Sytuacja na Morzu Czarnym, część V. Problemy Ukrainy na południowej trasie logistycznej. Wzrost znaczenia tras tranzytowych ukraińskiego zboża przez Polskę. Pierwsze próby przeciwdziałania ze strony rządu RP.
Z każdym tygodniem pogarsza się sytuacja ukraińskiego sektora rolniczego spowodowana blokadą Morza Czarnego. Rosyjski sektor rolniczy również zmaga się z gigantycznymi problemami z transportem przez ten akwen. W Noworosyjsku, ze względu na zniszczone instalacje portowe i ataki ukraińskich dronów, zboże ładuje się obecnie bezpośrednio z nabrzeża jedynie na małe statki. Rosjanie mają jednak alternatywę w postaci portów na Morzu Bałtyckim i Kaspijskim. Z kolei strona ukraińska dysponuje obecnie wyłącznie dwoma szlakami logistycznymi do eksportu produktów rolnych: południowym (przez Rumunię) oraz zachodnim (przez Polskę).
Szlak południowy obejmuje porty w Izmailu i Reni, które są sparaliżowane zatorami pociągów towarowych. Wynika to z niskiego stanu wody na Dunaju, ataków rosyjskich dronów oraz ograniczeń w tranzycie przez port w Konstancy. Głównym problemem Konstancy jest stosunkowo niewielka przepustowość, w większości zarezerwowana dla zboża rumuńskiego. W rezultacie Ukraina do połowy września 2026 r. wyeksportowała tranzytem przez ten port zaledwie 550 ton zboża.
Wydaje się, że władze rumuńskie - mimo zapewnień o współpracy i pomocy - w praktyce na różne sposoby utrudniają tranzyt ukraińskiego ziarna. Ładunki eksportowe z Ukrainy są przyjmowane wyłącznie w ściśle określonych okienkach czasowych (tuż przed przybyciem statku), a przechowywanie towarów na miejscu jest niemożliwe. Dodatkowo w ostatnim tygodniu Rumuni przeprowadzili nagłe, tygodniowe szkolenie pracowników służby celnej, co całkowicie wstrzymało przepływ dokumentacji niezbędnej do eksportu.
Kolejnym problemem południowej trasy jest wąskie gardło w postaci mostów na Dniestrze w Majakach (22 km na zachód od Odessy). Od blisko miesiąca niemal codziennie są one atakowane przez rosyjskie drony odrzutowe. Rosjanie polują również na stojące w korkach ukraińskie ciężarówki. W efekcie, mimo niedawnego otwarcia drugiego mostu drogowego w tym miejscu, cały czas utrzymują się tam wielokilometrowe zatory. Z wymienionych powodów napływ ukraińskiego zboża do Konstancy stopniowo słabnie, a transport przenosi się na trasę przez Polskę.
Wzrost znaczenia polskich tras tranzytowych widać w liczbach. W pierwszej połowie września 2026 r. kolejowy tranzyt ukraińskiego zboża przez Polskę wzrósł w porównaniu z sierpniem o 45% i wynosił średnio 65 wagonów dziennie. W jeszcze większym stopniu wzrósł transport drogowy. Przykładowo na przejściu Jagodzin–Dorohusk od połowy września w kolejkach stało średnio 700–800 załadowanych ciężarówek o masie powyżej 7,5 tony oraz ponad 1400 pustych pojazdów.
W końcu doczekaliśmy się jednak pierwszych reakcji polskiego rządu. Kilka dni temu polskie organy celne zakazały przeładunku ukraińskiego zboża przez tranzytowe magazyny celne na trasie od przejścia granicznego Izow–Hrubieszów do Sławkowa. Obecnie strona polska wymaga przeładunku bezpośrednio z wagonu do wagonu, zabraniając przechowywania ziarna w magazynach. Automatycznie doprowadziło to do spadku tempa przeładunku i zmniejszenia wolumenu tranzytu z 65 do 57 wagonów dziennie. Władze ukraińskie podobno wystosowały już w tej sprawie notę protestacyjną do polskiego rządu.
Poniżej. Ukraińskie ciężarówki i cysterny zniszczone kilka dni temu w wyniku ataku rus dronów odrzutowych niedaleko mostu w Majakach w obw. odeskim.