Wojsko i wojna Korespondent wojenny w Ukrainie. Dziennikarz śledczy w Onecie. Podcast FRONTY WOJNY marcin.wyrwal@protonmail.com marcin.wyrwal@redakcjaonet.pl

Warszawa
Pinned Tweet
"W połowie września 2025 roku pojechałem na ćwiczenia „Żelazny Obrońca”. Były to największe w tamtym roku ćwiczenia wojskowe prowadzone na poligonie w Orzyszu. Od samego początku miałem poczucie, że nie znajduję się na realnych ćwiczeniach, ale na PR-owym pokazie dla mediów i notabli. Było dużo hałasu, nie mniej eksplozji, no i oczywiście nasz najnowszy sprzęt – czołgi Abrams, samoloty F-16, śmigłowce Apache, Rosomaki z bezzałogowymi wieżami – jednym słowem to, co najbardziej efektowne dla publiczności. Jeżdżę na takie ćwiczenia od wielu lat i miałem mocne wrażenie, że scenariusz tych ćwiczeń był zbliżony do tego, co widziałem jakieś piętnaście lat temu. Zwykle wygląda to tak, że my się bronimy, a wrogie pułki strzelców zmotoryzowanych nas atakują. Dowódcy podejmują kolejne decyzje: a to strzela nasza artyleria, a to lecą nasze śmigłowce, a to samoloty bojowe. Na pewnym etapie ćwiczeń musi być pokaz rakietowy, czyli przeciwlotniczy zestaw Piorun trafia w cel – wygląda to tak, że na wieży zapala się obiekt termiczny, w który trafia rakieta. Na kolejnym etapie musi nastąpić odpalenie pocisku przeciwpancernego Spike. Na jeszcze innym podnoszą się tarcze, do których strzelają żołnierze. W końcu i zgodnie ze scenariuszem przeciwnik musi być odrzucony, więc z lasu wyjeżdżają nasze czołgi, które wyprowadzają kontrnatarcie. Efekt takich pokazów: znowu zwyciężyliśmy. Ja nie mam nawet pretensji o to, że to jest taka życzeniowa wersja ćwiczeń, w której zawsze zwyciężają nasze wojska, ale jeżeli rozumiesz pole walki i widzisz, że samoloty F-16 wykonują loty nad wojskami przeciwnika na niskiej wysokości, że śmigłowce majestatycznie przelatują przez linię frontu, to wiesz, że współczesne pole walki tak nie wygląda. Dziś wszystkie te maszyny trzymają się z dala od linii frontu, bo są narażone na natychmiastową reakcję strony przeciwnej, a tak na pewno zrobi nawet ta pełna problemów armia rosyjska. Podobnie użycie dronów wskazywało na oderwanie tych ćwiczeń od rzeczywistości. Broniące się wojska korzystały ze wsparcia zakupionego przez naszą armię tureckiego drona Bayraktar. W wojennych warunkach taki dron nigdy by nie latał w strefie przyfrontowej, tak jak od dawna nie latają w niej ukraińskie Bayraktary, ponieważ z miejsca zostałby zestrzelony przez wroga". Tak o fikcji, jaką bywają wojskowe ćwiczenia w Polsce, opowiadał mi redakcjor naczelny "Nowej Techniki Wojskowej" Mariusz Cielma. Polecam całą książkę "Wojnę w Polsce. O ślepocie, błędach i zaniedbaniach polityków przed wojną z Rosją". Już w księgarniach. 👉 tiny.pl/6gmygyryp
11
14
89
11,281
Zimowe kurtki dla żołnierzy miały być jednym z filarów operacji Szpej, czyli zaopatrywania żołnierzy w nowoczesne wyposażenie. Podpinki 150 tys. kurtek, które trafiły do tej pory do wojska, zapewniają komfort tylko do 0 st. C i to jeśli nie wieje — czytamy w dokumencie Inspektoratu Wsparcia. A to tylko początek problemów. Pojedyncza kurtka kosztuje ok. 2000 zł. Nasz cały tekst z @Edytazemla w załączniku.
28
39
275
18,574
W minionym tygodniu Rosja wystrzeliła przeciwko Ukrainie 💥ponad 2200 dronów uderzeniowych 💥ok. 1650 bomb lotniczych 💥 38 rakiet różnego typu [Źródło: prezydent Zełenski] To jest pytanie do nas - Polski i europejskiego NATO - jakie mamy narzędzia, żeby przeciwdziałać atakom w takiej liczbie i środkach i jakie mamy narzędzia odpowiedzi. Czy w 12. roku wojny zdołaliśmy wustarczająco rozpędzić naszą produkcję zbrojeniową do poziomu, który wystarczy?
4
4
22
2,229
- Dopiero, jak Rosjanie zaczną gromadzić wojska przy granicy państw NATO, to będziemy mieli jasny sygnał, że szykują jakąś formę inwazji. Poza tym Kreml pozbawiony jest wszelkiego elementu zaskoczenia — podkreślił w podcaście "Świat według Polski" dziennikarz Onetu Marcin Wyrwał. Ekspert od wojskowości i autor książki "Wojna w Polsce" przypomniał, że obecnie nie ma sygnałów o zbliżającej się pełnoskalowej inwazji Rosji, ale seria nowych sabotaży jest bardzo prawdopodobna. fakt.pl/polityka/rosja-grozi…
16
8
89
11,957
To konto powinni obserwować WSZYSCY, którzy zajmują się bezpieczeństwem, a Wojsko Polskie przede wszystkim.
Skończyłem tlumaczyc „Обобщение боевого опыта СВО до мая 2026 года. 4-я тетрадь” Andrieja Markina. To zbiór rozmów z rosyjskimi żołnierzami i oficerami prowadzonych od września 2025 do maja 2026 r. Sam autor zastrzega, że relacje mogą być niepełne, sprzeczne i obciążone błędami uczestników walk. Nie jest to więc oficjalny regulamin, tylko zapis tego, jak część rosyjskich wojskowych widzi własną armię i własne problemy. I ten obraz jest daleki od propagandy sukcesu. Pierwszy problem to dowodzenie na najniższym szczeblu. W jednym z raportów pada wprost, że już pięcioosobowa grupa potrzebuje człowieka, który pod presją walki utrzyma ją jako spójny zespół. Takich ludzi brakuje. Dlatego grupy są często ograniczane do 2–3 żołnierzy. Małe zespoły nie wynikają więc wyłącznie z ewolucji taktyki pod wpływem dronów. Częściowo są również odpowiedzią na braki kadrowe i niedostatki szkolenia dowódców najniższego szczebla. Drugi problem to różnica między poligonem a realną walką. Rosjanie opisują sytuacje, w których pododdział poprawnie wykonuje skoordynowane działania podczas przygotowania, a po wejściu na rzeczywisty obiekt ataku cała synchronizacja zaczyna się rozpadać. Jeden z rozmówców wiąże to ze zmęczeniem i permanentnym stresem oraz uważa, że rotacja raz w miesiącu na kilka dni jest niewystarczająca. Bardzo ciekawie wygląda też WRE i zarządzanie własnym widmem. W jednej z jednostek przy zmianie firmware dronów nikt nie zapisywał częstotliwości odpowiadających poszczególnym kanałom. Później służba WRE zwyczajnie nie wiedziała, jakich częstotliwości nie powinna zakłócać, żeby nie uderzać we własne BSP. Jeszcze bardziej wymowny jest problem ludzi. Rosjanie przyznają, że wyszkolonych specjalistów technicznych zabierano do pododdziałów szturmowych. Efekt był absurdalny: dowódcy jednostek technicznych zaczynali niechętnie przyjmować nowych ludzi, bo szkolenie specjalisty kosztowało czas, a później istniało duże ryzyko, że po prostu zostanie zabrany. Do tego dochodzi chroniczny problem z priorytetami. Jeden z rozmówców szacuje, że około 90 procent zasobów pochłaniają zadania bieżące. W rezultacie brakuje środków do systematycznego wyszukiwania i niszczenia zespołów BSP przeciwnika, mimo że sami Rosjanie uznają operatorów, anteny i infrastrukturę dronową za cele o bardzo dużej wartości. Nie oszczędzają również artylerii. W jednym z raportów dowódca stwierdza, że jej dokładność jest niewystarczająca do skutecznego rażenia celów punktowych i dlatego coraz większa część takich zadań wykonywana jest przez drony uderzeniowy Podobnie jest z robotami naziemnymi. Rosjanie piszą, że UGV zostawiają widoczne ślady, często się przewracają i praktycznie zawsze potrzebują wsparcia BSP do orientacji. Co ciekawe, sami zauważają, że niewłaściwe używanie pojedynczych robotów bez odpowiedniego zabezpieczenia doprowadziło w części jednostek do przekonania, że są one mało przydatne bojowo i nadają się głównie do logistyki. I właśnie to jest dla mnie najciekawsze w tej książce. Rosjanie nie opisują swojej armii jako idealnie działającej maszyny. Widzą braki w dowodzeniu, szkoleniu, zarządzaniu specjalistami, WRE, artylerii, logistyce i wykorzystaniu nowych technologii. Ale jest jeszcze jeden wniosek. Oni te problemy zbierają, opisują i porównują między jednostkami. Autor nawet ostrzega, żeby żadnej pojedynczej relacji nie traktować jako gotowej recepty i konfrontować ją z innymi doświadczeniami. To chyba najważniejsza lekcja z całej publikacji.
4
23
239
78,402
W czwartą rocznicę zniszczenia Nord Stream opowiadamy o jej przyczynach, niewiarygodnym przebiegu i skutkach. Jeden z wątków. Ukraińscy sabotażyści są już w Polsce. Ksiądz [przydomek jednego z sabotażystów] codziennie zdaje relację pułkownikowi i generałowi [organizatorom sabotażu]. Używa kilkunastu różnych telefonów i całej sterty kart SIM. W jednej z rozmów relacjonuje: — Robi się z tego prawdziwy burdel na kółkach. Dostają małpiego rozumu. — Chleją już? — dopytuje generał. — Nie, nie, nie ma alkoholu — zapewnia ksiądz. Komentarz autora książki, na której relacji sie operamy: Kłamał. Później przyznał mi, że musiał "poić ich wódą, jakby jutra miało nie być", żeby powstrzymać bunt. Polecam cały materiał na ten temat: wiadomosci.onet.pl/tylko-w-o…
1
3
22
3,450
W czwartą rocznicę zniszczenia gazociągu Nord Stream w podcaście "Fronty Wojny" wyjaśniamy przyczyny tej operacji, jej trudny do uwierzenia przebieg oraz skutki. Poświęcamy wiele miejsca wątkowi polskiemu, który nieustannie przewija się w tej historii. Zapraszamy z @Edytazemla! wiadomosci.onet.pl/tylko-w-o…
3
2
8
2,047
We wrześniu 2025 roku na Mazurach odbyły się zawody w ratownictwie taktycznym Mil Med Challenge. Ich celem było przede wszystkim sprawdzenie umiejętności medyków w warunkach zbliżonych do realnego pola walki. To były duże zawody. Wzięło w nich udział około 250 ratowników, głównie z jednostek Wojska Polskiego, ale także z policji oraz organizacji cywilnych. Jako fundacja, która czerpie swoje doświadczenia z prawdziwego pola walki w Ukrainie, uczestniczyliśmy w tych zawodach w roli jury. Na naszej stacji zorganizowaliśmy stanowisko, na którym uczestnicy zawodów mieli zabezpieczyć w okopie rannego żołnierza do ewakuacji, następnie zapakować go do BWP-1 (Bojowy Wóz Piechoty), przewieźć go tym BWP-em w bezpieczne miejsce i w końcu wypakować go i przygotować do dalszej ewakuacji. Uprzedziliśmy uczestników, że głównym kryterium, które będziemy oceniać, jest czas realizacji tego ćwiczenia. Powód był prosty: na dzisiejszym polu walki zespół ewakuacyjny staje się automatycznym celem dla przeciwnika, dlatego liczy się przede wszystkim szybkość. Drony nie wybaczają. Ćwiczenie okazało się sporym problemem dla wojskowych ratowników – z jednego podstawowego powodu. Otóż większość z nich dysponowała noszami Talon, które są kompatybilne ze standardem NATO. Na tych noszach próbowali wepchnąć "rannego" żołnierza do wozu bojowego. Problem polegał na tym, że nosze w natowskim standardzie nie mieściły się do naszego starego, poradzieckiego BWP-1, który nijak nie chciał przystawać do wyznaczonych w NATO wymiarów. Wojskowi ratownicy wyszli z błędnego założenia, że skoro dostali od wojska nosze i BWP, to jedno do drugiego powinno pasować. W ten sposób tracili bezcenny czas, usiłując zapakować żołnierza na noszach do wnętrza pojazdu. Przytaczam tę historię dla zobrazowania fundamentalnego faktu: głównym wrogiem naszego wojska jest pozostawanie w sztywnych doktrynach i w sztywnej mentalności. Nie wiem, które z tych dwojga jest bardziej niebezpieczne. Często słyszę pytanie: „Co jest trudniejsze do zmiany – doktryna czy mentalność?”. Zawsze odpowiadam, że mentalność. Doktrynę można poprawić, zmienić, dopisać nową wersję. Mentalność budowana jest latami i u nas wciąż dominuje przekonanie, że skoro jesteśmy częścią NATO, to jakoś to będzie. To fragment rozmowy z ratownikiem pola walki @DamianDuda17 z mojej książki "Wojna w Polsce. O ślepocie, błędach i zaniedbaniach polityków przed wojną z Rosją". Już w księgarniach. 👉 tiny.pl/6gmygyryp
2
3
21
3,521
Z zawsze przygotowanym na wszystkie strony @ZawadaMarcin uwielbiam rozmawiać. Tu w kontekście mojej książki rozmawiamy o przygotowaniu Polski na ewentualne starcie z Rosją. Gorąco polecam! tiny.pl/c9_7gb4x9
2
3
2,116
Marcin Wyrwał retweeted
🇫🇮 A #Finnish-language version of our #OSINT investigation into #Russia’s Mangas heavy hexacopter is now online. We trace its path from production in Buryatia to Chingis Dambiev’s company, utility model, and links to the developers of the Kurier UGV informnapalm.org/fi/mangas/
1
13
37
2,457
Marcin Wyrwał retweeted
An interesting story — and one that sounds particularly ironic today, after a Russian Mi-8 violated Polish airspace near Braniewo. #Russia keeps testing not only #NATO’s borders, but also the speed and decisiveness of its response. That is why the scenarios nobody expects — and nobody has practiced — may be the ones most worth exercising.
Kiedy dowodziłem 12 Brygadą Zmechanizowaną przeprowadziłem takie ćwiczenie. Zadzwoniłem na policję i Żandarmerię Wojskową, że jest napad na garnizonowy skład amunicji w Stargardzie Szczecińskim. Oczywiście nikt w tych służbach nie wiedział, że to są ćwiczenia. Mieli działać tak, jak podczas prawdziwego napadu. Odczekałem jakieś piętnaście, dwadzieścia minut od telefonu, po czym pojechałem tam. Na miejscu, przed bramą zastałem dwóch funkcjonariuszy w mundurach wyjściowych – policjanta i żandarma. – Panowie, a co wy tu robicie? – pytam. – Było zawiadomienia, że tu jest napad – odpowiadają. – Dostaliście dwadzieścia minut temu informację, że jest napad, więc dlaczego jeszcze tu stoicie? – No ale panie generale, brama jest zamknięta. – A jak to byłby prawdziwy napad, to też byście na bramę patrzyli? Skoro dwadzieścia minut temu dostaliście informację, że jest napad, to tam wewnątrz cała obsługa została już zabita, ładunki wybuchowe są zainstalowane i terroryści zaraz zaczną wywalać je w powietrze. Skład amunicji przestanie istnieć, a pół Stargardu straci szyby w oknach. – No ale co my mieliśmy robić? – Staranować bramę i wjechać do środka – odpowiadam. – Ale mamy samochody osobowe. – To trzeba było przyjechać samochodem pancernym. – Ale kto zapłaci za bramę? – Ja zapłacę! – odpowiadam. Koszt bramy był oczywiście wliczony w koszty ćwiczenia, ale nikt jej nie staranował, bo nikt tego wcześniej nie ćwiczył. To fragment rozmowy z gen. Andrzejem Tuzem z mojej nowej książki "Wojna w Polsce. O ślepocie, błędach i zaniedbaniach polityków przed wojną z Rosją". Od dziś w księgarniach.
14
31
2,854
Tak, historia Oli Mycielskiej, która jest zwieńczeniem mojej książki, wcisnęła mnie w ławkę, na której jej słuchałem.
A ja zapraszam również dla przemawiającego do wyobraźni zwieńczenia książki - przestrogi dla Polaków w postaci wspomnień mojej niezniszczalnej @O_Mycielska 🤩👏
3
9
17
4,269
Kiedy dowodziłem 12 Brygadą Zmechanizowaną przeprowadziłem takie ćwiczenie. Zadzwoniłem na policję i Żandarmerię Wojskową, że jest napad na garnizonowy skład amunicji w Stargardzie Szczecińskim. Oczywiście nikt w tych służbach nie wiedział, że to są ćwiczenia. Mieli działać tak, jak podczas prawdziwego napadu. Odczekałem jakieś piętnaście, dwadzieścia minut od telefonu, po czym pojechałem tam. Na miejscu, przed bramą zastałem dwóch funkcjonariuszy w mundurach wyjściowych – policjanta i żandarma. – Panowie, a co wy tu robicie? – pytam. – Było zawiadomienia, że tu jest napad – odpowiadają. – Dostaliście dwadzieścia minut temu informację, że jest napad, więc dlaczego jeszcze tu stoicie? – No ale panie generale, brama jest zamknięta. – A jak to byłby prawdziwy napad, to też byście na bramę patrzyli? Skoro dwadzieścia minut temu dostaliście informację, że jest napad, to tam wewnątrz cała obsługa została już zabita, ładunki wybuchowe są zainstalowane i terroryści zaraz zaczną wywalać je w powietrze. Skład amunicji przestanie istnieć, a pół Stargardu straci szyby w oknach. – No ale co my mieliśmy robić? – Staranować bramę i wjechać do środka – odpowiadam. – Ale mamy samochody osobowe. – To trzeba było przyjechać samochodem pancernym. – Ale kto zapłaci za bramę? – Ja zapłacę! – odpowiadam. Koszt bramy był oczywiście wliczony w koszty ćwiczenia, ale nikt jej nie staranował, bo nikt tego wcześniej nie ćwiczył. To fragment rozmowy z gen. Andrzejem Tuzem z mojej nowej książki "Wojna w Polsce. O ślepocie, błędach i zaniedbaniach polityków przed wojną z Rosją". Od dziś w księgarniach.
108
153
978
70,126
— To jest mądry gość, ale z dronami ma tyle wspólnego, co ja z baletem — mówi nam z @Edytazemla oficer z Dowództwa Generalnego o gen. Bodnarze, który wkrótce pożegna się za stanowiskiem dowódcy naszych wojsk dronowych. Źródła w MON twierdzą, że się nie sprawdził, więc spróbuje swoich sił w Brukseli. wiadomosci.onet.pl/kraj/zmia…
5
1
13
3,106
Marcin Wyrwał retweeted
Dron nad bazą w Redzikowie, chroniącą element amerykańskiej tarczy antyrakietowej. Zamiast zestrzelenia lub neutralizacji obiektu, wojsko uruchomiło procedury, a oficer dyżurna, zadzwoniła na numer alarmowy 112 - piszemy z @Wyrwal. wiadomosci.onet.pl/tylko-w-o…
80
88
383
65,608
Polska odpowiedź na Starlinka? Na stole w studiu "Frontów Wojny" stanęło urządzenie warte około pół miliona euro. To nie broń, nie komputer i nie element rakiety. To inżynieryjny model polskiego satelity Feniks, który w przyszłości ma znaleźć się na orbicie okołoziemskiej. - Europa przegrywa technologiczny wyścig z Chinami i Stanami Zjednoczonymi. Ostrzeżenie tej wagi pada z ust Pawła Pisarczyka — naukowca, wizjonera, przedsiębiorcy i twórcy polskiego systemu operacyjnego, który planuje stanąć z największymi do kosmicznego wyścigu. Bardzo polecamy z @Edytazemla ten odcinek naszego podcastu o technologicznym wyścigu zbrojeń. wiadomosci.onet.pl/tylko-w-o…
1
9
31
2,561
Ruszyła "Specjalna Operacja Wyborcza", czyli trzydniowe wybory do rosyjskiej Dumy. Kiedy podobne "wybory" w sprawie przynależności okupowanego Krymu do Rosji zostały przeprowadzone w 2014 roku, frekwencja w niektórych miejscowościach sięgała 110 procent. Teraz ma być co najmniej tak dobrze. Podobnie jak wtedy, również teraz są już znane wyniki wyborów. Zostaną one przekazane ludności już po ich zakończeniu.
4
9
47
2,884