Dziś o 19.30 walka Julia Szeremeta - Karina Ibragimova o medal na MŚ 🥊 w Liverpoolu.
Ale zanim panie skrzyżują rękawice warto obejrzeć sobie pojedynek 🥊 Yan Cai - Karina Ibragimova z marca tego roku.
Dlaczego? Bo z pierwszą Julia wygrała już w Liverpoolu do wiwatu, natomiast ta sama Chinka we wspomnianej walce z Ibragimovą... wygrała 4:1.
Tymczasem to właśnie Kazaszka jest przedstawiana jako większe wyzwanie dla Julii.
Na papierze słusznie. To doświadczona pięściarka. Ponad 10 lat w ringu, 2xbrąz i 1xsrebro na MŚ oraz złoto Azji.
Jednak w marcowym pojedynku Ibragimova na tle Chinki wypadła zdecydowanie słabo.
❎️ Wady z tej walki:
- wolna, chimeryczna, ze spóźnioną reakcją
- gorsza praca nóg, taka kołkowatość
- w ogóle nie trzymała gardy, co przy małej zwrotności powodowało, że była łatwym celem dynamicznie wchodzącej w półdystans Chinki z ciosami bitymi w seriach.
✅️ Na pewno atutem Ibragimowej są:
- wzrost 175 cm
- odwrotna pozycja
- długie mocne ręce szczególnie przednia ręka, typowy dyszel, który mocno uderza prostymi ciosami i trzyma na dystans
- doświadczenie ringowe i umiejętność wprowadzania korekt (drugą rundę wygrała z Chinką 3:2, po pierwszej w której została obita okrutnie).
Czy młoda, szybka i zwrotna Szeremeta będzia miała więc łatwiej?
Boks uczy, że nie musi tak być. Walka walce nierówna. Porównania, że jak tamta wygrała z tamtą to Ibragimova musi być gorsza zwykle nie działają. Jak również wbrew logice często bywa tak, że style nie pasują i coś co miało być oczywiste zacina się.
Na pewno ostrzymy sobie zęby na ten pojedynek 💥 I z ciekawością obejrzymy jak Julia i trener Dylak rozegrają to taktycznie.