Krótka odezwa do „kumatych” - niezależnie od tego, czy jesteście kibicami Legii, Wisły, Lecha czy jakiegokolwiek innego klubu.
Przez ponad 30 lat nowoczesnej historii polskiego futbolu jakoś nikt nie potrafił krótko opisać tego zjawiska. Niech stracę. Spróbuję. Antropologicznie, językiem dostosowanym do odbiorcy, żeby nie było problemów ze zrozumieniem.
1. Patriotyzm
Wasz patriotyzm często kończy się tam, gdzie zaczyna się druga zwrotka hymnu Polski, której część z was nie potrafi wydukać. Nie mówiąc już o tym, żeby wiedzieć, kim byli Czarniecki, Dąbrowski czy Napoleon i dlaczego w ogóle znaleźli się w tekście hymnu. Chyba że jakimś cudem algorytm podsunął wam wcześniej odpowiedni film na Netflixie.
Patriotyzm to nie transparent, kominiarka i symbol na bluzie. To wiedza, odpowiedzialność, praca dla swojej wspólnoty i gotowość ponoszenia za nią konsekwencji.
2. Lojalność
Wydajecie krocie na oprawy „anty-60”, opowiadając przy tym o honorze, zasadach i lojalności.
A potem często wystarczy zakaz wyjazdowy, perspektywa konsekwencji, zabranie wakacji na Ibizie lub punktów w Żabce albo utrata weekendowej imprezy, żeby wielkie zasady zaczęły się kończyć.
Ludzie, których tak chętnie przywołujecie na patriotycznych oprawach, za swoje przekonania tracili wolność, zdrowie, a czasem życie. Łamano im kości, niszczono rodziny, wsadzano do więzień. Wasza lojalność jest po prostu nic nie warta a zastawiacie nie swoje życie a życie innych.
3. PDW
Jeżeli całe życie budujesz mit sprytu, ulicznych zasad i bycia o krok przed systemem, a mimo to regularnie dopada cię polski wymiar sprawiedliwości - to jednak warto dokonać pewnej autorefleksji. Jesteście po prostu tępi.
Człowiek wychowany wyłącznie na serialu „Columbo” powinien czasem wykazać się większą kreatywnością. Nawet przestępstw nie potraficie solidnie zaplanować.
4. Silni słabością słabych
To jest dla mnie najważniejsze.
Przestańcie budować swoją siłę na podporządkowywaniu sobie ludzi słabszych. Chłopaków z rozbitych rodzin. Ludzi zagubionych. Tych, którzy stoją właśnie przed decyzjami mogącymi zniszczyć im następne 10, 20 albo 30 lat życia.
Nikt was nie prosił o „ochronę barw”.
Ani ja. Ani Reyman. I zapewne żaden z ludzi, których nazwiska nosicie później na transparentach.
Jeżeli potrzebujecie sensu, wspólnoty, adrenaliny, rywalizacji i braterstwa - znajdźcie dla nich lepszy powód.
Jeżeli ten post dotrze choćby do jednego promila młodych ludzi, którzy właśnie decydują, w którą stronę pójdzie ich życie, będę szczęśliwy.
Naprawdę nie warto.
Macie rodziców. Partnerki i partnerów. Rodzeństwo. Przyjaciół. Być może kiedyś będziecie mieli własne dzieci. Macie przed sobą życie.
Nie niszczcie go w imię czegoś, co prędzej czy później zostanie wyeliminowane przez zwykłą ewolucję społeczną i darwinizm.
Bo za całą mitologią, wielkimi słowami i pseudohonorowym kodeksem bardzo często kryje się po prostu banalna głupota.
I żeby była pełna jasność: ruch kibicowski w Polsce to w ogromnej większości świetni ludzie. Ludzie tworzący atmosferę, jeżdżący za klubem tysiące kilometrów, pomagający innym, organizujący akcje społeczne i budujący coś większego od siebie.
Problemem jest mniejszość, która próbuje wmówić całej reszcie, że przemoc, przestępczość i podporządkowywanie słabszych są jakimś wyższym stadium kibicowania.
Nie są.
Bądź tam, gdzie uważasz za słuszne. Kochaj swój klub. Broń swoich wartości.
Ale przede wszystkim - myśl samodzielnie.
PS. Mam wyj**** na wszystkie wasze pakty.