczne. Żywiołem czołgu jest manewr. Pierwszy zmierzch czołgu wieszczono w latach 30. Francuscy generałowie byli sceptyczni. Mamy doskonałe działa przeciwpancerne. Jeden pocisk przeciwpancerny za 40 franków niszczy czołg warty kilkaset tysięcy marek niemieckich - kto by tam dalej wierzył w czołgi? Istotnie, straty w czołgach były olbrzymie w czasie II wojny światowej. Absolutnym rekordzistą był ZSRR. Stracił: 1941 rok: ok. 20 500 czołgów (katastrofalne straty pierwszych 6 miesięcy Operacji Barbarossa). 1942 rok: ok. 15 000 czołgów i 100 dział samobieżnych. 1943 rok: ok. 22 400 czołgów i 1100 dział samobieżnych (m.in. bitwa na Łuku Kurskim). 1944 rok: ok. 16 900 czołgów i 6800 dział samobieżnych (wielkie operacje ofensywne, m.in. Bagration). 1945 rok (do 10 maja): ok. 8 700 czołgów i 5000 dział samobieżnych (m.in. krwawa operacja berlińska) Popatrzmy. W każdym roku tracił więcej czołgów i dział samobieżnych niż straciła Rosja w ciągu całej, 4,5-letniej wojny z Ukrainą. Ale czy ktoś śmie twierdzić, że czołgi w II wojnie światowej nie odegrały żadnej roli? Że były zbędne? Że nikt ich nie używał? Drugi raz wróżono zmierzch czołgów w latach 60., kiedy rozpowszechniły się kierowane pociski przeciwpancerne. Śmiesznie tanie oczywiście. Ale czołgi przetrwały i to. Teraz też przetrwają. 3. Głównym środkiem walki w Ukrainie są nie drony, ale piechota. Stara dobra piechota. To ona trzyma teren. To piechota tworzy linie obronne. To piechota rusza do szturmów, prowadzi infiltracje. Piechota, która korzysta z fortyfikacji. Siedzi dosłownie pod ziemią, gdzie nie docierają drony. Drony mają małe ładunki, więc są bezradne wobec bunkrów czy nawet ziemianek. Jeśli wykopiemy odpowiednio dużą dziurę w ziemi i zakryjemy ją deskami czy szynami kolejowymi, na które ułożymy worki z piaskiem i zamaskujemy, to w coś takiego może wjechać czołg czy haubica samobieżna. I w środku jest nie do ruszenia dronem. Jeśli taka pozycja zostanie wykryta, to może ją zniszczyć jedynie celna salwa artylerii albo bomba lotnicza. Właśnie te ostatnie są najgroźniejsze, bo przed nimi nie da się ukryć, nigdzie. 4. Wrażenie dominacji dronów jest potęgowane setkami filmów, głównie na "X". Dron siłą rzeczy transmituje obraz, no tak działa. Ten obraz jest nagrywany dla analizy rozpoznawczej i dla dokumentowania strat wroga. Potem te filmy krążą po sieci. One ją zalewają. Piechurzy którzy walczą, nie nakręcają filmów, nawet im w to nie głowie. Zdarza się to bardzo rzadko. Ale to właśnie ich walki dominują na polu walki. Szturmy wroga, także te na motocyklach czy "wózkach" czyli różnych improwizowanych pojazdach niemal jednorazowego użytku, często podwozi samochodów wyciąganych ze szrotu, by je uruchomić po raz ostatni, do szybkiego pokonania ziemi niczyjej. Dość często do podrzucenia piechoty do szturmu używa się ciężkich bojowych wozów piechoty. Bradleye sprawdzają się doskonale, są niemal tak odporne jak czołgi, a dla zniszczenia Bradleya potrzeba kilkanaście dronów, a i tak ludzie będący w środku z reguły wychodzą z tego cało. Wstrząśnięci, ale nie zmieszani. Dlatego Ukraina zamówiła aż 3000 niemieckich ciężkich bwp KF41 Lynx, z których większość ma być wyprodukowana w samej Ukrainie. Jednocześnie pracuje się to nad własnym ciężkim bwp "Pegas". Gen. Bieniek mówił, że Ukraińcy nadal proszę też o czołgi, choć oczywiście w tym momencie nie to jest priorytetem, ale amunicja przeciwlotnicza i przeciwrakiety. 5. Kwestia wojny manewrowej - po miesiącu działań manewrowych Rosjanom nie udało się wtargnąć do Kijowa i zmienić tam władz. Później nie było sensu, bo władze ewakuowałyby się do Lwowa na przykład i dalej kierowałyby obroną. Zresztą twarda postawa Ukrainy pokazała Rosjanom, że nawet okupacja kraju nie rozwiąże sprawy, Ukraińcy będą walczyć do upadłego i w końcu zmuszą Rosjan do wyjścia z kraju, jak Amerykanie się zawinęli z Afganistanu z podkulonym ogonem. Dlatego trzeba złamać moralnie, a nie okupować, właśnie temu służy obecna młócka. 6. Rosjanie nie popełnią drugi raz tego samego błędu. Najpierw skłócą przyszłą ofiarę z sojusznikami, postarają się wyprowadzić z UE i możliwie z NATO, a potem doprowadzą wojną kognitywną i hybrydową do bardzo ostrego wewnętrznego konfliktu. Następnie rozdygotają społeczeństwo, podważą zaufanie do instytucji państwa, wywołają chaos, rozkład i stan anomii. I dopiero w taką galaretę wjadą. Oczywiście to będzie MUSIAŁ być Blitzkrieg, bo inaczej państwo się zorganizuje, społeczeństwo skonsoliduje, a dawni sojusznicy i tak ruszą na pomoc, bo nie są idiotami. Wiedzą, że jak się pali dom sąsiada w bliźniaku, to nie gapimy się na to dłubiąc w nosie czekając z gaszeniem aż zacznie płonąć nasz własny dom, tylko gasimy dom sąsiada - połówkę bliźniaka. I oni to wiedzą. Dlatego jedyną szansą Rosji jest wtargnąć tak, by błyskawicznie postawić inne państwa przed faktem dokonanym. Wtedy, jak już będzie po wszystkim, nikt już nie będzie chciał tego ruszać. 7. Jeśli Ukraina, choćby okrojona, pozostanie państwem realnie niepodległym i nie będzie to wasal Rosji z fasadową, sztuczną niepodległością, to Rosja nie pójdzie dalej. Bo wiedzą, że gdyby skierowali swoje zasoby na inną poważną wojnę, to Ukraina z tego skorzysta, rąbnie ich nożem w dupę i odbierze swoje tereny. Zrobią to czy nie, ale zawsze takie ryzyko istnieje. Dlatego z punktu widzenia Rosji Ukraina musi upaść. Dopiero wtedy przyjdzie czas na kolejne państwa. Nic nam też nie grozi, jak pozostaniemy pewnym członkiem sojuszu i będziemy zdecydowani się bronić. Najgorsze jest jednak to, że Rosja może tę wojnę wygrać na Facebooku, bez czołgów. Jak z nas zrobią skłóconą i rozedrganą galaretę, wtedy wjadą. Jak się nie damy - nie ruszą. Jeśli jednak ruszą, to będzie Blitzkrieg. Wtedy, w działaniach manewrowych drony odegrają o wiele mniejszą rolę. Drony wymagają sporego zaplecza: warsztatów do ich montowania i programowania, odpowiednich środków łączności, stacji ładowania baterii, masy części do składania nowych dronów, itd. W warunkach wojny pozycyjnej te stacjonarne elementy łatwo jest rozmieścić, ukryć i działać, operatorzy mogą wynaleźć świetne stanowiska i je zamaskować, operując z nich. A jak wojska będą w ruchu? Jak wozić cały ten majdan, jak składać drony i ładować baterie, jak cały oddział jest w ruchu? Gdzie mają się ukryć operatorzy? Mają operować z pojazdów? Dlatego w działaniach manewrowych będzie mniej dronów, za to więcej pojazdów pancernych. Które wkrótce dostaną skuteczne systemu aktywnej osłony, takie jak izraelskie APS Trophy. Notabene wybrane do zamontowania na naszych K2PL. A może też i na innych wozach. Dlaczego Izrael śmiało używa swoich pojazdów pancernych w Libanie? Co, Hezbollah nie ma dronów? Nie stać ich? Za drogie? Oczywiście, że mają. Całe mnóstwo i używają. Ale system Rafael Trophy doskonale się sprawdza. A Elbit dostarcza własny, równie dobry Iron Fist. Izrael eksperymentuje też z laserami do oślepiania kamer dronów - Iron Beam. Oczywiście pojawiły się też siatki, zakłócacze i tzw. pompki (shotguny) na śrut, wzorem Ukrainy. Ale systemy obrony aktywnej są obecnie coraz skuteczniejsze. Podobnie, jak rosyjski Arena-M, nowa wersja systemu aktywnej obrony wprowadzona w lipcu 2026 r. Dlatego nie ma co mówić, że nasze dowództwo wojskowe to głupki. Słyszałem też najbardziej kretyński tekst, że to beton wyszkolony w ZSRR. No ludzie, demografia do cholery. Żaden współczesny polski generał nie odbywał najmniejszego kursu czy szkolenia w ZSRR, bo to był 1991 r., kiedy ZSRR się rozpadł, a my zakończyliśmy wszelką współpracę wojskową w 1990 r. Mamy rok 2026. Ile by taki generał służył, 40 lat?? No ludzie tyle nie żyją, jak mówią. Generał w wieku 65 lat jest obligatoryjnie wykopsany do cywila. 36 lat temu facet 65 lat miał 29 lat. Był pięć lat po szkole oficerskiej at best. A takich szczeniaków nie kierowano na szkolenia do ZSRR. Żaden współczesny polski czynny generał nie szkolił się w ZSRR. Ani jeden. Wielu z nich kończyło szkoły oficerskie już w III RP. Za komuny byli w liceum czy technikum, albo w ogóle w podstawówce. Gen. bryg. Renart Skrzypczak w 1990 r. miał 9 lat. Rozumiem, że to jest ten russki beton kształcony w ZSRR? W wieku ośmiu czy siedmiu lat? Chodził w Moskwie do zerówki? Nasze dowództwo dobrze wie co robi. Czerpią wiele z ukraińskich doświadczeń. Mają jednocześnie świadomość, że nasza (natowska) przewaga powietrzna i informacyjna zmieni bardzo wiele w konfrontacji z Rosją. Ale i tak na obronę przeciwdronową, na szkolenie w budowie umocnień, jest obecnie kładziony nacisk. Na działanie w nowych warunkach. Byłem niedawno na poligonie i jak zaczęły ćwiczyć wojska, zaraz zaczęły brzęczeć drony. To nieodłączny dziś element szkolenia. Kompanie dronowy są tworzone dość powszechnie, prowadzone są szkolenia operatorów. Ale to nie dron jest solą pola walki, ale piechota. Tylko piechota nie kręci filmów i nie wrzuca na "X", o czym nie wiedzą fotelowi generałowie. Na zdjęciach: cztery typy czołgów używanych obecnie w WP: Leopard 2PL (10. BKPanc), M1A2 Abrams (1. BPanc), K2PL i PT-91 Twardy (oba z 9. BKPanc). Fot. Michał Fiszer (wszystkie). Moi drodzy, jeśli Wam się podoba, i jeśli mam swój czas poświęcać, jeśli chcecie coś poczytać, to poproszę o kawkę, to tylko 10 czy 20 zł. Pozdrawiam wszystkim i dziękuję mocno tym, co kawki kupują. buycoffee.to/dafiszer
87
296
1,729
154,743
wojtowiczfoto retweeted
12
17
172
2,848
Clint Eastwood !!!! ❤️ Aos 96 anos, Clint Eastwood quebrou nossas ilusões sobre envelhecimento. Não ofereceu consolo sobre anos dourados cheios de serenidade. Pintou a verdade: "A luz machuca os olhos. Respirar pode ser um trabalho duro. O teu corpo já não está a cooperar. Cada passo requer estratégia." Mas o verdadeiro peso da velhice não é físico. É emocional. Ao cruzar os anos 90, seu círculo social diminui. A maioria das pessoas que te conheceram quando eras jovem desapareceram. O telefone parou de tocar. O ritmo dos dias abranda. A pílula mais amarga não é a dor. É a ausência de alguém que queira te ouvir. Eastwood explicou por que os idosos repetem histórias. Não é para me gabar. É para se ancorar a uma realidade onde eles eram ativos, amados e relevantes. "Você se encontra repetindo histórias, adicionando detalhes, não para convencer ninguém, mas para sentir que você ainda está conectado a algo", disse. "Você tenta transmitir coisas aos jovens, mesmo quando vê o tédio nos olhos deles". Vivemos em uma cultura que trata a longevidade como um troféu, mas ignora a solidão que a acompanha. Louvamos o rápido e o brilhante. Não deixamos espaço para o ritmo lento dos idosos. Clint Eastwood é um gigante do cinema, mas suas palavras falam por cada idoso de 90 anos. São bibliotecas vivas da nossa história. Quando os ouvimos, algo mágico acontece. Fechamos o fosso entre gerações. Rugas não são sinais de envelhecimento. São mapas de uma vida plenamente vivida. E é um privilégio ouvir sua viagem.
Community note
Clint Eastwood never gave this speech. None of these speeches came from him. His Representives have debunked this quite a few times. x.com/ManFromMalpaso… Eastwood's View on aging are short and confirmed here. tobykeith.com/news/toby-keit… jacksonhealth.org/blog/clint-eas
566
4,961
22,641
687,490
1
1
64
wojtowiczfoto retweeted
WIRTUALNA KSIĄŻKA KUCHARSKA zaprojektowana do gotowania, a nie tylko do oglądania. Na mojej stronie znajdziesz przepisy, które można wygodnie skalować pod liczbę porcji. System przypilnuje czasu, zapamięta miejsce, w którym skończyłeś, a potrzebne składniki trafią na listę zakupów. Wszystko będzie zawsze pod ręką, ale z możliwością wydruku, jeśli wolisz gotować z kartki. Dania, do których chcesz wracać, zapiszesz w ulubionych. Baza przepisów będzie stale powiększana o kilka nowych pozycji tygodniowo. Prosto, wygodnie i praktycznie. Tak, żeby naprawdę chciało się gotować. Zapraszam: lowcaandroidow.pl Bardzo proszę o szerokie RT 🫶👌
89
376
868
31,108
RT @Alicja1263: Matylda Damięcka jak zawsze w punkt ‼️
1,242
wojtowiczfoto retweeted
“We will take their children with us if necessary by robbing or stealing them.” Heinrich Himmler wrote those words in 1940. They became the blueprint for one of the least known crimes of the Second World War, the mass abduction of Polish children. Between 1939 and 1945, as the German occupation tightened its grip on Poland, Nazi authorities systematically kidnapped an estimated 150,000 to 200,000 Polish boys and girls. They were taken not for labor or ransom but for their blood. Under Hitler’s racial policy, the Polish nation was to be dismantled, and its “racially valuable” children, those with blond hair, blue eyes, and Aryan features, were to be absorbed into the German population. The process was bureaucratic, methodical, and horrifyingly impersonal. Children were seized from homes, schools, and orphanages. Families were told their sons and daughters were being sent for “education” or “health examinations.” In reality, they were delivered to selection camps in places such as Łódź, Poznań, and Kalisz, where SS doctors measured skulls, noses, and eye color. Those who passed were declared Germanic and sent to special institutions or adopted by German families through the SS’s Lebensborn program. Those who failed were sent to forced labor camps. Historian Richard C. Lukas called this policy “one of the blackest pages in the annals of humanity.” It was, he wrote, “an attempt not only to destroy families, but to erase the very idea of a Polish future.” Himmler’s orders were explicit. “It is our duty to take these children with us, to remove them from their environment, to take them away, if necessary by robbing or stealing them.” The Lebensborn organization, created originally to promote births among SS families, became a factory of identity theft. According to historian Isabel Heinemann, “Polish children were seen as biologically valuable spoils of war, their minds to be cleansed, their origins denied, their souls recast in the image of the Reich.” They were renamed, forbidden to speak Polish, and taught that their real parents had been killed or abandoned them. Many were sent first to camps in Łódź or Gneisenau, where the racial exams were performed. From there, those selected for Germanization were dispatched to homes in Bavaria, Saxony, or Austria. Those rejected were often deported to Auschwitz or Majdanek or murdered. The Polish Red Cross documented that only a fraction of the abducted children were ever found after 1945. When the war ended, Polish and Allied authorities began an immense search. The newly established Children’s Search Office recovered about 15,000 of the missing. Some were discovered by chance in German families, others through records left behind by the SS. Many refused to return. They no longer spoke Polish and believed they were German. One boy, found in Bavaria, screamed at the investigators, “I am not Polish. I am German. Leave me alone.” He had been six years old when he was taken. Few perpetrators were ever punished. The crime of child abduction was overshadowed at Nuremberg by the larger machinery of genocide. Historian Norman Davies later observed that “Poland suffered a genocide not only of its people, but of its very future, its children.” For decades after the war, Polish mothers continued to write letters to Red Cross offices, hoping for news. One mother, Anna Wiśniewska, told investigators in 1946, “I still set the table for him on Christmas Eve. Maybe he remembers me. Maybe he prays in another tongue, but maybe God still knows his true name.” The kidnapping of Polish children was not a by-product of war; it was a calculated attempt to rewrite bloodlines. The Germans sought to replace the word “Polish” with “German” in both documents and souls. Janusz Gumkowski, a Polish historian, wrote, “When you steal a nation’s children, you steal its soul.” As one survivor later said, “To be forgotten is to die twice.” The children stolen from Poland by Nazi Germany must never die again.
16
258
620
12,400
Jak to możliwe, że aparat w telefonie - z obiektywem wielkości łebka od szpilki - robi zdjęcia ładniejsze niż lustrzanka? Jakim cudem rejestruje ujęcia nocne przy świetle świecy? I jak to się dzieje, że tak mało zdjęć zrobionych z ręki jest nieostrych? Wąteczek edukacyjny! 🧵👇
95
456
3,231
484,194
Wiem, że to zdjecie pozostawia wiele do życzenia (w zasadzie wszystko 😂🤣😂🤣), miałem przy sobie tylko telefon więc raczej jako ciekawostka. Paź Żeglarz - pierwszy raz w życiu spotkałem tego eleganta.
2
109