Za dużo dzieci się rodzi. Trzeba pilnie postraszyć rodzicielstwem.
Syn oznajmił, że wyprowadza się do dziewczyny, a Maria się rozpłakała. Ze szczęścia. Kolejnego dnia zajęła jego pokój, zerwała plakaty i zaczęła urządzać pierwszy w życiu kąt tylko dla siebie. Jak wyznaje w reportażu Aleksandry Tchórzewskiej z naTemat, długo czuła się z tym jak najgorsza matka na świecie...
Nie jest wyjątkiem. Ania przez lata podporządkowała wszystko córce: zrezygnowała z partnera, odsunęła przyjaciół, znosiła bunt, ordynarne odzywki i telefony ze szkoły. Gdy Wiktoria wyjechała na studia, pierwsza myśl była krótka: nareszcie. Dziś w domu panuje cisza, a Ania zasypia spokojnie.
Ulgę czują także matki bez dramatycznych historii. Karolina latami dopasowywała obiady, wieczory i grafik do potrzeb dzieci. Będzie tęsknić, ale odzyska kawałek własnego życia. W sieci, zwykle pod pseudonimami, kobiety piszą o wieczorach z książką, zakupach bez stołówkowego rozmachu i porankach w piżamie bez kolegów syna w salonie.
Dlaczego tak trudno powiedzieć to głośno? Psychotraumatolożka Ewelina Naturia Pańczyk wskazuje na wciąż żywy mit Matki Polki, całkowicie oddanej rodzinie. Ta, która się z niego wyłamuje, boi się oceny i zarzutu egoizmu. Tymczasem macierzyństwo to ważna rola, ale nie jedyna, a samodzielne dziecko może być powodem do dumy, nie do żałoby.
Pusty pokój nie musi oznaczać pustki. Czasem to po prostu pierwsza od lat przestrzeń wyłącznie dla siebie.