Prezes Fundacji Bezpieczna Polska. Doktor socjologii. Publicysta. Psiarz.

Warszawa, Polska
Jan Śpiewak retweeted
Zachęcam do udostępniania oryginału prosto z konta twórcy ;)
15
627
2,745
28,415
I takich broni Mentzen
Holenderska (po nowemu : niderlandzka) Grupa Żywiec po 167 latach działania zamyka Browar Namysłów. Kupili go ledwo 7 lat temu. Znamy te sposoby z lat 90tych.
24
7
403
16,277
Jan Śpiewak retweeted
Łata pomiarowa na Sanie przy moście w Dwerniku przypomina nam, ile wody ubyło z krajobrazu w ostatnich sezonach. To objaw typowo polski przykład zmiany klimatu spowodowanej przez działalność człowieka.
7
20
156
3,416
Mentzen histeryzuje, że zakaz reklamy doprowadzi do upadku małych browarów. Tymczasem jest dokładnie na odwrót. Po 20 latach legalnej reklamy piwa pozostało trzech zagranicznych graczy, którzy kontrolują blisko 80% rynku. Na reklamę stać tylko wielkie korporacje. Mentzen jak zwykle stoi po stronie wielkiego kapitału przeciwko lokalnym przedsiębiorcom. Zamiast konkurować na jakość chce korporacyjnego prania mózgów Polaków. Polecamy najnowszy odcinek a wsrodku jeszcze o „nagonce” na lekarzy i żabkowym piekle. @panigondu youtu.be/WZu_NKpSH9g
53
40
552
21,788
Pani Dominiko z @KlubJagiellonsk Puby nie upadną przez 525 zł. Upadają przez tanią wódkę ze sklepu Krytycy ustawy antyalkoholowej bronią pubów jako ostatnich ostoi wspólnoty. Szkoda tylko, że do obrony wybrali przepis, który lokalom prawie nic nie zabiera, a pomijają ten, który daje im realną przewagę. W sporze o nowelizację ustawy o wychowaniu w trzeźwości pojawił się argument, który brzmi szlachetnie: podwyżka opłat za zezwolenia ma uderzyć w małe, osiedlowe puby, a przez to w więzi społeczne i tak już nadwątlone samotnością. Z diagnozą samotności trudno się kłócić. Z tym, że ustawa ją pogłębi, już tak. Policzmy tę podwyżkę Zacznijmy od liczb, bo to one rozstrzygają. Opłata za korzystanie z zezwolenia na sprzedaż piwa i alkoholi do 18 proc. wynosi dziś 525 zł rocznie, a na mocne alkohole 2100 zł. Nowelizacja podnosi te kwoty do 1050 i 4200 zł. Dla pubu, który ma wszystkie trzy zezwolenia, to dodatkowe 3150 zł rocznie, czyli około 260 zł miesięcznie. Mniej więcej tyle co jeden rachunek za internet i telewizję w lokalu. Jeśli pub sprzedaje tylko piwo i wino, rocznie dopłaci 1050 zł, a więc niecałe 90 zł miesięcznie. Jest też drugi haczyk, o którym w tej dyskusji się milczy. Kwoty stałe płaci tylko ten, kto sprzedaje mało. Lokal, który sprzedał w poprzednim roku piwa za więcej niż 37,5 tys. zł, płaci już 1,4 proc. wartości sprzedaży, a przy mocnych alkoholach powyżej 77 tys. zł obrotu – 2,7 proc. Z doniesień o uchwalonej ustawie wynika, że podwyżka dotyczy stawek kwotowych. Pub, który żyje z piwa, a nie sprzedaje go od święta, i tak jest już w systemie procentowym. Weźmy więc najmniejszy lokal, ten z progu: 37,5 tys. zł rocznie ze sprzedaży piwa. Przy cenie 15 zł za kufel to 2500 piw. Dodatkowe 525 zł rozłożone na te kufle to 21 groszy na piwie. Jeśli właściciel podniesie cenę z 15 zł na 15,21 zł, żaden stały bywalec tego nie zauważy. Te opłaty nie zmieniły się od prawie 30 lat. Od tego czasu ceny w Polsce wzrosły ponad dwukrotnie, więc podwyżka przywraca im mniej więcej dawną realną wartość, a nie wprowadza nowy ciężar. I jeszcze jedno: pieniądze z zezwoleń trafiają do gmin, na profilaktykę i pomoc osobom uzależnionym oraz ich rodzinom. Ustawa jest dla pubów, nie przeciw nim W Polsce działa około 120 tys. punktów sprzedaży alkoholu. Dwie trzecie z nich, około 80 tys., to sklepy, a tylko 40 tys. to lokale gastronomiczne. Podwyżka opłat obejmuje jednych i drugich. Jeśli więc ktoś odczuje ją mocniej, to raczej osiedlowy monopolowy z wódką na półce za 2100 zł zezwolenia niż pub z kranami. Najważniejsza zmiana w ustawie, czyli zakaz nocnej sprzedaży, dotyczy właśnie sklepów i stacji paliw. Lokale gastronomiczne są z niego wyłączone. Po 22.00 piwo da się kupić tylko tam, gdzie się je pije przy stole, z ludźmi, pod okiem barmana. Jeśli komuś zależy na pubie jako miejscu spotkań, to jest najkorzystniejszy dla niego przepis od lat. Autorka tekstu, z którym polemizuję, sama to przyznaje, ale z jakiegoś powodu nie wyciąga z tego wniosku. Czechy uczą czegoś innego Przykład czeski jest dobry, tylko prowadzi do przeciwnego wniosku. W Czechach alkohol można sprzedawać o każdej porze i prawie wszędzie, w sklepach spożywczych, budkach, na stacjach i w pociągach. Nie ma tam nocnej prohibicji ani drogich zezwoleń, a piwo jest tańsze niż u nas. A mimo to hospody się zamykają. Dlaczego? Bo Czesi coraz częściej piją w domu. W 2025 r. w lokalach gastronomicznych wypito tylko 28 proc. czeskiego piwa. Reszta trafiła do domów, głównie z tanich sklepowych zgrzewek. Puby nie przegrywają z urzędnikiem, tylko z półką w dyskoncie i kanapą przed telewizorem. To ta sama konkurencja, którą polska ustawa przynajmniej nocą ogranicza. Europa nie robi „odwrotnie” Lista krajów, które rzekomo idą w drugą stronę, też nie wytrzymuje bliższego spojrzenia. Szwecja rzeczywiście obniżyła w 2025 r. akcyzę dla małych browarów. Zrobiła to jednak, zachowując państwowy monopol Systembolaget, który od dziesięcioleci jako jedyny sprzedaje w sklepach wino, mocniejsze piwo i wódkę. Sklepy są nieliczne, mają ograniczone godziny otwarcia, a w późne wieczory, sobotnie popołudnia i niedziele są zamknięte. Gdyby w Polsce ktoś zaproponował choćby połowę szwedzkiego systemu, dzisiejsza ustawa wydawałaby się przy nim łagodna. Rządowa ewaluacja z 2026 r. ocenia przy tym, że monopol i akcyza realnie ograniczają szkody. Francja to z kolei ojczyzna loi Evin z 1991 r., jednej z najostrzejszych ustaw o reklamie alkoholu w Europie. Zakazuje reklam w telewizji i kinie, sponsoringu wydarzeń sportowych i kulturalnych, a do każdej dopuszczalnej reklamy dołącza ostrzeżenie zdrowotne. Ta sama ustawa wprowadziła we Francji zakaz nocnej sprzedaży alkoholu na stacjach benzynowych. Francuzi wspierają bistro na prowincji, a jednocześnie od 35 lat robią to, za co dziś krytykuje się polskich posłów. Wsparcie dla lokali i ograniczenia dostępności alkoholu w sklepach się nie wykluczają. Tak właśnie wygląda rozsądna polityka alkoholowa. Kto zapłacił za badanie o pubach Badanie oksfordzkie, na które powołuje się autorka, warto znać w całości. Zamówiła je CAMRA, brytyjska organizacja broniąca tradycyjnych pubów i piwa. Nie dyskwalifikuje go to, ale każe czytać je z rozwagą. Jest w nim też szczegół, który psuje tezę o „wspólnotogennej wartości alkoholu”. Bywalcy lokalnego pubu byli bardziej zaangażowani w życie społeczności niezależnie od tego, czy pili piwo, czy napoje bezalkoholowe. Więzi buduje więc miejsce, stały stolik i znajomy barman, a nie promile. I dokładnie tego ustawa nie rusza. Najsłabszym punktem tej krytyki jest to, co w niej pominięto. W 2023 r. w Polsce odnotowano 56 tys. zgonów, przy których alkohol był główną lub współistniejącą przyczyną. Według WHO alkohol odpowiada za 7,1 proc. wszystkich zgonów w Polsce, a wśród mężczyzn za co dziewiąty. Koszty społeczne picia PARPA szacowała na 93,3 mld zł rocznie, przy 13,4 mld zł wpływów z akcyzy. Za tymi liczbami też stoi samotność. To samotność żony, która nie wie, w jakim stanie mąż wróci do domu, i dziecka, które uczy się nie zapraszać kolegów. To też samotność człowieka, który o siódmej rano kupuje na stacji dwie małpki. Uzależnienie niszczy więzi skuteczniej niż jakakolwiek opłata koncesyjna, a żadna z tych osób nie siedzi w pubie przy kraftowym IPA. Nazywanie troski o te 56 tysięcy zgonów „ideologią zdrowizmu” jest nieuczciwe. Picie problemowe nie jest kłopotem klasy średniej, która zapłaci 2 zł więcej za drinka w centrum miasta. Najmocniej uderza w tych, których na droższego drinka w ogóle nie stać i którzy w pubie bywają najrzadziej. Ratujmy puby, ale innymi narzędziami Zgadzam się z jednym: miejsca spotkań na wsiach i w małych miastach znikają i warto je ratować. Można to zrobić na przykład tak: - niższy czynsz w lokalach gminnych dla kawiarni, pubu albo świetlicy z wyszynkiem, - zwolnienie z opłat dla małych lokali w miejscowościach bez innego miejsca spotkań, - pieniądze z gminnych programów profilaktyki na miejsca, w których można spędzić wieczór bez alkoholu albo z jednym piwem, a nie z sześcioma. Takich pomysłów nie trzeba jednak bronić kosztem przepisów, które ograniczają nocne kupowanie wódki w sklepach. Te dwie sprawy nie stoją ze sobą w sprzeczności. Śpieszmy się kochać puby, owszem. Ale nie udawajmy, że największym zagrożeniem dla nich jest dodatkowe 21 groszy na kuflu.
USTAWA ANTYALKOHOLOWA JEST ANTYSPOŁECZNA. STOI ZA NIĄ IDEOLOGIA „ZDROWIZMU” W mediach nowelizacja przedstawiana jest bowiem przede wszystkim w kontekście nocnej prohibicji, ewentualnie zakazu reklamy alkoholu. Znacznie mniej mówi się o proponowanym dwukrotnym podniesieniu opłat za zezwolenie na jego sprzedaż: z 525 do 1050 zł w przypadku napojów zawierających do 18 proc. alkoholu oraz z 2100 do 4200 zł w przypadku tak zwanych mocnych alkoholi. 💎Taka zmiana w oczywisty sposób uderzy w wyszynk. O ile duże, modne miejsca w centrach miast prawdopodobnie sobie z tą podwyżką poradzą, przerzucając jej koszt na klientów, głównie przedstawicieli klasy średniej i wyższej, którzy zapłacą więcej za butelkę wina czy drinka, o tyle znacznie trudniej będzie przede wszystkim małym, lokalnym pubom. ♦️Mówię o miejscach, które z mojej perspektywy są jedną z ostatnich ostoi budowania miejscowych wspólnot. I właśnie dlatego uważam, że proponowane dziś rozwiązanie wcale nie ma prospołecznego charakteru. Wręcz przeciwnie – jest antyspołeczne, a konsekwencje tak skonstruowanej ustawy sięgają znacznie głębiej niż mogłoby się na pozór wydawać. Uderzą w więzi społeczne, których erozja od dawna osłabia polskie społeczeństwo. 💎Chodzi o zjawisko, które naukowcy określają mianem społecznej atomizacji. Choć zazwyczaj nie lubię posługiwać się tak uczonymi terminami, ten wyjątkowo trafnie oddaje istotę problemu: jako społeczeństwo rozpadamy się na atomy. ♦️Według szacunków Światowej Organizacji Zdrowia około jedna na sześć osób na świecie doświadcza samotności, a problem tylko narasta, szczególnie w bogatych krajach Zachodu, do których przecież należymy. 💎Sama wolne weekendy często spędzam w Czechach, gdzie piwo jest tańsze, a kultura karczmowania dalece bardziej rozwinięta. Czesi przyzwyczajeni są do tego, że po pracy po prostu wychodzą do hospudek, gdzie przesiadują przy piwie – w grupach lub samotnie. Co ciekawe, rzadko widuje się kogoś, kto wyciąga z kieszeni telefon. Ale również i tam jest coraz drożej, a wiele lokali zamyka się z powodu braku rentowności. ♦️W ciągu ostatnich pięciu lat, do początku 2026 r., liczba takich miejsc zmniejszyła się o jedną piątą. Jak podają miejscowe media, szczególnie zagrożone są wiejskie hospody. Niemniej, u naszych sąsiadów toczy się obecnie szeroka debata na temat tego, jak wesprzeć karczmarzy. 💎Dlaczego? Ponieważ dostrzega się, że takie lokale służą podtrzymywaniu kontaktów i budowaniu poczucia wspólnoty. Słowem: docenia się ich rolę w przeciwdziałaniu atomizacji właśnie. Niektóre samorządy próbują nawet wspierać tego typu miejsca, obniżając czynsze, przekazując lokale pod zarząd gminy, a nawet zapewniając mieszkanie osobie, która taką hospudkę prowadzi. ♦️Postulaty samych karczmarzy i przedstawicieli lokalnych browarów, dotyczące ratowania kultury hospod, trafiają do polityków i cieszą się dużym poparciem społecznym. W Polsce natomiast – co wyraźnie pokazuje aktualna debata – rodzimych browarników określa się, również w wypowiedziach lewicowych polityków i publicystów, mianem „lobby alkoholowego”. Taka etykieta ma oczywiście budzić negatywne skojarzenia i zdyskredytować ich postulaty, zanim jeszcze ktokolwiek podejmie z nimi merytoryczną rozmowę. 💎Tymczasem podobne dyskusje przetoczyły się przez wiele europejskich krajów. W Wielkiej Brytanii jedną z pierwszych decyzji nowego premiera było obniżenie podatków dla pubów. Takie zmiany wprowadził – uwaga! – lewicowy rząd. Bowiem, jak przekonywał Andy Burnham, pub to „kręgosłup lokalnej społeczności” i ważna część kultury klasy pracującej. ♦️Niestety dziś każdy, kto – podobnie jak ja w tym tekście – krytykuje choćby niektóre zapisy procedowanej ustawy, podkreślając na przykład wspólnotogenną wartość alkoholu, ryzykuje natychmiastowe przypięcie łatki alkoholika. Albo co najmniej człowieka słabej woli, który bierze udział w rozpijaniu narodu. Co ciekawe, osoby, które jeszcze chwilę temu podkreślały, że nie wolno stygmatyzować osób uzależnionych od alkoholu – i że zamiast „alkoholika” należy mówić „osoba w kryzysie alkoholowym” – dziś bardzo chętnie posługują się ów słowem „alkoholik”, używając go jako obelgi wobec swoich oponentów. 💎Podłożem tego typu moralnych panik i blokowania sensownej debaty publicznej może być ideologia zdrowizmu, wedle której nieustanne dbanie o swoje ciało (w tym wątrobę) ma być moralnym obowiązkiem każdego z nas. Ten dyskurs jest bardzo klasowy, a w swej istocie także hegemoniczny, co oznacza, że trudno podjąć z nim polemikę. Ja jednak wciąż próbuję, chociaż zostałam już przez antyalkoholowych aktywistów odsądzona od czci i wiary. 💎W czasie, gdy współczesne społeczeństwa zmagają się z osłabieniem więzi sąsiedzkich, samotnością i przenoszeniem coraz większej części życia do świata cyfrowego, dobra polityka publiczna powinna odróżniać problemowe picie od okazjonalnego spotkania ze znajomymi, a także brać pod uwagę rolę miejsc, w których ludzie nawiązują i podtrzymują relacje. Jednak obserwując obecny kierunek zmian, powiem tylko: „Śpieszmy się kochać puby…”. 👉Dominika Soszyńska wskazuje na ryzyko osłabienia więzi społecznych w wyniku zaostrzenia polityki alkoholowej -> klubjagiellonski.pl/2026/10/…
22
27
229
17,667
Jan Śpiewak retweeted
🦧💔 ENDANGERED ORANGUTAN RESCUED AMID DEVASTATING FOREST FIRES IN INDONESIA 🔥 A 20-year-old female orangutan named Ira was rescued in Central Kalimantan after suffering smoke exposure. She is now receiving medical care. 🙏❤️ Credit: @OFIOrangutan / Harie/ Amang Rimba Borneo
195
20,115
37,747
414,597
Ideologia zdrowizmu XD woke prawica to jednak wszystko musi sprowadzić do wojny kulturowej.
USTAWA ANTYALKOHOLOWA JEST ANTYSPOŁECZNA. STOI ZA NIĄ IDEOLOGIA „ZDROWIZMU” W mediach nowelizacja przedstawiana jest bowiem przede wszystkim w kontekście nocnej prohibicji, ewentualnie zakazu reklamy alkoholu. Znacznie mniej mówi się o proponowanym dwukrotnym podniesieniu opłat za zezwolenie na jego sprzedaż: z 525 do 1050 zł w przypadku napojów zawierających do 18 proc. alkoholu oraz z 2100 do 4200 zł w przypadku tak zwanych mocnych alkoholi. 💎Taka zmiana w oczywisty sposób uderzy w wyszynk. O ile duże, modne miejsca w centrach miast prawdopodobnie sobie z tą podwyżką poradzą, przerzucając jej koszt na klientów, głównie przedstawicieli klasy średniej i wyższej, którzy zapłacą więcej za butelkę wina czy drinka, o tyle znacznie trudniej będzie przede wszystkim małym, lokalnym pubom. ♦️Mówię o miejscach, które z mojej perspektywy są jedną z ostatnich ostoi budowania miejscowych wspólnot. I właśnie dlatego uważam, że proponowane dziś rozwiązanie wcale nie ma prospołecznego charakteru. Wręcz przeciwnie – jest antyspołeczne, a konsekwencje tak skonstruowanej ustawy sięgają znacznie głębiej niż mogłoby się na pozór wydawać. Uderzą w więzi społeczne, których erozja od dawna osłabia polskie społeczeństwo. 💎Chodzi o zjawisko, które naukowcy określają mianem społecznej atomizacji. Choć zazwyczaj nie lubię posługiwać się tak uczonymi terminami, ten wyjątkowo trafnie oddaje istotę problemu: jako społeczeństwo rozpadamy się na atomy. ♦️Według szacunków Światowej Organizacji Zdrowia około jedna na sześć osób na świecie doświadcza samotności, a problem tylko narasta, szczególnie w bogatych krajach Zachodu, do których przecież należymy. 💎Sama wolne weekendy często spędzam w Czechach, gdzie piwo jest tańsze, a kultura karczmowania dalece bardziej rozwinięta. Czesi przyzwyczajeni są do tego, że po pracy po prostu wychodzą do hospudek, gdzie przesiadują przy piwie – w grupach lub samotnie. Co ciekawe, rzadko widuje się kogoś, kto wyciąga z kieszeni telefon. Ale również i tam jest coraz drożej, a wiele lokali zamyka się z powodu braku rentowności. ♦️W ciągu ostatnich pięciu lat, do początku 2026 r., liczba takich miejsc zmniejszyła się o jedną piątą. Jak podają miejscowe media, szczególnie zagrożone są wiejskie hospody. Niemniej, u naszych sąsiadów toczy się obecnie szeroka debata na temat tego, jak wesprzeć karczmarzy. 💎Dlaczego? Ponieważ dostrzega się, że takie lokale służą podtrzymywaniu kontaktów i budowaniu poczucia wspólnoty. Słowem: docenia się ich rolę w przeciwdziałaniu atomizacji właśnie. Niektóre samorządy próbują nawet wspierać tego typu miejsca, obniżając czynsze, przekazując lokale pod zarząd gminy, a nawet zapewniając mieszkanie osobie, która taką hospudkę prowadzi. ♦️Postulaty samych karczmarzy i przedstawicieli lokalnych browarów, dotyczące ratowania kultury hospod, trafiają do polityków i cieszą się dużym poparciem społecznym. W Polsce natomiast – co wyraźnie pokazuje aktualna debata – rodzimych browarników określa się, również w wypowiedziach lewicowych polityków i publicystów, mianem „lobby alkoholowego”. Taka etykieta ma oczywiście budzić negatywne skojarzenia i zdyskredytować ich postulaty, zanim jeszcze ktokolwiek podejmie z nimi merytoryczną rozmowę. 💎Tymczasem podobne dyskusje przetoczyły się przez wiele europejskich krajów. W Wielkiej Brytanii jedną z pierwszych decyzji nowego premiera było obniżenie podatków dla pubów. Takie zmiany wprowadził – uwaga! – lewicowy rząd. Bowiem, jak przekonywał Andy Burnham, pub to „kręgosłup lokalnej społeczności” i ważna część kultury klasy pracującej. ♦️Niestety dziś każdy, kto – podobnie jak ja w tym tekście – krytykuje choćby niektóre zapisy procedowanej ustawy, podkreślając na przykład wspólnotogenną wartość alkoholu, ryzykuje natychmiastowe przypięcie łatki alkoholika. Albo co najmniej człowieka słabej woli, który bierze udział w rozpijaniu narodu. Co ciekawe, osoby, które jeszcze chwilę temu podkreślały, że nie wolno stygmatyzować osób uzależnionych od alkoholu – i że zamiast „alkoholika” należy mówić „osoba w kryzysie alkoholowym” – dziś bardzo chętnie posługują się ów słowem „alkoholik”, używając go jako obelgi wobec swoich oponentów. 💎Podłożem tego typu moralnych panik i blokowania sensownej debaty publicznej może być ideologia zdrowizmu, wedle której nieustanne dbanie o swoje ciało (w tym wątrobę) ma być moralnym obowiązkiem każdego z nas. Ten dyskurs jest bardzo klasowy, a w swej istocie także hegemoniczny, co oznacza, że trudno podjąć z nim polemikę. Ja jednak wciąż próbuję, chociaż zostałam już przez antyalkoholowych aktywistów odsądzona od czci i wiary. 💎W czasie, gdy współczesne społeczeństwa zmagają się z osłabieniem więzi sąsiedzkich, samotnością i przenoszeniem coraz większej części życia do świata cyfrowego, dobra polityka publiczna powinna odróżniać problemowe picie od okazjonalnego spotkania ze znajomymi, a także brać pod uwagę rolę miejsc, w których ludzie nawiązują i podtrzymują relacje. Jednak obserwując obecny kierunek zmian, powiem tylko: „Śpieszmy się kochać puby…”. 👉Dominika Soszyńska wskazuje na ryzyko osłabienia więzi społecznych w wyniku zaostrzenia polityki alkoholowej -> klubjagiellonski.pl/2026/10/…
58
51
1,754
28,169
Jan Śpiewak retweeted
Debilna zabawka dla bogatych robiona w Chinach vs tani samochód dla mas, produkowany w Europie. Wybierajcie sami.
Capitalism vs. Socialism
871
73
3,085
89,844
Jan Śpiewak retweeted
I don't want flying cars. I want clean water. I want a stable climate. I want bees to survive.
9,224
21,164
107,053
1,887,342
Jan Śpiewak retweeted
This is heartbreaking 😭 Fires are destroying forests in Borneo and orangutans are being left with nowhere to go. They’re wandering aimlessly in search of food as their habitat disappears around them.
133
3,271
6,238
66,580
Jan Śpiewak retweeted
🔴 Polska stała się kasynem połączonym z apteką. Czas zakazać reklam hazardu, leków i suplementów [OPINIA] Nie masz pieniędzy? Obstaw mecz. Jesteś chory? Weź lek przeciwbólowy. Korporacje farmaceutyczne i hazardowe piorą mózgi Polakom, wydając rocznie na reklamę miliardy złotych. Robią to, żeby wyprać nam głowy, a każda złotówka wydana na reklamę wraca do nich w dwójnasób. Sejm zakazał reklamy alkoholu. Teraz czas na kolejnych sprzedawców złudzeń. ✒️ @JanSpiewak wiadomosci.wp.pl/polska-stal…
3
8
62
7,607
Jan Śpiewak retweeted
14
183
5,084
53,255
Jan Śpiewak retweeted
Don’t stop sharing! 😤🔥 2 million hectares have been burnt the last few months in Borneo, including critical rainforest for Orangutans & thousands of other species! 🦧❌ The world’s most biodiverse rainforest is disappearing. This photo by Chien Lee should haunt EVERYONE. 🥲
🚨 ALERT! TANJUNG PUTING, KALIMANTAN TENGAH, DALAM BAHAYA! WATER BOMBING URGENTLY NEEDED! 🔥 Surat Terbuka untuk Pemerintah Api terus menjalar, hutan terbakar. Orangutan kehilangan rumah, bekantan terancam punah. Owa dan beruang madu ikut menderita, satwa tak bersalah kehilangan habitatnya. Relawan berjibaku, bertaruh nyawa. JANGAN TUNGGU HUTAN JADI ABU, BARU SEMUA BICARA! Percepat bantuan, kerahkan water bombing segera! VIRALKAN! BANTU UP KAWAN! SELAMATKAN TAMAN NASIONAL TANJUNG PUTING SEBELUM TERLAMBAT! 🌳🦧🔥 Vid griyasafitri29 10 Oktober 2026
27
1,523
2,225
27,954
Trump nie skończył jeszcze drugiej kadencji, a USA stała się juz republiką bananową z arsenałem atomowym. Bogaci swoją chciwością i egoizmem doprowadzili ten kraj do upadku. Nasza januszexowa szlachta też woli doprowadzić Polskę do ruiny, byle tylko nie opodatkować swoich kawalerek na wynajem i dać ludziom etatów.
51
41
1,005
19,063
Dzisiaj zakaz reklamy alkoholu, jutro hazardu, pojutrze suplementów i leków. Kto jest za?
854
76
3,081
230,529
Kiedy przyszli po reklamy alkoholu, milczałem, nie byłem przecież alkoholikiem, kiedy przyszli po reklamy suplementów, milaczlem, nie byłem przecież lekomanem, ale kiedy przyszli po reklamy hazardu i XTB to już stalinizm 😂😂
27
6
346
24,241
Jan Śpiewak retweeted
90.000 „Abonnenten“ Heute hat er satte 8 Likes in 30 Minuten erhalten bei 700 Views. So sieht die Welt ohne Russen Bots aus, Landesverräter
54
735
8,527
90,292
Jan Śpiewak retweeted
JUST IN: Kremlin reveals neither Trump nor Putin wanted to hang up first during their “very friendly” 90-minute phone call.
271
14,613
166,735
2,404,515
Jan Śpiewak retweeted
@JanSpiewak pokazuje, że społeczeństwo może mieć wpływ na rzeczywistość. Brakuje nam jednak - oprócz samotnych wilków - przekonania, że można się stowarzyszać i działać grupowo. Moje pokolenie mogło mieć tą niechęć po PRL, ale nowe powinno już korzystać z demokracji zbiegając się w grupy domagające się zmian
🔴 Od pozwu Palikota na 100 tysięcy do 400 głosów w Sejmie Cztery lata temu Janusz Palikot pozwał mnie na sto tysięcy złotych za nagłaśnianie jego szemranych interesów opartych na nielegalnych reklamach alkoholu. Wczoraj 400 posłów zagłosowało za ustawą, która ma zakończyć reklamowanie alkoholu w Polsce. Wtedy mówiono nam, że się nie da. Dzisiaj coraz więcej Polaków ogranicza picie, a zdecydowana większość popiera wprowadzenie regulacji branży. ✒️ @JanSpiewak
15
11
329
7,114