Szeptycki, obwód lwowski, wieczór 26 września. 36-letni żołnierz na urlopie podczas kłótni z przechodniami zdetonował granat na prospekcie Tarasa Szewczenki.
Odłamki trafiły cztery osoby, wszystkie miejscowe: kobiety w wieku 17, 18 i 56 lat oraz 26-letniego mężczyznę. Życiu nie zagraża. Sprawcę zatrzymano.
Centrum miasta, urlop i granat rzucony w zwykłych ludzi, w tym nastolatki.
I teraz pytanie, którego w Polsce nikt nie chce postawić na głos: co będzie, gdy z frontu wrócą tysiące ludzi przyzwyczajonych do broni, przemocy i bezkarności? Granica jest otwarta, kontrola szczątkowa, a taki człowiek nie potrzebuje wizy, żeby wsiąść do busa. Jedna kłótnia na ulicy w Szeptyckim skończyła się odłamkami. W Rzeszowie, Lublinie czy Warszawie może skończyć się tak samo...