Łukaszu, zastosujmy Twoją zasadę konsekwentnie.
Po wyborach prezydenckich 2025 stwierdzono rzeczywiste błędy przy liczeniu głosów. Sąd przeliczał karty w części komisji, prokuratura wszczęła postępowania, a jeszcze w 2026 r. kierowane są akty oskarżenia dotyczące błędnego przypisywania głosów.
Czy wobec tego każdy obywatel może dziś powiedzieć:
„Mam wątpliwości co do prawidłowości wyboru Prezydenta, więc należy przeliczać wszystkie głosy tak długo, aż moje wątpliwości zostaną rozwiane, a sposób ich wyjaśnienia ma mniejsze znaczenie”?
Nie może.
Dlaczego?
Bo prawo określa kto, kiedy, w jakiej procedurze, na podstawie jakich zarzutów i dowodów może badać prawidłowość wyborów.
SN w 2025 r. wprost odmówił ogólnopolskiego ponownego przeliczenia wszystkich głosów, ponieważ Kodeks wyborczy takiej procedury nie przewiduje.
I dokładnie dlatego Twoje zdanie, że „sposób wyjaśnienia wątpliwości ma mniejsze znaczenie”, jest problematyczne.
Co więcej, K 34/15, na które się powołujesz, mówi coś przeciwnego: samodzielna ocena legalności własnego działania nie daje organowi prawa do „recenzowania” innych organów, a kompetencje kontrolne muszą mieć wyraźną podstawę prawną.
Jeżeli więc twierdzisz, że wybór Berka był z mocy prawa wadliwy, pokaż trzy rzeczy:
1. przepis wymagający przed głosowaniem właśnie tych dokumentów, których żąda dziś Prezydent;
2. przepis przewidujący, że ich brak powoduje wadliwość lub nieważność wyboru;
3. przepis dający Prezydentowi kompetencję do wiążącego stwierdzenia tego po wyborze dokonanym przez Sejm.
Bo w państwie prawa nie wystarczy powiedzieć: „mam wątpliwości”.
Trzeba jeszcze mieć kompetencję, żeby je rozstrzygać.
Prezydent ma prawo, zgodnie z wyrokiem TK w sprawie K 34/15, domagać się rozwiania swoich wątpliwości - w tym przypadku dotyczących stażu zawodowego Berka, a co za tym idzie, legalności jego wyboru. Sposób wyjaśnienia tych wątpliwości ma mniejsze znaczenie, o ile pozwala jednoznacznie je rozwiać i nie pozostawia wątpliwości co do spełnienia wymogów ustawowych.
Nie może to jednak prowadzić do paraliżu Trybunału. Dlatego, zabezpieczając się przed takimi konsekwencjami, prezydent przyjął ślubowanie od dwóch kandydatów.
Nawet jeśli Berek spełnia wymagania, nie przedstawił odpowiednich dokumentów przed głosowaniem. Ten etap procedury już minął, został wybrany z naruszeniem ustawy. "Prawo jak je rozumiemy"