🇵🇱 Marek Budzisz ze Strategy&Future o Alertach RCB u Grzegorza Jankowskiego w Polsacie. Ważne ‼️
- Po pierwsze, nie wystarczy wysłać komunikat o zagrożeniu. Trzeba przeszkolić wszystkich obywateli, taka, żeby oni wiedzieli, jak się zachować, jak interpretować sytuację, gdzie udać się po pomoc. To jest pierwszy element.
- To jest podstawowy element obrony cywilnej i tego się u nas nie robi, bo trochę, mam takie wrażenie, traktuje się wysłanie tego rodzaju komunikatu jako załatwienie sprawa. To tak nie jest. Po drugie, te miejsca schronienia, gdzie ci ludzie mieliby się udać w sytuacji realnego zagrożenia w postaci nalotu, muszą być przygotowane.
- Kilka dni temu mój przyjaciel przysłał mi informację. Tak się złożyło, że on jest akurat właścicielem budynku, w którym znajduje się taki schron. Tylko, że on jest jedynie na liście miejsc schronienia.
- Faktycznie, on jest nieprzygotowany do tego, ażeby pełnić rolę schronu. Nie ma tam systemów wymiany powietrza, nie ma węzła sanitarnego, nie ma zaopatrzenia w wodę. Jak w związku z tym wpuścić nawet kilkadziesiąt osób do takiego miejsca schronienia, wskazanego na oficjalnej liście, ryzykując, że ci ludzie, jeśli będą tam musieli przebywać kilka godzin, a przecież naloty na Ukrainie trwają po 10-12 godzin już obecnie, oni mogą się tam zwyczajnie udusić.
- Jak będą tam funkcjonowali bez zaopatrzenia w wodę, bez innych zabezpieczeń? Kto ma ponosić koszty przygotowania tego rodzaju miejsca schronienia? Ten prywatny właściciel, który kupił budynek szkoły wystawiony na licytacji przez władze gminne, czy państwo?
- On jest trochę między młotem a kowadłem. Jako administrator tego schronu formalny musi wpuścić ludzi, bo jak nie wpuści, to będzie ponosił odpowiedzialność również przewidzianą prawem. Ale jak wpuści i w takim nieprzygotowanym miejscu schronienia ktoś po prostu się udusi z powodu braku powietrza, to tym bardziej będzie ścigany prawem.
- To jest właśnie próba przesunięcia na przedsiębiorców, przesunięcia na obywateli tej odpowiedzialności, która powinna spoczywać na państwie. Nie wystarczy zbudowanie internetowej listy miejsc schronienia, to one muszą rzeczywiście spełniać taką rolę. To jest pierwszy element.
- Drugi element, ludzie muszą wiedzieć, gdzie są te miejsca i muszą przetrenowane mieć zachowanie. Bo na tym polega ta realna ochrona, a nie wyłącznie na wysłaniu pewnej broszury. To w związku z tym trzeba zbudować strategię komunikacji.
- Mało tego, trzeba samemu, mam na myśli władzę, pokazać, że poważnie traktujemy własne słowa. 17 września w Lublinie były syreny i był alarm, właśnie jeden z tych alarmów, a w centrum miasta trwały obchody kolejnej rocznicy napaści sowieckiej na Polskę. Tam uczestniczyli w tych obchodach politycy, były poczty sztandarowe, wojsko, orkiestry.
- I nikt się w ogóle nie przejął tym alarmem, nikt nie rozśrodkował tego zgromadzenia, nikt nie poszedł do schronu. Przecież to ludzie widzą, że władza sama własnych komunikatów nie traktuje poważnie. Jeżeli taki ambiwalentny sygnał wysyłamy obywatelom, to nie dziwmy się, że oni potem wyłączają telefony i nie chcą odbierać tych ostrzeżeń.