Będzie długo. Bardzo. Sorry :)
Trzy lata temu było już jasne, że nowy rząd utworzą
@ko_klub,
@PL_2050,
@nowePSL i
@__Lewica.
Oczywiście wyborcy mają prawo rozliczać każdą z tych partii. Każda ponosi odpowiedzialność za to, co przez te trzy lata zrobiła albo czego zrobić nie potrafiła. Ale trzeba powiedzieć jasno: największa odpowiedzialność spada na PO (KO).
Dlaczego? Ano dlatego, że zamiast kolegialności mieliśmy do czynienia z dyktatem premiera. Zamiast partnerskiego uzgadniania kierunku - narzucanie narracji przez największego koalicjanta. I trzeba to powiedzieć jeszcze mocniej: to KO sponiewierało umowę koalicyjną.
Wiele obietnic bardzo szybko stało się picem dla ludu. Priorytetem zamiast reform została „wojna. Oni sami używają tego określenia bez większych skrupułów - mimo, że za naszą granicą trwa prawdziwa wojna. W takiej rzeczywistości Polska potrzebuje dziś więcej odpowiedzialności, spokoju i zakopywania podziałów, a nie nieustannego ich podsycania tylko po to, żeby utrzymywać polityczną mobilizację.
Najnowsze sondaże pokazują, że KO praktycznie utrzymuje swoje poparcie. Cóż. Najwyraźniej część wyborców rzeczywiście bardziej oczekuje igrzysk niż chleba.
Paradoksalnie największą cenę za udział w tej koalicji zapłaciła Polska 2050. Wyborcy Polski 2050 mieli konkretne oczekiwania. Sama Polska 2050 również miała konkretne oczekiwania wobec premiera - wynikające przecież nie z czyjegoś widzimisię, tylko z podpisanej umowy koalicyjnej.
Dlatego jej podejście do funkcjonowania w rządzie było zupełnie inne niż PSL, który okazał się najbardziej spolegliwym partnerem KO. Piszę to mimo tego, że bardzo pozytywnie oceniam takich polityków jak Władysław Kosiniak-Kamysz czy Dariusz Klimczak.
Inaczej wyglądało to także w Lewicy, która nierzadko podnosiła głos sprzeciwu, żeby ostatecznie i tak uklęknąć przed premierem. Symbolem tego mechanizmu stał się dla mnie Włodzimierz Czarzasty.
Polska 2050 wielokrotnie podnosiła tematy niewygodne. Wchodziła w spory. Stawiała warunki. Domagała się realizacji tego, co wcześniej wspólnie ustalono. I bardzo często kończyło się to dla niej wizerunkowo fatalnie.
Nie dlatego, że chciała czegoś złego! Dlatego, że nie przytakiwała. Nie siedziała cicho. Nie zawsze tańczyła tak, jak premier zagrał.
Nie byłoby otwartego Sejmu, gdyby nie
@szymon_holownia. Nie byłoby wielu zmian dotyczących mieszkalnictwa czy podatków - jak zmiany progów podatkowych, podatek od nadmiarowych zysków banków czy koncernów paliwowych - gdyby nie konsekwencja
@Kpelczynska.
Nie byłoby też wielu innych zmian, gdyby nie ciężka praca polityków Polski 2050:
m.in.
@WioletaTomczak,
@KamilWnuk22,
@SlizPawel,
@romowiczbartosz,
@strach_piotr,
@nmaja,
@McGramat,
@szyszkoj,
@nowakowska_ka,
@MartaCienkowska,
@Krawczyk__Marek,
@ignacyn,
@szeptycki i wielu innych.
Mój język jest, jaki jest. Przez te trzy lata bardzo się zmienił. Bardzo złagodniał. Ale po trzech latach nie żałuję ani jednego krytycznego słowa pod adresem KO czy premiera Donalda Tuska.
I jednocześnie mogę powiedzieć coś jeszcze: po tych trzech latach Polska 2050 mnie nie zawiodła 😊
Bo próbowała. Walczyła. Naciskała. Podejmowała tematy trudne i niewygodne. Czasem przegrywała. Czasem popełniała błędy. Ale nie przyszła do rządu tylko po to, żeby obsadzić stanowiska i przez cztery lata siedzieć cicho. Przyszła po to, żeby próbować zmieniać Polskę. I mimo wszystkiego - nadal ją zmienia.