Prof. Matczak twierdzi, że fundamentem naszego bezpieczeństwa jest nasze członkostwo w NATO, które zawdzięczamy wykształconym dyplomatom, jak Bronisław Germek i ich wysublimowanych intelektualnie gabinetowym negocjacjom.
Są to twierdzenia zupełnie nieprawdziwe. Dlaczego jesteśmy członkiem NATO? Zdecydowała siła i wódka: najpierw Zachód wygrał zimną wojnę (siła gospodarki przełożyła się na większy potencjał technologiczno-militarny), następnie ZSRR się rozpadł i Rosja weszła w okres jelcynowskiej wielkiej smuty.
W 1993 r. Lech Wałęsa (wykształcenie zawodowe) spił prezydenta Jelcyna w trakcie negocjacji w Helenowie i w ten sposób uzyskał od niego pierwszą rosyjską zgodę na naszą akcesję do NATO.
Fundamentem naszego bezpieczeństwa są Siły Zbrojne RP, a nasze członkostwo w NATO jest tego fundamentu ważnym uzupełnieniem. Jednak trzeba pamiętać, że sojusze nie są wieczne, bywają zawodne, opierają się na realnych zdolnościach militarnych ich członków, a słynny art. 5 ma bardziej charakter deklaracji niż gwarancji działań sojuszników. Odpowiednie przeszkolenie i uzbrojenie obywateli jest także ważnym czynnikiem wzmacniania odporność państwa i odstraszania Rosji, którego nie należy go lekceważyć.
Codziennie dostaję alerty RCB, to nie są dobre czasy dla pięknoduchów i pacyfistów straszących nas złym wilkiem rodzącego się w Polsce militaryzmu. Złym wilkiem jest militaryzm rosyjski.
🔫 Karol Nawrocki ma ewidentnego pecha. 25 września, w czasie otwarcia strzelnicy w Bogutach-Piankach, zaproponował, aby Polacy rozpoczęli ogólnonarodową dyskusję o dostępie do broni, ponieważ Polska ma zbyt mało uzbrojonych obywateli.
🔫 A na początku października rozpoczęła się seria ataków w szkołach, przeprowadzonych przez młodych, uzbrojonych obywateli. Tyle że oni byli uzbrojeni w noże, a prezydent chce, żebyśmy rozmawiali o dostępie do broni palnej.
🔫 To, co zdarzyło się w szkołach, nie ma żadnego związku z tym, co powiedział prezydent. Jest zwykłym zbiegiem okoliczności. Stanowi jednak poważny argument, żeby dostępu do broni nie rozszerzać.
🔫 Nie bez przyczyny USA, które dzięki zapisanemu w konstytucji prawu do noszenia broni mają jedne z najbardziej liberalnych na świecie regulacji w tej kwestii, mają jednocześnie największą liczbę masakr szkolnych.
🔫 Badania nad szkolnymi strzelaninami dokonywanymi przez nieletnich wykazały, że wśród tych przypadków, w których udało się ustalić źródło broni, w 60 proc. pochodziła ona z domu sprawcy. Najczęściej należała do rodzica lub opiekuna.
🔫 Ktoś powie, że Karol Nawrocki mówił o naśladowaniu w dostępie do broni nie USA, ale Europy: Finlandii, Czech czy Szwajcarii.
🔫 Ale i tam strzelaniny w szkołach się zdarzały – w Finlandii w 2007 r. (ośmioro zabitych), w 2008 r. (dziesięcioro) i w 2024 r., kiedy 12-latek zastrzelił szkolnego kolegę z rewolweru, który zabrał swojemu dziadkowi. W 2023 r. na Uniwersytecie Karola w Pradze w strzelaninie zginęło 14 osób.
🔫 Dlaczego Karol Nawrocki z wszystkich rzeczy, które polityk może swojemu krajowi zaproponować, proponuje militaryzację życia publicznego? Militaryzację, która prowadzi do brutalizacji tego życia.
🔫 Co będzie następne? Czy jeśli w Polsce, nie daj Boże, zwiększyłaby się liczba śmiertelnych ataków w szkołach, kolejną propozycją (która już się pojawiała) będzie znaczne obniżenie wieku karalności?
🔫 A potem co? Zaproszenie do ogólnonarodowej dyskusji o rozszerzonym dostępie do kary śmierci, w której zatroskany prezydent stwierdzi, że Polska odstaje pod względem liczby wykonywanych egzekucji w porównaniu z innymi państwami? Propozycja, żeby wykonywać tę karę śmierci spektakularnie, przez rozstrzelanie?
🔫 Pete Hegseth, sekretarz obrony w rządzie Trumpa, zaproponował ostatnio taką formę, dodając, że egzekucja będzie publicznie transmitowana.
🔫 Brutalizacja życia publicznego zmienia ludzkie rozumienie sprawiedliwości. Kiedy państwo rekomenduje broń i przyzwala na nią, a w szczególności, gdy pokazuje, że można zabić w celu przywrócenia sprawiedliwości, ludzie myślą, że także w ich codziennych porachunkach przemoc jest normalną odpowiedzią na rzeczywistą albo tylko postrzeganą krzywdę.
🔫 Prezydent ze wszystkich wskaźników, w których Polska odstaje od innych państw europejskich, chce zmniejszyć różnicę właśnie w kwestii posiadania broni.
🔫 Nie na przykład w zakresie liczby Polaków, którzy kształcą się przez całe życie. Robi to 10 proc. dorosłych Polaków, w porównaniu z prawie 30 proc. Finów. Dlaczego mielibyśmy naśladować ich w dostępie do broni, a nie ich kulturze edukacyjnej?
🔫 Nawrocki w tym zakresie zbyt poddańczo naśladuje Donalda Trumpa i jego wizję świata, w której rozwiązaniem każdego problemu jest siła.
🔫 Warto, jak sądzę, spojrzeć jednak na życie publiczne w Polsce inaczej. Polska rosła i rośnie dlatego, że w ostatnich 40 latach potrafiliśmy współpracować ze sobą i z innymi, a nie grozić sobie wzajemnie bronią.
🔫 A o naszym bezpieczeństwie nie decyduje liczba sztuk broni palnej, przy użyciu której zdarza się ludziom pomylić człowieka z dzikiem, ale nasze członkostwo w NATO.
🔫 Ono nie zostało wywalczone na placu boju, ale wynegocjowane przez dobrze wykształconych ludzi w gabinetach dyplomatycznych.
🔫 I ci ludzie, tacy jak Krzysztof Skubiszewski czy Bronisław Geremek, nie używali do tego ani broni, ani piły mechanicznej, ani nawet rękawic bokserskich, tylko swojej głowy.