.
@PawelCeKasprzak:
👇
NAKAZÓWKI SĄ PLAGĄ. DOTYKAJĄ ZWŁASZCZA CAŁYCH WYKLUCZONYCH GRUP SPOŁECZNYCH
Wbrew temu, co pisałem i mówiłem, istnieją jednak dane na temat skali stosowania trybu nakazowego w procesach karnych i sprawach o wykroczenia. Pokazują rosnącą tendencję i są przerażające. Obraz sytuacji jest w ich świetle nie w pełni precyzyjny. Nie wiem np. czy nakazówki, od których wniesiono sprzeciw (gdzieś wyczytałem, że dotyczy to 10% wszystkich przypadków nakazówek w wykroczeniach, ale nigdzie w danych nie zdołałem tego potwierdzić jednoznacznie, choć to wygląda prawdopodobnie) są w ogóle ujmowane w zestawieniach, bo z mocy prawa wszystkie takie orzeczenia wykroczeniowe stają "niebyłe". Jest o wiele więcej takich niejasności w danych.
Sprawy o wykroczenia są rozstrzygane w trybie nakazowym w ponad 80% przypadków (tendencja jest rosnąca) lub niemal 75% (zależnie od sposobu liczenia, przy czym ten drugi wynik jest mylący, bo obejmuje sprawy "załatwione", w tym np. odesłane do innego sądu, więc de facto nierozstrzygnięte) wg danych MS za 2025 rok. W danych widać wyraźną tendencję rosnącą (MS publikuje zbiorcze zestawienia za lata 2007-2025).
W 2025 r. w sprawach o wykroczenia wydano 69 306 postanowień zarządzających zastępczą karę aresztu za nieuiszczoną grzywnę, a 57 937 postanowień o takiej zamianie uprawomocniło się. Nie wiemy wprost, ile tych postanowień wydano w trybie nakazowym. Można to próbować szacować, co poniżej czynię.
Te dane nie oznaczają jeszcze 57 937 faktycznych osadzeń. Po uprawomocnieniu ukarany może jeszcze
m.in. zapłacić grzywnę i uwolnić się od aresztu, a wykonanie może zostać wstrzymane albo z innych przyczyn nie dojść do skutku. Statystyka MS informuje więc o prawomocnym nakazaniu zastępczego aresztu, nie o faktycznym przekroczeniu bramy więzienia.
Po stronie więziennej (dane Centralnego Zarządu SW za 2024 rok, nie za 2025):
do ewidencji wpisano 14 506 „ukaranych”;
skreślono z niej 19 714 „ukaranych”, w tym 18 336 po końcu kary i 1 169 po zapłaceniu grzywny już podczas wykonywania izolacji -- to pokazuje "ruch w interesie": jedni wchodzą, drudzy wychodzą;
31 grudnia wykonywano 1 088 „innych środków izolacyjnych”, niemal wszystkie do miesiąca; średni wymiar wynosił 0,61 miesiąca;
równocześnie wykonywano 7 321 orzeczeń zastępczej kary pozbawienia wolności w sprawach karnych; ich średni wymiar wynosił 5,95 miesiąca;
kolejnych 1 616 skazanych zakończyło wykonywanie kary wskutek zapłacenia grzywny.
Ilość "epizodów uwięzienia" szacowaną na tej podstawie da się określić jedynie w przedziale i będzie to przybliżone 20–35 tys. wykonań zastępczej izolacji rocznie.
Ile z tego jest skutkiem nakazówek? Tu, jak napisałem, znów możemy tylko szacować. Ale:
W 2025 r. w sprawach wykroczeniowych 253 987 rozstrzygnięć zapadło nakazowo, co stanowi około 89% liczby orzeczonych grzywien i kar ograniczenia wolności, czyli kar mogących później zostać zamienionych, zaś w sprawach karnych było 61 409 prawomocnych wyroków nakazowych wobec 131 740 orzeczonych grzywien samoistnych i kar ograniczenia wolności — wskaźnik zastępczy wynosi około 47%.
Po zastosowaniu tych udziałów wychodzi około 15–25 tys. epizodów izolacji, których początkiem mogła być nakazówka. To właśnie najbardziej prawdopodobny rząd wielkości, choć nie liczba osób.
Formalnie jednak wyrok nakazowy sam nie może zawierać kary izolacyjnej i o tym trzeba pamiętać. W wykroczeniach orzekaną nakazowo karą może być nagana, grzywna albo ograniczenie wolności, a w sprawach karnych grzywna lub ograniczenie wolności. Więzienie pojawia się dopiero w drugim postępowaniu — wykonawczym. Tu w miejsce nakazówek pojawia się tryb wykonawczy właśnie. Przepisy każą sądom rozróżniać uchylanie się od np. niemożności wykonania kary. W moim przypadku sprawa była kompletnie jasna -- zadbałem o to, żeby wszyscy zainteresowali wiedzieli, że wykonania kary odmawiam. W przypadku Piotra Niemczyka było nieco inaczej -- on zadbał o to, by o faktycznej niemożności wykonania kary prac społecznych nikt się nie dowiedział i nie użył tego "jako pretekstu".
Rzecz jednak w tym, że praktyka postępowań wykonawczych jest z natury taka sama jak w przypadku nakazówek. Oskarżeni lub obwinieni nie muszą być obecni i często nie są (np. dlatego, że w ogóle nie wiedzą o sprawie). Jeśli są, w rozprawach trwających kilka minut poświęconych głównie wpisaniu do protokołu danych osobowych, nikt niczego nie wyjaśnia. To kompletny automat.
Mógłbym teraz napisać, że każdego może spotkać sytuacja, w której wygarniają go z domu i wsadzają do więzienia bez żadnej rozprawy, w której uczestniczył i mógł się bronić. To samo może zrobić patrol policyjny legitymujący go na ulicy. To byłaby prawda -- ale to nawet nie dotyka istoty problemu. Jeśli to czytasz, możesz być pewny, że taka przygoda cię nie spotka. Masz możliwość obrony. Jeśli nawet przytrafi ci się coś podobnego, po prostu np. zapłacisz i wyjdziesz.
W moim "prowincjonalnym Mińsku" (gdzie jest sąd, który wykonawczo wsadził mnie za kratki) i w równie "prowincjonalnych" Siedlcach (gdzie siedziałem) rzeczywistość jest dramatycznie inna. Żaden z wielu ludzi, z którymi rozmawiałem i których dotknęła podobna przygoda, nie miał żadnych szans się wybronić. To prości ludzie, ubodzy, jeśli pracują, to nieregularnie, bardzo często poza miejscem zamieszkania. To powoduje, że najdrobniejsza duperela albo "błąd systemu" powoduje uruchomienie opisanej maszynki. Żadnemu z nich nawet nie przychodzi do głowy, że coś jest głęboko nie tak w sytuacji, która ich spotyka. Wszyscy myślą, że taki już jest ich los. Żaden z nich nie miałby jak się bronić, nawet jeśli przyszłoby im to do głowy.
Skalę tego zjawiska próbowałem powyżej oszacować -- wiem już, że rzeczywiście ma rozmiar społecznej plagi i że nie było to tylko moje wrażenie z ponownej wizyty w więzieniu w Siedlcach. Próbie zmiany tego stanu rzeczy jest poświęcony kolejny projekt Obywateli RP i naszej fundacji, nad którym pracuję tym razem nie tylko ja. Bo w ramach tego projektu, jeszcze zanim został uruchomiony, do więzienia dobrowolnie poszli Tadeusz Jakrzewski, Piotr Niemczyk i ja sam.
Oczywiście kibicuję staraniom Jacka Dubois o przerwanie kary Piotra -- ale on poszedł siedzieć w jakimś celu i zrobił to z własnej woli. Kibicuję też staraniom, które podjął
m.in. Jerzy Adam Stępień i których celem jest kasacja nadzwyczajna naszych wyroków. Ale być może skorzysta na tym Niemczyk, który siedzi za czyny, których nie popełnił i którego kasacja oczywiście nie zdąży wprawdzie uwolnić, ale pozwoli mu uzyskać np. odszkodowanie -- ja nie skorzystam, bo zgodnie z przekonaniem uznaję, że kara mi się należała i była być może słuszna, niezależnie od tego, że wymierzono mi ją nielegalnie, a w procesie uczestniczyła nie-sędzia. Sąd Najwyższy wydał w sprawie nakazówek stosowne orzeczenia już dawno temu, są wystarczające, wszyscy wiedzą wszystko, co trzeba.
Teraz jest czas na kampanię adresowaną do sędziów, działających bezmyślnie, bezdusznie, bezprawnie i głupio. I na kampanię społeczną. Jeśli trzeba -- a niestety trzeba -- silnym i być może niestety niezbędnym elementem tej kampanii są dobrowolne odsiadki, jak ta, która właśnie spotkała Piotra Niemczyka.
Tu nie chodzi o jego obronę. Powinno chodzić o to, że jego decyzja ma swoją wagę. Powinna coś znaczyć. Coś powodować. Czy tak będzie? Mam wątpliwości. Ale jeśli rzeczywiście chcemy coś zrobić z plagą rażącej niesprawiedliwości, którą próbuję tu oszacować, próbować należy również właśnie w ten sposób. Bo tak czy owak w ostatecznym rachunku chodzi o to, byśmy w tym jarmarku próżności, który wypełnia politykę i niezależnie od niej ogarnia nas ze wszystkich stron, rozumieli, czym jest empatia i gdzie są sprawy ważne.
Gdyby np. ktoś z mediów zainteresował się wagą i skalą zjawiska, służę informacjami i źródłami. Psim obowiązkiem dziennikarzy jest przecież wykonać dokumentację, którą sam wykonałem i której niewielki fragment prezentuję powyżej, zadawać zainteresowanym instytucjom wszystkie pytania, które powinny zostać zadane itd. Pod przyciągającymi uwagę nagłówkami "rozścierwionymi i rozchamionymi", jak niemal 100 lat temu pisał Tuwim, coś jednak powinno się pojawić, przynajmniej czasem.