Jesteśmy z chłopakami w Kioto właśnie (no, już na Okinawie) i taka drobna historia na przecięciu medycyny i fizjoterapii się wydarzyła.
Od mniej więcej pół roku cierpię na notoryczny ból w kolanie, zbieranie się płynu w nim, stan zapalny. Swoją drogą, po raz pierwszy wystąpił w Japonii właśnie.
Z początku człowiek bagatelizował i chciał sobie poradzić sam, ale nie pomagało, więc idziemy do specjalistów w Polsce.
Fizjoterapeuta numer jeden - najdziwniejsza wizyta, jaką przeżyłem, chłop dosłownie rzucał mną po łóżku, bolało w trakcie wizyty jak jasna cholera, nic nie pomogło, później było gorzej. Diagnoza: brak. Cena: jakoś pod 2 stówki.
Fizjoterapeuta numer dwa - wylosowała się antyteza pierwszego, położył na kozetce, przeprowadził „testy” - podniósł nogę do góry, na boki, sprawdzał progi bólu. Lekko podotykał. Nic szczególnego nie znalazł, „coś mięśniowego”, za bardzo ćwiczeń do domu nie dał. Też pod dwie stówki.
Z czasem nie poprawiało się, więc postanowiłem pójść tam, gdzie żadne fizjo nie poleca, czyli do ortopedy w dobrej klinice w Poznaniu.
Ortopeda numer jeden - zrobił rentgena, tam nic nie znalazł, ściągnął wodę i dał środki przeciwzapalne, do tego przepisał NLPZy na kolejne kilka dni, sugerował wzmacnianie mięśni. Faktycznie, po zabiegu noga poczuła się perfekcyjnie, ale przez właśnie kilka dni. Zaraz byliśmy z powrotem w prawie tym samym miejscu. Cena, jakoś 3-5 stówek bodajże, nie pamiętam.
Przy okazji ortopeda polecił mi swojego własnego trenera personalnego, więc się zapisałem, z paroma celami, w tym z kolanem. Działamy zdalnie, nad wzmacnianiem mięśni, widzieliśmy się raz. Zakładam najmniejszą wiedzę trenera w tym zakresie, więc fakt, że jest raz lepiej, raz gorzej z nogą przy treningach - no trudno. Robi jak umie najlepiej na pewno.
Jako wzorowy hipochondryk, mówię - na wszelki wypadek zrobię jeszcze MRI, żeby wykluczyć wszelkie dziwne zmiany. Rezonans wyszedł niby średnio, w opisie, że starta jakaś kostka już w 50% i mało przyjemnie. Płytę zaniosłem do wspomnianego wyżej ortopedy, ale ten akurat się nie przejął, spojrzał na obraz, mówił, że spoko, nawet szczególnie fizjo nie potrzeba, trzeba wzmacniać i trenować. Cena MRI to z 5-6 stówek, druga wizyta u ortopedy z kolejne dwie.
Dodam, że każdemu ze specjalistów wspominałem, że pierwszy raz wystąpiło to w Japonii właśnie, gdzie chodziłem bardzo dużo po schodach (bo taki dom do mieszkania się nam wylosował akurat, 90m2 na trzech piętrach, osobno toaleta, osobno sypialnia i jeszcze osobno pokój dzienny). Nikt niczego nie zwietrzył.
I taka przydługa, przepraszam, saga trwała właśnie pół roku, poprawy w stanie nie bardzo widziałem, a w ostatnich dniach doszedł jeszcze wieczorny/nocny ból spoczynkowy. Bardzo to deprymujące. Mówię, kurde, no nie wiem.
A PRZEJDĘ SIĘ DO JAKIEGOŚ ORTOPEDY/FIZJO W JAPONII, tak kontrolnie.
I idąc gdzieśtam mijałem przypadkiem całkowicie randomowego fizjoterapeutę, akurat mieli otwarte drzwi, na szybach napisane jakim bólem się zajmują, wstąpię.
Od razu przyjął mnie młody chłopak, judoka z uszami jak Baki. Opowiedziałem o objawach, historii i schodach. Podotykał wrażliwe okolice. Kazał stanąć w naturalnej pozycji. I mówi tak:
Źle pan stoisz. Biodra za bardzo z przodu. Jak pan ma te biodra z przodu, to jak stoi i idzie pan, to cały ciężar idzie na kolano, a nie pupę i tył nogi, który powinien być odpowiedzialny za napęd. Przód nogi odpowiada za hamowanie. A pan wyrzucając biodra do przodu, próbuje przyspieszać hamulcem. Niech pan dotknie boku mojej i swojej nogi - u mnie miękko, u pana pewno twardo (faktycznie!). Zalecenia:
💡jak chodzimy, stawiamy stopy wyraźnie OD PIĘTY i dopiero resztę stopy
💡chodząc po schodach - całe stopy na stopnie i najlepiej od pięty zaczynamy, kolana nie wybijamy do przodu (a nie jak pan odwrotnie robi pewnie - faktycznie, robilem odwrotnie, wchodziłem na palcach!)
💡biodra do tyłu świadomie, góra korpusu może być lekko pochylona do przodu nawet, byle nie biodra wybite
A stan zapalny i zbierająca się wodą to naturalna reakcja na tę sytuację, gdy poprawimy to co mówię, to się cofnie i przestanie pojawiać.
Do tego chłop mnie położył, przez 20 minut wymasował, porozciągał, rozluźnił nogę.
Efekt? Od razu po wizycie spora ulga. Jak zacząłem zwracać uwagę na pozycję stania, chodzenia i wspinania się - mogę normalnie bez bólu po schodach latać, chodzić, ból niemal ustał, stan zapalny cofnął. Coś czuję, że niedługo wróci opcja na bieganie. Cena? 125zł.
(wiadomo, jest jeszcze powód, dla którego biodra szły do przodu i nad tym też trzeba będzie pracować)
—
Nie chcę stawiać jakiejś kategorycznej tezy, wiem że przy magii wielkich liczb mogłem po prostu średnio trafić w Polsce i no, tak wyszło, ale…
Randomowy fizjo-judoka w wieku na oko studenckim na przedmieściach Kioto rozpykał ich wszystkich znajdując PRZYCZYNĘ w 5 minut za mniej niż 10% wydatków w Polsce i bez żadnych leków obciążających organizm.
Kurde, są poziomy w tej grze…